wtorek, 21 grudzień 2010 12:23

Cedry szumią w stronę Europy

Napisane przez

Przed I wojną światową Lewant znajdował się w granicach Imperium Osmańskiego. Po upadku imperium, gdy skurczyło się ono do granic Republiki Turcji, na jego terytorium powstały po I wojnie światowej niepodległe państwa arabskie. Część wszakże obszarów dostało się pod panowanie Wielkiej Brytanii i Francji, jako mandaty Ligi Narodów. Francja sprawowała władzę nad obecną Syrią i Libanem, które otrzymały autonomię wewnętrzną, Wielka Brytania zaś nad Palestyną.

Umowa z 22 grudnia 1943 r. między Francją (Francuski Komitet Wyzwolenia Narodowego gen. Charlesa de Gaulle’a) a Libanem przyznawała niepodległość temu krajowi. Analogiczna umowa została zawarta 27 grudnia 1943 r. z Syrią. Ponieważ trwała wojna, wojska brytyjskie i francuskie zostały wycofane stamtąd ostatecznie do końca 1946 r. Suwerenność Libanu była wprawdzie kwestionowana przez Damaszek, dążący do stworzenia Wielkiej Syrii (obejmującej Syrię, Liban i mandat Palestyny) lub Żyznego Półksiężyca (to samo plus Irak), lecz zamierzenia te spaliły na panewce. Liban wybronił swoją niepodległość.

Początek konfliktu

Nie sposób pisać o Libanie pominąwszy inne państwa arabskie i Izrael. Decyzja Zgromadzenia Ogólnego Organizacji Narodów Zjednoczonych z 29 listopada 1947 r. stwierdzała wygaśnięcie mandatu brytyjskiego w Palestynie i podział jej na dwa niepodległe państwa: żydowskie i arabskie. Rezolucji sprzeciwiły się państwa arabskie. Wielka Brytania wycofała stamtąd swoje wojska i administrację 14 maja 1948 r.

Tego samego dnia 14 maja 1948 r. żydowska Tymczasowa Rada Państwa, nie czekając na delimitację granic pod nadzorem ONZ między Żydów i Arabów, proklamowała w Tel-Awiwie utworzenie państwa żydowskiego w Palestynie, pod nazwą Medinat Israel (Państwo Izrael).
Następnego dnia, 15 maja 1948 r. wojska Egiptu, Iraku, Transjordanii, Syrii i Libanu (i niewielki oddział Arabii Saudyjskiej) przekroczyły granice byłego terytorium mandatowego. Wojna między Żydami a Arabami trwała do początku 1949 r. W jej wyniku armie arabskie poniosły klęskę. 24 lutego 1949 r. zostało podpisane zawieszenie broni z Egiptem, 23 marca z Libanem, 3 kwietnia z Transjordanią, 20 lipca z Syrią. Irak odmówił rokowań. W posiadaniu Izraela znalazło się 2/3 obszaru dawnego mandatu palestyńskiego. Strefą Gazy zarządzał Egipt, Zachodni Brzeg znalazł się pod władzą Transjordanii, która nieformalnie przyłączyła go do siebie i zmieniła nazwę państwa na Jordania. 
Dociekanie kto zawinił pierwszy, jest równie bezsensowne, jak dociekanie co było pierwsze: jajko czy kura? Żydzi nie czekali na realizację uchwały ONZ i na własną rękę proklamowali powstanie Izraela. Arabowie zaś sprzeciwiali się rezolucji ONZ i zaatakowali Izrael następnego dnia po ogłoszeniu jego powstania, co świadczy o tym, że byli przygotowani do wojny i czekali na pretekst do jej rozpoczęcia. Tak zaplątał się węzeł gordyjski na Bliskim Wschodzie.
 
Szwajcaria Bliskiego Wschodu
 
Liban (10 tys. km2, 4 mln mieszkańców) jest określany jako kraj śródziemnomorski z akcentami orientalnymi. Spacerując po Bejrucie lub takich miastach, jak Tarabulus (Trypolis), Salda (Sydon) czy Sur (Tyr) ma się wrażenia przebywania w Barcelonie, Marsylii czy Genui. Nie jest to bowiem typowy kraj arabski. Owszem, zamieszkany przez Arabów, ale 30 proc. jego ludności było chrześcijanami różnych obrządków - głównie maronitami (obecnie liczbę chrześcijan szacuje się na 20 proc. - i tak bardzo dużo). To pozostałość nie tylko z pierwszych wieków chrześcijaństwa, powstałego przecież na Bliskim Wschodzie, ale i średniowiecznych Krzyżowców.
Ten fakt oraz silne wpływy kultury francuskiej, chętnie przyswajanej przez Libańczyków, a wreszcie podkreślanie przez Libańczyków, że są potomkami Fenicjan (starożytna Fenicja rozciągała się na tym właśnie obszarze) sprawia, że jest to kraj o obyczajowości i cywilizacji bliskiej Europejczykom.
Liczny odsetek chrześcijan rozmaitych wyznań, a także licznych odłamów muzułmańskich zdecydował, że zasady ustrojowe ustalono na zasadzie skomplikowanej mozaiki. Prezydentem zawsze musiał być chrześcijanin, premierem - muzułmanin. Dokładnie określono, kto jakiej religii i jakiego jej odłamu ma zajmować konkretne stanowiska w państwie.
Naturalnie Liban od początku należy do Ligi Arabskiej, ale też od początku unikał wdawania się w spory wewnątrzarabskie i przyjął zasadę niewiązania się ścisłymi sojuszami z innymi państwami arabskimi. Unikał również zatargów z Izraelem. Akcentował swoją neutralność. Dzięki temu stał się oazą spokoju na burzliwym Bliskim Wschodzie. Zarazem wykorzystywał fakt, że jest krajem - można powiedzieć - trzech kontynentów: Azji, Europy i Afryki, a jednocześnie bramą handlową do pozostałych krajów arabskich.
W rezultacie dzięki dobrym lub względnie dobrym stosunkom z sąsiadami, przyciągał zagraniczne inwestycje, stał się centrum bankowym Lewantu, jak i centrum handlowym tego regionu (fenickie tradycje!). Dzięki temu oraz spokojowi wewnętrznemu i na granicach został określony mianem "Szwajcarii Bliskiego Wschodu", a jego dochód narodowy brutto oraz poziom życia ludności zbliżone były do zachodnioeuropejskich.
Przyjęcie zasady, że jest to kraj o charakterze arabskim, i jednoczesne uznanie odrębności w stosunku do otaczających go krajów arabskich, wymagało często ekwilibrystyki politycznej. Udawała się przez wiele lat. Do czasu!
 
Piramida z zapałek
 
Równowaga polityczna w Libanie przypominała piramidę z zapałek. Trwa, póki nic się nie dzieje. Wystarczy jednak mocne uderzenie w stół lub dmuchnięcie, by się rozpadła.
Dochodziło do konfliktów między zwolennikami odrębności Libanu (głównie maronici), a zwolennikami idei panarabskich (głównie sunnici - jeden z odłamów muzułmańskich). Jakoś to udawało się klajstrować, tym bardziej że innym chrześcijanom i muzułmanom odpowiadał status dyskretnego niezaangażowania. Subtelną konstrukcję zburzyła jednak tzw. wojna 6-dniowa w 1968 r. Izrael po zaatakowaniu i pokonaniu Egiptu, Jordanii i Syrii zajął Strefę Gazy i Zachodni Brzeg, czyli objął obszar całego dawnego mandatu, a dodatkowo Wzgórza Golan należące do Syrii. Masy Palestyńczyków arabskich uszły głównie do Jordanii i do Libanu, jako najbliższych, sąsiednich krajów. Tak duży napływ obcych może zachwiać delikatną równowagą. A niebawem było jeszcze gorzej. Jordania bowiem też zaniepokoiła się wielką liczbą uchodźców u siebie. W 1973 r. wojsko jordańskie dokonało pogromu swoich arabskich, palestyńskich braci i usunęło ich z granic państwa. Znaleźli schronienie w Libanie. Dysząca zemstą masa (Liban liczył wtedy 2 mln mieszkańców, palestyńskich uciekinierów szacowano na 200 tys.) to była bomba podłożona pod niewielki, spokojny kraj żyjący z handlu.
W 1975 r. Palestyńczycy urządzili masakrę chrześcijańskich cywili w Libanie. Wybuchły walki. Po stronie Palestyńczyków opowiedziały się libańskie ugrupowania lewicowe i muzułmańskie. Naprzeciwko stanęła Falanga Libańska - chrześcijańska milicja.
Ponieważ walki przedłużały się, prezydent Libanu w 1976 r. poprosił Syrię o pomoc. Wojska syryjskie weszły do Libanu, uratowały chrześcijan przed klęską, jeśli nie masakrą, po czym... opowiedziały się po stronie tamtejszych radykalnych muzułmanów i stacjonują tam do dziś. Falanga zaczęła szukać pomocy w Izraelu i we Francji. Rzeczywiście, w 1978 r. Izrael zajął południowy Liban, tworząc tam strefę buforową. W roku 1982 zaś wojska izraelskie weszły w głąb Libanu, gromiąc Palestyńczyków. Doszło do starć z jednostkami syryjskimi. Izraelczycy dotarli do Bejrutu, by zniszczyć tam siedzibę główną Organizacji Wyzwolenia Palestyny. Przy okazji dokonali masakry palestyńskich obozów w Sabra i Szatila. OWP w 1983 r. wycofała się z Libanu. Ale spirala nienawiści rozkręcała się już samoczynnie.
Nastąpił rozłam frakcyjny w szeregach Falangi. Wprawdzie wojska izraelskie w 1985 r. opuściły Liban, ale zostały w okupowanej przez siebie strefie buforowej na południu kraju, gdzie generał Michel Aun w 1988 r. stworzył tzw. Siły Libańskie i ogłosił się prezydentem państwa. W 1989 r. w Arabii Saudyjskiej (na terenie neutralnym) zebrał się parlament libański, akceptując narzucone przez Syrię porozumienie pokojowe. Kładło ono kres wojnie domowej, ale oznaczało przejęcie przez Syrię faktycznej władzy nad Libanem. Do zakończenia walk domowych doszło w 1990 r. W roku następnym rozbito w Libanie chrześcijańską Armię Południowego Libanu gen. Auna (uszedł do Francji) oraz ostatnie bojówki palestyńskie z wyjątkiem walczącego z Izraelem Hezbollahu, zachowanego przez Syrię. Ostateczny koniec wojny domowej to 1992 r. Odbyły się wtedy wybory powszechne, zbojkotowane jednak przez chrześcijan. W 2000 r. armia izraelska wycofała się z południowego Libanu, resztki Armii Południowego Libanu, do tej pory chroniące się pod skrzydłami wojsk izraelskich, poszły w rozsypkę. Na placu boju został Hezbollah, a Liban, będąc nadal formalnie niepodległym państwem, stracił praktycznie suwerenność i był kontrolowany przez Syrię.
 
Szwajcaria po raz drugi
 
Z wolna Liban podjął proces powrotu do pozycji "Szwajcarii Bliskiego Wschodu". Naturalnie powrót do statusu "pierwszej Szwajcarii" nie jest możliwy, gdyż zmienił się układ sił na świecie i w regionie. Tym razem odbudowa znaczenia państwa, jako handlowego centrum regionu, odbywa się przy pomocy Unii Europejskiej.
Zaczęło się od regulacji wewnętrznych. Parlament Libanu 5 grudnia 2001 r. uchwalił, a prezydent dekretem zatwierdził nowy podatek VAT w jednolitej wysokości 10 proc. Wszedł on w życie 1 lutego 2002 r.
Libańskie Stowarzyszenie Przemysłowców i Bejruckie Stowarzyszenie Handlowców apelowały o odłożenia na kilka miesięcy wejścia w życie tego podatku, by można się było doń dostosować, gdyż, jak wyliczono, spowoduje on średni wzrost cen utrzymania o 25-30 proc., co odbije się niekorzystnie na obrotach. Także tamtejsza centrala związkowa CGTL przeprowadziła demonstracje anty-VAT-owskie. Naturalnie nic to nie pomogło. A tak nawiasem: porównajmy libański 10-procentowy podatek VAT z naszymi!
Jednakże rząd Libanu, dla zapobieżenia inflacji i ograniczenia wpływu nowego podatku na stopę życiową obywateli, obniżył jednocześnie taryfy celne na niektóre towary. Na odzież, skóry i tytoń ze 138 na 113 proc. oraz cła ryczałtowe na odzież o 25 proc. Ulgi te zostały wymuszone przez importerów paliw. Ci także, przeciwni nowemu podatkowi VAT, przerwali 2 lutego dostawy benzyn importowanych. Rezerwy paliw na stacjach benzynowych mogły starczyć jedynie do 6 lutego, natychmiast więc zaczęły się rozmowy libańskiego Ministerstwa Energetyki z przedstawicielami spółek i firm importujących paliwa. No cóż, paliwa to broń strategiczna, stąd więc ustępstwa rządu w wysokościach ceł.
Zarazem rząd podjął akcję propagandową, głosząc, że nowy podatek zmusi podmioty gospodarcze do prowadzenia dokładnej księgowości i wystawiania faktur, których wypisywanie obowiązywało dotąd jedynie hurtowników i uprawiających działalność handlową w części hurtową. Po co, jeśli dotąd obywano się bez tego? 
23 stycznia premier Libanu, Rafik Hariri wraz z grupą ministrów i doradców ekonomicznych złożył wizytę w Damaszku u nowego szefa rządu syryjskiego Mohammeda Miro. Zdecydowano o ujednoliceniu taryf celnych w ciągu 3-5 lat, by doprowadzić do stworzenia strefy wolnego handlu między obu krajami, połączenia systemów kolejowych (aktualnie Liban dróg żelaznych nie ma) i do naprawy nieczynnego od ponad 15 lat rurociągu naftowego, dostarczającego iracką ropę przez Syrię do Libanu. Jednocześnie oba kraje mają uczestniczyć w projekcie przewidującym zasilanie regionu w egipski gaz ziemny.
 
\"\"
W połowie marca zaś odbyła się w Bejrucie Międzynarodowa Konferencja Islamskiego Sektora Bankowego i Finansowego. System ten obejmuje 40 krajów i rozporządza aktualnie kapitałem w wysokości 250 mld USD. W konferencji chodziło o zwiększenie bezpieczeństwa islamskich instytucji finansowych oraz ich aktywności na rynkach światowych.
Wcześniej, bo w lutym 2002 r. Rafik Hariri wraz z ministrami spraw zagranicznych, gospodarki i przemysłu, złożył wizytę we Włoszech. Włochy są najpoważniejszym partnerem gospodarczym Libanu w Europie! Delegacja libańska wyraziła nadzieję na aktywny udział Włoch w realizacji planów rozwojowych dotyczących szczególnie ochrony zdrowia i zaopatrzenia w wodę, delegacja włoska zaś zainteresowała się libańskimi projektami prywatyzacyjnymi, szczególnie w sektorze elektroenergetycznym. Na spotkaniu zaś z przedsiębiorcami z Italii premier Libanu przedstawił program ułatwień dla inwestycji zagranicznych, a strona włoska zapowiedziała zwiększenie pomocy dla małych i średnich przedsiębiorstw (zwłaszcza rolno-spożywczych i rzemiosła) oraz dla stworzenia w Libanie systemu zarządzania elektronicznego.
 
Unia Śródziemnomorska
 
Wszystko dlatego, ponieważ Liban odbudowę suwerenności upatruje w związkach z Unią Europejską. Jest ona najważniejszym partnerem handlowym Libanu: 45 proc. importu libańskiego i 25 proc. eksportu.
W styczniu 2002 r. parafowane zostało w Brukseli porozumienie o stowarzyszeniu Libanu z Unią Europejską. Przedstawiciele Komisji Europejskiej oświadczyli, że w pierwszym półroczu 2002 r. Unia Europejska udzieli całkowitego pierwszeństwa polityce śródziemnomorskiej. Porozumienie zostało podpisane w kwietniu w Walencji.
Partnerstwo śródziemnomorskie obejmuje obecnie 27 krajów o łącznej populacji 600 mln osób, w tym 15 członków UE i 12 państw południowej strefy Morza Śródziemnego: Turcję, Maltę, Cypr, Izrael, Palestynę, Egipt, Jordanię, Syrię, Liban, Maroko, Algierię i Tunezję.
Gospodarcza i handlowa część porozumienia przewiduje uwolnienie wymiany towarów przemysłowych i rolniczych. Liban zobowiązał się do zniesienia ceł na towary przemysłowe nie dłużej, niż w ciągu 12 lat od daty podpisania umowy, z 5-letnim okresem moratorium.
W zamian libańskie wyroby przemysłowe otrzymały natychmiastowy wolny dostęp do rynków UE. W towarach przemysłowych Liban korzysta też z pewnych ulg. Otóż 12 produktów przemysłowych tego kraju, mimo pierwotnego pochodzenia zagranicznego, po przetworzeniu w Libanie, będzie traktowanych, jako wyroby libańskie!
Libańskie produkty rolne korzystają z przyznanego przez UE przywileju zwolnienia z ceł i ilościowo nieograniczonego importu, z wyjątkiem pewnej grupy też zwolnionej z cła, ale limitowanej ilościowo. W tej grupie mieszczą się ziemniaki, wino, oliwa, morele i brzoskwinie, kwiaty cięte będą zaś podlegać normalnym procedurom celnym. Natomiast owoce południowe, winogrona i czosnek, dotychczas importowane do Europy z Libanu w ilościach nieograniczonych, nadal zachowają ten przywilej i skorzystają dodatkowo z redukcji taryf celnych: owoce południowe o 60 proc., czosnek o 50 proc., winogrona o 40 proc.
Z drugiej strony Liban będzie mógł chronić swój rynek produktów rolnych do 2007 r., by następnie zmniejszyć do zera taryfy celne na produkty clone obecnie w wysokości 5 proc. (jest ich ok. 120), a na te, dla których cło wynosi obecnie 70 proc. - ma ono zostać zmniejszone o 20-30 proc. Cła na pozostałe produkty rolne mają być ustalone w roku 2007 na 25 proc. Na interwencję Francji uczyniono wyjątek dla dwu kategorii. Sery (nie mające ekwiwalentów wytwarzanych w Libanie), a na które libańskie cło wynosi 70 proc., podlegać będą celnej taryfie obniżonej o 20 proc., a na wina cła mają być zredukowane też z 70 do 35 proc.
Jak widać, w Unii Europejskiej silna jest grupa państw śródziemnomorskich, bardziej zainteresowana kontaktami z południowymi obszarami basenu tego morza, zwłaszcza arabskimi, aniżeli z krajami położonymi na północ od Alp. Jest to dla UE zarazem możliwość odgrywania się na Ameryce i wspierania państw arabskich przeciwko Izraelowi, uważanemu za pupilka USA.
Liban korzysta więc z tej szansy zwolnienia uścisku Syrii w zamian za ściślejsze związki gospodarcze z UE, przedstawiając się zarazem jako brama handlowa do całego świata arabskiego, by znów zostać - jeśli to możliwe - "Szwajcarią Bliskiego Wschodu". Zarazem, na ile to możliwe, dystansuje się od radykalnych nurtów muzułmańskich. Jeszcze przed szczytem arabskim, który odbył się 25-26 marca w Bejrucie, grupa dostojników szyickich z Libanu protestowała przeciwko udziałowi w szczycie przywódcy Libii, Muammara Kadafiego. Podczas zaś szczytu, przewodniczący mu przedstawiciel Libanu nie dopuścił do transmisji przemówienia Jasera Arafata, już wtedy oblężonego na terenie Autonomii Palestyńskiej w Ramallah, dokąd weszły czołgi izraelskie.
Liban stara się wrócić znów do zasady, że jest krajem o charakterze arabskim, ale odrębnym od otaczających go państw arabskich. Tym razem przy wykorzystaniu związków z Unią Europejską. Wypada raz jeszcze powtórzyć, że być "za, a nawet przeciw" wymaga umiejętności ekwilibrystycznych. No, cóż, jeśli chce się być europejskimi Arabami czy też arabskimi Europejczykami... A przede wszystkim mieć suwerenne państwo. Chyba że obecna wojna izraelsko-palestyńska ponownie zniszczy tę konstrukcję. W tamtym regionie trudno być słabym militarnie, a jednocześnie neutralnym i bogatym. Każdy sąsiad wpycha do swojego obozu albo równa z ziemią. A jak się skończy? Prorokowanie w sprawach Bliskiego Wschodu to beznadziejna sprawa.
 
Marek Arpad Kowalski
 
Wyświetlony 6033 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.