wtorek, 21 grudzień 2010 12:03

Komunizm według prof. Jadwigi Staniszkis

Napisane przez

Ulubionym tematem literatury i filmów science fiction jest podróżowanie w czasie. Dotyczy to zarówno cofania się w przeszłość, jak i sięgania w daleką przyszłość. Załóżmy na chwilę, że my sami zostaliśmy pod-dani takiemu eksperymentowi i przenieśliśmy się w przyszłość o - powiedzmy - 50 lat. Co zrobilibyśmy wtedy w pierwszej kolejności? Zapewne staralibyśmy się poznać opinie naszych wnuków o czasach sprzed naszej podróży w czasie. Ci, którzy interesują się życiem politycznym, z pewnością ciekawi byliby, jak z perspektywy czasu został oceniony upadek komunizmu, czyli ostatnie 25 lat XX wieku. Z całą pewnością dla Polaka podróżującego w czasie prawdziwym szokiem stałaby się wiadomość o nagrodzie Nobla z dziedziny socjologii i ekonomii dla wybitnej z perspektywy minionego czasu Polki - prof. Jadwigi Staniszkis. I głównie za jedną tylko pozycję z jej dorobku, książkę: "Postkomunizm. Próba opisu". Wydana w 2002 roku przez gdańskie wydawnictwo słowo/obraz-terytoria stała się po latach prawdziwą sensacją, uhonorowaną w końcu wspomnianą nagrodą.

 
Mamy na łamach tej książki nie tylko opis czasów postkomunizmu lat 1989-1999, lecz szerszą perspektywę, w ramach której wiele trudnych do zrozumienia problemów politycznych i gospodarczych nagle staje się zrozumiałych. Wręcz fascynujące są te fragmenty, gdzie autorka opisuje mechanizmy poznania zjawisk politycznych: bardzo różne z punktu widzenia polityków i wojskowych w krajach Zachodu z jednej strony i Związku Radzieckiego - a potem Rosji z drugiej. Poznajemy mechanizm poznawania i ocen rzeczywistości krajów Wschodu, dotyczący zarówno wspomnianego już Związku Radzieckiego, jak i Chin. Ale ta nauka może być nam bardzo pomocna w lepszym zrozumieniu politycznych i społecznych wydarzeń w Polsce w czasach istnienia systemu komunistycznego, jak i w okresie jego rozpadu. Za pomocą tej wiedzy możemy lepiej rozumieć, a dokładniej - w ogóle zrozumieć!!! - na czym polega wewnętrzna logika tych przemian.
Cofnijmy się w czasy głębokiego komunizmu i spróbujmy wykorzystać zdobytą w książce wiedzę do ocen tamtejszej rzeczywistości. Ludzi żyjących w komunistycznym systemie zawsze zaskakiwały różne nonsensy rzeczywistości tamtych czasów. Na ich wykrywaniu powstały kariery licznych kabaretowych twórców, którzy je z humorem opisywali. Problem był jednak daleko poważniejszy. Wiązał się z tym, że ekipa rządząca w tamtych czasach była naukowo i politycznie kształcona w różnych ośrodkach pod Moskwą i przejęła mentalność i sposób ocen rzeczywistości ludzi Wschodu. Na czym ten sposób polega?
Jeśli chcemy na to pytanie odpowiedzieć, musimy się na chwilę oderwać od rozważań książki prof. Staniszkis. Warto bowiem przedstawić tu nieco szerszy kontekst filozoficzny związany z problemami, które będziemy tu bliżej omawiać.
Myślenie dialektyczne, które nie stało się głównym nurtem filozofii europejskiej, zostało bardziej w niej upowszechnione w XIX wieku za sprawą Hegla. Do nauk społecznych przesadził je z pomocą Feurbacha Karol Marks. Prawdziwym zaskoczeniem było spotkanie się marksistowskich doktryn ze stylem ocen rzeczywistości charakterystycznym dla krajów Wschodu, poczynając od carskiej Rosji. Dla ludzi wychowanych w kulturze i cywilizacji wschodniej marksistowska dialektyka nie była czymś niezrozumiałym, wręcz przeciwnie - była miejscami wręcz oczywistością! Lenin wraz z bolszewikami fizycznie likwidował dawne elity, ale sposób myślenia i ocen rzeczywistości, jakim się posługiwał, był podobny do tego, jakim te dawne elity się posługiwały. Inna była co prawda argumentacja i retoryka, ale meritum ocen rzeczywistości było podobne, a przy pewnych ocenach wręcz identyczne!
Wróćmy teraz do książki prof. Staniszkis. Na czym polega specyfika takiego wschodniego myślenia, różna od specyfiki myślenia zachodniego? Najogólniej na innym sposobie - podejściu do analizowania rzeczywistości.
Myślenie wschodnie podkreśla wagę relacji między różnymi elementami rzeczywistości. Ta relacja określa wagę elementów rzeczywistości. W dialektyce marksistowskiej teza wraz ze swoją antytezą daje możliwość osiągnięcia syntezy. Sama "goła" teza bez swojego zaprzeczenia jest nieatrakcyjna poznawczo, nie daje możliwości wzniesienia się na wyższy poziom analizy rzeczywistości.
Myślenie zachodnie bada prawdziwość różnych elementów rzeczywistości i na tej podstawie tworzy prawa, które tą rzeczywistością rządzą. Przy tego typu sposobie analizy to wszystko, co jest sprzeczne z ocenami fragmentów rzeczywistości (antytezy, sprzeczności), jest odrzucane, pomijane, gdyż utrudnia stworzenie pewnych, bezdyskusyjnych praw.
Nietrudno zauważyć, że myślenie typu zachodniego jest podstawą wielu nauk ścisłych, choć nie wyjaśnia w nich wszystkich zagadek, przy ich odkrywaniu bardziej efektywna może się czasem okazać metoda wschodnia. Prawdziwy problem pojawia się przy tworzeniu ram dla działalności społecznych w organizacji państwa, a w nim życia społecznego i gospodarczego. Tu możliwe jest działanie równie skuteczne w oparciu zarówno o zachodni, jak i wschodni sposób myślenia. Co więcej, nietrudno zauważyć, że w dziejach cywilizacji władza sprawowana w krajach Wschodu była przez tysiąclecia nieco bardziej stabilna o tego, co działo się w krajach choćby europejskich, gdzie walka o jakiś tylko jeden sposób ocen otaczającej rzeczywistości równała z ziemią miasta i państwa!
Jak możemy wykorzystać myśli przedstawione w książce prof. Staniszkis do oceny komunistycznej rzeczywistości? Otóż w oparciu o myślenie typu wschodniego po 1945 roku przebudowywano społeczną rzeczywistość. Na przykład w miejsce prywatnej własności, przemysłu i handlu (teza), które niszczono, została wprowadzona własność "społeczna" (antyteza). Upadek polityczny komunistycznej doktryny umożliwił na gruncie gospodarczym realizację różnych form własności hybrydowych o charakterze prywatno-państwowym, co jest właśnie syntezą poprzednich form własności.
A teraz innym przykład tego typu działań opartych o wschodnią, a zarazem komunistyczną, mentalność. Skoro w doktrynie komunistycznej praca była dużą wartością, należało o nią walczyć w każdy możliwy sposób. Praca (teza), brak pracy (antyteza) były syntetyzowane w pracy pozornej, czyli w ukrytym bezrobociu. Istniało w dawnym systemie pojęcie bubla, czyli wyrobu przemysłowego o marnej wartości, którego nikt nie chciał kupować. Z ekonomicznego punktu widzenia nonsensem (logika zachodnia!) było produkowanie takich wyrobów, mając jednak do wyboru produkowanie bezrobocia lub dawanie ludziom okazji do pracy niepotrzebnej, wybierano tę drugą możliwość. Nonsens był przeciwwagą dla bezrobocia, które mogłoby kompromitować komunistyczny system. Nie była to cena nazbyt duża dla komunistycznych elit moskiewskiego chowu (logika wschodnia!).
Przejdźmy teraz do kluczowego problemu omawianej książki, a mianowicie do omówienia samego postkomunizmu. Autorka wyróżnia po 1989 roku cztery fazy:
1. Lata 1984-1988. Następuje przesuwanie środków i kapitału z rąk państwa w ręce prywatne, okres oceniany jako uwłaszczenie nomenklatury. W tej fazie odbywało się tworzenie przybudówek prywatnych do przedsiębiorstwa państwowego z udziałem w tych pierwszym dyrektorów fabryk. Tworzenie różnych form przepływu z tych przedsiębiorstw środków za granicę i zarabianie na różnicach kursów walutowych. Następnie prywatyzowanie majątku partii i różnych organizacji społecznych tworzonych wcześniej przez komunistów. Trwały też przygotowania do kolejnej fazy.
2. Lata 1989-1993. Powstawały banki komercyjne, fundusze i fundacje, które wyprowadzały państwowe środki spod kontroli budżetu państwa. Tworzono różne hybrydowe, państwowo-prywatne przedsiębiorstwa.
3. Lata 1993-1996. Ostateczny rozwój i ugruntowanie nowego poziomu organizacji nowego, różnego od państwowego kapitału. A w ramach tych działań powstanie kapitału zależnego od współpracy z krajami Zachodu z jednej i Wschodu - głównie z Rosją - z drugiej strony. W tym okresie powstawała władza oligarchiczna, która jednak bardzo prędko straciła na znaczeniu. To zjawisko wystąpiło szczególnie wyraźnie w Rosji, w wyraźnie mniejszej skali w Polsce.
4. Lata od 1997 - do chwili obecnej. Tu "kapitalizm polityczny" zmienił się w "kapitalizm sektora publicznego", który nie jest kierowany przez centrum polityczne, jest od niego de facto niezależny! (to zjawisko jest szczególnie wyraźnie widoczne w przepychankach między parlamentem i rządem z jednej strony a Radą Polityki Pieniężnej z drugiej. Realna władza państwa wyraźnie tu przegrywa z władzą faktyczną!).
Kolejne fazy przedstawione przez autorkę omawianej tu książki pozwalają zrozumieć znaczną część wydarzeń w polskim życiu społecznym i politycznym minionych kilkunastu lat. Sednem tych rozważań była teza, że wraz z upadkiem komunistycznego państwa rozpoczął się - nie tylko w kraju nad Wisłą - zauważalny zmierzch państwa, jako struktury rządzącej życiem społecznym i gospodarczym kraju. Zauważmy, że w komunistycznym państwie niemal wszystkim rządziła struktura, w której rządząca partia podejmowała decyzje zarówno na szczeblach rządzenia politycznego, jak i administracyjnego. Upadek dawnego państwa oznaczał odebranie realnej władzy urzędnikom państwa i działaczom partyjnym. Bardzo prędko jednak tę leżącą na ulicy władzę zaczęły przejmować różne wyspecjalizowane struktury zatrudniające fachowców - zawodowców często niezłej klasy. I te właśnie struktury przejęły faktycznie gros rzeczywistej władzy kosztem państwa.
Jakkolwiek by na to zjawisko patrzeć, był to wyraźny postęp, gdyż nieodpowiedzialnych urzędników zastąpili menedżerowie, których celem był zysk zarówno własny, jak i instytucji - spółek, w których pracowali i pracują. Ten mechanizm wyjaśnia zjawisko podpatrzone niegdyś przez Jarosława Kaczyńskiego, który stworzył nawet stosowny termin - "Teraz, k..., my!" Była to ocena najpierw możliwych, a następnie faktycznych działań kierownictwa i aktywu Akcji Wyborczej Solidarność w czasach rządów w latach 1992-2001. Zresztą w wyborach 2001 roku za to właśnie rozliczonej! Może jesteśmy tu trochę niesprawiedliwi, gdyż ekipa premiera Buzka zrealizowała kilka społecznych reform, których koalicja SLD-PSL w latach 1993-1997 nie chciała nawet zacząć, w tym zwłaszcza restrukturyzację polskich kopalń! Otóż wykorzystanie zdobytej władzy do osiągania korzyści i obsadzanie najbliższymi kolegami ważnych społecznych funkcji w świetle rozważań prof. Staniszkis - to były jedne z nielicznych konkretnych i możliwych w nowym układzie działań rządzącej w tamtych latach ekipy.
Państwo w wyniku przemian w postkomunizmie utraciło tyle ważnych funkcji, że wręcz można mówić o jego uwiądzie i działaniu tylko o charakterze widowiskowo-celebracyjnym. Niby to państwo istnieje i jego różne kroki widać w telewizji, ale realnej władzy w kluczowych problemach społecznych już dawno nie ma!
Można nawet w jakimś stopniu podziwiać tandem Buzek-Krzaklewski za to, co im się w tych warunkach udało w ogóle zrobić i lepiej zrozumieć różne posunięcia obecnego premiera Millera, który stara się choćby drobną cząstkę dawnej władzy państwa odzyskać robiąc tu wiele zamieszania, które dla zwykłego obywatela może być zupełnie niezrozumiałe. Zresztą SLD właśnie za takie posunięcia zaczyna już płacić wyraźnym spadkiem społecznego poparcia!
Autorka pisała tę książkę w trakcie pobytu w Chinach i temu krajowi poświęcona jest pewna jej część. Ciekawe są wyjaśnienia, dlaczego kryzys, który przed kilku laty dotknął kraje Dalekiego Wschodu i Rosję, nie osłabił gospodarki chińskiej. Otóż system wytworzony w tym kraju w czasach komunistycznych stworzył różne stadia własności i działań handlowych. Te stadia w sytuacji kryzysu w sąsiednich krajach stały się bardzo skutecznym buforem uniemożliwiającym jego rozprzestrzenienie się w chińskiej gospodarce. Relatywne zacofanie struktur gospodarczych w tej sytuacji okazało się ważnym atutem.
W omawianej książce możemy spotkać wiele odniesień do aktualnej sytuacji na świecie i miejsca dawnych krajów komunistycznych w procesie globalizacji gospodarczej. Ciekawa jest ponadto analiza sytuacji społeczno-politycznej w krajach Zachodu, gdzie procesy osłabienia roli państwa w dużym stopniu także wystąpiły. Ważne dla sytuacji w Polsce są porównania do Francji, gdzie zmiana ekipy rządzącej z prawicowej na lewicową w niewielkim stopniu, a właściwie wcale nie zmienia poczynań aktualnych rządów i decyzji parlamentu.
Ważnym elementem każdej dobrze zorganizowanej wycieczki jest odpowiedni przewodnik, a także materiał uzupełniający w postaci mapy. Mając to, bardzo łatwo i szybko możemy poznać inne kraje i miasta. Nieraz w takim stopniu, że będziemy podejrzewani o to, że w danym miejscu już kiedyś osobiście byliśmy. Książka prof. Staniszkis "Postkomunizm" jest takim właśnie przewodnikiem po społecznej rzeczywistości. Choć zagłębianie się w treści, które niesie, nie jest proste. Dla mniej wprawnego czytelnika, pozbawionego dostępu do słowników terminologii naukowej, może być to pewien problem, jednak trud zgłębiania przedstawionego przez autorkę rozumowania i dowodów sowicie się opłaci, może być czymś wręcz fascynującym. Przy jej czytaniu, wykorzystując liczne podpowiedzi i wyjaśnienia społecznych zjawisk, mamy momentami wrażenie, że metodą barona Münhausena sami siebie za włosy wyciągamy z topieli niezrozumienia problemów komunizmu i postkomunizmu!
Olgierd Żmudzki
Wyświetlony 6305 razy

Najnowsze od Olgierd Żmudzki

Więcej w tej kategorii: « Kobieta ze stali Czapka »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.