wtorek, 21 grudzień 2010 09:13

Przeklęte dni... dla Iwana Bunina

Napisane przez

Iwan Bunin żył w latach 1870-1953. Ten twórca niezwykłej urody nowelistyki, zadebiutował jako poeta w wieku 17 lat, a w wieku 39 lat został członkiem Petersburskiej Akademii Nauk.

W kilka lat później temu utalentowanemu literatowi świat niemal się zawalił pod nogami. Najpierw Europą wstrząsnęła wojna, a potem samą Rosją rewolucja. Bunin nigdy nie miał ciągot rewolucyjnych, co nie było takie rzadkie wśród rosyjskiej inteligencji, może dlatego tak ciężko mu było się odnaleźć w rzeczywistości po 1917 roku.

Z perspektywy nowego wieku wydaje się nam, że o rewolucji październikowej i jej następstwach wiemy wszystko. Po upadku komunizmu ukazało się tak wiele publikacji o tragizmie pierwszych lat władzy radzieckiej: większość z nich przedstawia te szalone lata z punktu widzenia całego rosyjskiego społeczeństwa; niezbyt często mamy do czynienia z osobistymi odczuciami tych przełomowych dni dla rosyjskiego społeczeństwa.
Wydana przez Czytelnika książka Iwana Bunina Przeklęte dni przedstawia te smutne czasy widziane oczami intelektualisty ukształtowanego przez rzeczywistość carską, nie mogącego się przy tym pogodzić z niezrozumiałą nawałnicą. Bunin zaczyna swoje zapiski pesymistycznie: skończył się ten przeklęty rok. I co dalej? Może coś straszniejszego. Nawet na pewno tak. Późniejszy laureat nagrody Nobla (jako bezpaństwowiec) nie miał złudzeń, aczkolwiek od czasu do czasu nawet u niego można się doszukać szczypty nadziei. Są nią bądź plotki o postępach wojsk interwencyjnych (Piotrogród zajęty przez generał Hurkę, Kołczak pod Moskwą, Niemcy za chwilę będą w Odessie), bądź wizyta w cerkwi, gdzie czas jakby się zatrzymał.
Ale nie na długo starcza tych złudzeń. Rzeczywistość doskwiera coraz okrutniej. Niedawni przyjaciele przechodzą na drugą stronę barykady, podkopana zostaje też wiara w siłę prawosławnej hierarchii, która mizdrzy się przed nowymi czerwonymi komisarzami. Z czasem zatraca wiarę w samo-uzdrowienie Rosji, przez samych Rosjan mogące się dokonać. Stąd beznadzieja, bijąca z zapisków, z każdym dniem jest coraz większa.
Przeklęte dni to nie tylko zapis stanu ducha, to także portretowanie środowiska literackiego oraz bardzo wstrząsające opisy petersburskiej, moskiewskiej i odeskiej ulicy. A spostrzeżenia Iwana Bunina są przygnębiające. Nowy narybek literacki, który ma za nic normy i konwenanse poprzedniego świata: Katajew, który dla sławy mógłby zamordować człowieka, Błok, co niemal natychmiast po rewolucji przystał do bolszewików, Majakowski, co niezłą formą poetycka ukrywał swoją nieokrzesaną naturę, wreszcie antypatyczny Gorki, którego droga życiowa to ciąg niezrozumiałych zachowań.
Bunin się miota, stara się ukryć przed rewolucyjnym zamętem: a to we własnym domu, a to w cerkwi, a to w domach swoich przyjaciół. Niestety, nie może uniknąć tego, co go najbardziej przeraża. Rosyjskiej ulicy! A ta uwidacznia obraz degrengolady i demoralizacji społeczeństwa. Na Pietrowce zakonnicy rąbią lód. Przechodnie triumfują, naśmiewają się: - Aha! Wypędzili! Teraz, braciszku, zmuszą! Bunt narasta też wśród służby w domach, niby wszystko jest jeszcze po staremu, ale czuje się jakąś niepewność, dziwne zachwianie dotychczasowych społecznych relacji. Jeszcze co prawda właściciele są właścicielami, a służący służącymi - ale obie strony mają co do tego coraz więcej wątpliwości.
Zapiski Bunina to tylko fragment większej - nigdy nie odnalezionej - całości. To zaledwie jeden kwartał pobytu w Moskwie w 1918 roku i jeden w Odessie w 1919 roku. Przyczyna przenosin jest znana, jeszcze w Moskwie autor Liki notuje: Rankiem smutne zajęcie. Sortujemy książki: co zostawić, co sprzedać, zbieram pieniądze na wyjazd.
Odessa w tym czasie jawiła się jako miasto kosmopolityczne, już radzieckie, ale jeszcze z okrętami państw interwencyjnych w tle. Mimo tego Bunin czuł się tam coraz bardziej niepewnie, lokalne Izwiestja pisały, że czas zwrócić uwagę na akademika z twarzą diabła z Gogolowskiej "Nocy wigilijnej". Wtedy to autor postanawia (na nieszczęście potomnych) ukrywać swoje zapiski.
Ma ku temu powody. Sytuacja robi się coraz bardziej poważna, spotkany przyjaciel Bunina chodzi w dwóch parach spodni i koszul, by go tego całkiem już niewielkiego dobytku nie pozbawiono. W mieście postępuje drożyzna, zaopatrzenie jest coraz gorsze. Bunin pisze: A w kwestii "garnczka z obiadem" sprawa ma się źle. Nam przynajmniej z powodu niedojadania przez cały czas kręci się w głowie.
I jeszcze na koniec wizyta w archijerejskim ogrodzie, w cerkwi... i rosyjski ślad w życiu Bunina się urywa... Nigdy nie odnaleziono całości pamiętnika Bunina. Do dziś przechowuje go w swej głębi odesska ziemia.
 
Dominik Lesiecki
 
 

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

Iwan Aleksiejewicz Bunin (1870-1953)
Rosyjski nowelista i poeta. W 1933 otrzymał Nagrodę Nobla za "surowe mistrzostwo, z którym rozwija on tradycje klasycznej literatury rosyjskiej". Pochodził ze zubożałej rodziny szlacheckiej.
Jako poeta zadebiutował w 1887 w gazecie Rodina, kolejne tomiki to: Wiersze (1891), Pod gołym niebem (1898), Listopad (1901). W prozie zaś debiutował w 1898 zbiorem Na kraniec świata, następne opowiadania to: Antonówki (1900); Nowa droga (1901), Wieś (1910), Suchodoły (1912), Czara życia (1914), Ignat (1912), Gramatyka miłości (1915), Lekki oddech (1916), Bracia (1914), Pan z San Francisco (1915).
W 1895 w Petersburgu Bunin został członkiem grupy pisarzy skupionych wokół wydawnictwa Znanije i M. Gorkiego, z którym przyjaźnił się w latach 1897-1917. W 1920 wyemigrował do Francji.
Na emigracji wydał: Poezje wybrane (1929), będące podsumowaniem jego poetyckich doświadczeń, jednak poświęcił się niemal wyłącznie prozie, m.in. Róża Jerycha (1924), Miłość Miti (1925), Udar słoneczny, Sprawa korneta Jełagina (1927), Drzewo Boże (1931), Lika (1933), Ciemne aleje (1943-1952). Życie Arseniewa (1927-1933).
Tłumaczył na język rosyjski poetów polskich: Mickiewicza i Asnyka.
Iwan Bunin, Przeklęte dni, Czytelnik, 2000, przekład Janina Kornel.
Wyświetlony 8332 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.