wtorek, 21 grudzień 2010 12:24

Austria - wróg zastępczy

Napisane przez

Między Pragą a Wiedniem panuje taki klimat, jak gdyby lada dzień miały na nowo wybuchnąć wojny husyckie.

W związku z austriackim referendum przeciw czeskiej elektrowni atomowej w Temelinie premier Milosz Zeman wychłostał nie tylko przywódcę Karyntii Jörga Haidera - "populistycznego polityka pronazistowskiego‶, lecz natychmiast - w rozmowie z wiedeńskim tygodnikiem "Profil" - zarzucił jeszcze Niemcom sudeckim "zdradę kraju‶: kiedy w latach 1945/46 zostali oni stamtąd "wypędzeni bądź przeniesieni, było to bardziej łagodne niż kara śmierci‶.

Reakcje nie kazały na siebie długo czekać. Haider określił Czechów mianem komunistów i nie nadających się do UE. Pani wicekanclerz Susanne Riess-Passer (FPÖ - wolnościowcy) potwierdziła te oceny z urzędu, kanclerz Wolfgang Schüssel (ÖVP - konserwatyści) odrzucił zaś konstatację swego praskiego kolegi, zwracając uwagę, że w parlamencie wiedeńskim wszystkie partie są demokratyczne. Nagonkę przeciw Niemcom sudeckim ostro skrytykowały wszystkie partie austriackie, w tym także SPÖ (socjaliści) i Zieloni.
Skandal pomiędzy zjednoczonymi niegdyś w c.k. Monarchii krajami związany jest także z polityką wewnętrzną. Zeman sądzi oczywiście, że antyaustriackimi wypowiedziami wyświadcza swojej partii przysługę przed zbliżającymi się wyborami, Haider zaś wie doskonale, że kiedy mówi się coś przeciwko Czechom, to natychmiast spotyka się to z aplauzem wielu Austriaków.
Tym samym zbliżamy się już do jądra sprawy: chociaż od stuleci obydwa narody są sąsiadami, to jednak wzajemnie się nie lubią. Przy czym nie zmienia wcale faktu to, że prawie co trzeci wiedeńczyk ma czesko-morawską babkę, a książka telefoniczna wprost roi się od Prohazków czy Pospischilów. Od chwili spalenia żywcem w 1415 w Konstancji czeskiego reformatora Jana Husa, od obalenia w 1620 przez katolików, zjednoczonych pod Ferdynandem von Habsburgiem, czeskiej szlachty protestanckiej i stracenia jej przedstawicieli przed staromiejskim ratuszem w Pradze, od zażartych bojów narodowych między Niemcami a Czechami na przełomie XIX i XX stulecia - Czechy i Morawy były narodowo głęboko podzielone. Znaczący jest też fakt, że żydowscy mieszkańcy kraju bardziej czuli się związani z niemieckością niż ze Słowiańszczyzną, a Czesi mawiali wówczas: "kto jest Żydem, ten jest Niemcem‶.
Nagromadzony przez lata czeski kompleks nienawiści, wzniecony jeszcze przez zbrodnie reżymu narodowosocjalistycznego, skierował się w końcu drugiej wojny światowej przeciw wszystkiemu co niemieckie. Ponad trzy miliony Niemców sudeckich zostało wypędzonych, setki tysięcy zginęło w pogromach. W 1945 r. na praskim placu św. Wacława przy wrzasku widzów podpalono benzyną powieszonych głowami w dół żołnierzy Wehrmachtu.
Uderzające jest również to, że grupowa pamięć o tym wszystkim w bardziej otwarty sposób występuje w Austrii niż w Niemczech. Na austriackich cmentarzach w pobliżu czeskiej granicy znaleźć można jeszcze dzisiaj masowe groby, w których są pochowane ofiary brneńskiego marszu śmierci z 1945 r. Historia nie da się cofnąć - tak zawsze słyszy się we frazach o pojednaniu; większość Austriaków lubi wprawdzie Węgrów, ale kręci nosem wobec Czechów. Czesi natomiast odreagowują swe antyniemieckie kompleksy na Austriakach, ponieważ "właściwi‶ Niemcy są zbyt silni. Problem niemiecki tkwi głęboko w czeskich duszach. A zdaje się, że także wspólne członkostwo w UE prawie nic specjalnie w tej sprawie nie zmieni.
Carl Gustaf Ströhm
(tłum. Jarosław jot-Drużycki)
"Junge Freiheit", nr 5/02, 25 stycznia 2002 r.
Wyświetlony 8903 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.