wtorek, 21 grudzień 2010 13:13

Potoczna filozofia władzy

Napisane przez
Na potoczną filozofię władzy składają się wyobrażenia ludzi średnio i słabo wykształconych, dotyczące władzy państwowej. Są to zarówno rozważania o tym, jaka powinna być władza w Polsce, a także o tym, jaka jest obecnie. Samo pojęcie władza należy języka, którym posługiwali się nasi rozmówcy. Mieszkańcy okolic Nowego Targu używali tego określenia mówiąc o parlamentarzystach, członkach rządu, ministrach i działaczach partii politycznych. Wszyscy ci przedstawiciele instytucji życia publicznego zlewają się w ich ujęciu w jedną, nierozróżnialną całość opisującą tych na górze, tych przy korycie, jednym słowem - ludzi władzy. Górale mówili o nich w sposób bardzo emocjonalny i wygłaszali swoje oceny nie przebierając w słowach.
Po przeanalizowaniu niemal czterystu rozmów nie mieliśmy wątpliwości, że zdaniem Górali: władza musi istnieć. Jest podstawą naturalnego porządku rzeczy, czymś absolutnie koniecznym. Jest odwieczna i nie można sobie wyobrazić bez niej świata. Gdyby zabrakło władzy, wszelki porządek społeczny uległby rozpadowi i zapanowałby zupełny chaos, o czym nasi rozmówcy mówili z przestrachem: Jak by władzy nie było i policji, jak by nie kontrolowali, to co by się robiło!!! Żyć by się nie dało! Ta i podobne wypowiedzi ukazują sens istnienia władzy państwowej: gwarantuje ona ład i bezpieczeństwo, chroni ludzkie życie i mienie.
 
Można z tego wnosić, że celem działań władzy jest ochrona obywateli, jednak w praktyce - jak sądzą Górale - ludzie dążą do zdobycia władzy w zupełnie innym celu. Głównym powodem zabiegania o stanowisko radnego, posła czy senatora jest chęć wzbogacenia się: idą tam, żeby zdobyć pieniądze dla siebie, duży majątek i już mieć zasób do końca życia. Tego rodzaju poglądy są powszechne. Wszyscy nasi rozmówcy podzielali to przekonanie, wyrażając je mniej lub bardziej oględnie, a czasem naprawdę ostro: Pchają się do władzy, żeby naładować kabzę, a zresztą to on ma w tyłku wszystkich! O kogo oni dbają! Tylko o swoją kabzę!!! Powinni dbać o ludzi, a nie tylko o siebie, bo oni, jak pokazuje życie, dbają tylko o siebie, o swój stołek i ewentualnie, żeby tam swoich bliskich gdzieś wepchać. Uważają to za niesprawiedliwe, również dlatego, że bogactwo polityków ma swoje źródło we wdowim groszu, który biedniejsi obywatele muszą oddawać państwu w podatkach: dopływ pieniędzy przecież z cego idzie? No z nasych pieniędzy, my płacimy podatki, a uni na tym żyjo!
 
Dlaczego władza nie zajmuje się tym, do czego jest powołana? Dlaczego ludzie, którzy deklarują chęć działania pro publico bono, dbają wyłącznie o własne korzyści? Zdaniem naszych rozmówców dzieje się tak dlatego, że władza zmienia ludzi. Kandydat w chwili, gdy uzyskuje mandat, wkracza w niedostępną, odległą sferę. Tam ulega metamorfozie. Zapomina o wyborcach, o tym, co im obiecał. Zapomina o środowisku, z którego wyszedł: może oni są w porządku, ale jak się dostanie na stołek, to się zmienia, on się przekształca, niestety... od uprawiania polityki obrasta, za przeproszeniem, w piórka - twierdzą Górale. Polityk wchodzi w krąg ludzi bogatych i zapomina o biedniejszych, którym tyle obiecywał. Podstawowe dla tradycyjnej kultury wiejskiej rozróżnienie bogaty-biedny ujawnia się tu wyraźnie. Piastowanie funkcji publicznej oznacza, że jest się człowiekiem bogatym i żyje się życiem ludzi bogatych: jak on jest na stanowisku, no to myśli, że jest królem! Bogaty biednego nigdy nie zrozumie!
 
Wioskowe wyobrażenia na temat życia polityków są barwne, choć mgliste. Politycy opływają we wszelkie dostatki, chętnie opisywane przez naszych rozmówców. Te opowieści o bogactwie, domach, samochodach, strojach, balach i kochankach parlamentarzystów wydają się częściowo projekcją snów i marzeń opowiadającego. Polityk to w jego oczach bogaty człowiek, który bierze z życia to, co najlepsze. Znacznie rzadziej pojawiają się głosy takie jak ten: są też stresy na pewno, trzeba być twardym, odpornym, Trzeba w sobie wyszkolić takie coś, żeby na pewne rzeczy być obojętnym (...) bo to moment i po człowieku.
 
Nasi rozmówcy zazdroszczą politykom bogactwa, są natomiast głęboko przekonani, że zostało ono zdobyte nieuczciwie. Ludzie władzy - ich zdaniem - są skorumpowani i zależy im tylko na prywatnej korzyści: oni w nosie mają Polskę i patriotyzm. Im nie zależy! Im zależy na pieniądzach własnych! A czy to Polska będzie, czy to będą Niemcy, czy Rosja, im wszystko jedno! To same cygany i złodzieje na tych stanowiskach!! Takie i znacznie ostrzejsze zdania pojawiały się w ocenach polityków. Mówienie o władzy bulwersuje ludzi i rozdrażnia. Pytanie o zaufanie do władzy wydaje się im śmieszne i oburzające, bo: uni tak mącom, tak kręcom, tak zwijajom, tak mijajom, to ni ma tej prowdy takiej, ni ma! Politycy są zakłamani, media oszukują, Szary człowiek nigdy nie zna prawdy. Jest wyrzucany poza nawias grupy poinformowanych.
 
W efekcie ludzie uważają się za nic nie znaczących w życiu politycznym kraju. Władza jawi im się jako sfera tak odległa, tak daleka, że zwykły człowiek nie ma na nią żadnego wpływu: to tak jak my tu stoimy, a drugi by stanął na Turbaczu i jeszcze we mgle! To by go widać nie było! To tak jest z władzą! Wolne wybory niczego nie zmieniają. Po pierwsze, dlatego, że przed wyborami kandydaci składają wiele obietnic, w które wyborca wciąż naiwnie wierzy, choć już się rozczarował wiele razy: idzie się do tych wyborów, ze może coś się zmieni, ale tu się nic nie zmienia. Jeden to obiecuje, drugi tamto, a jak dojdzie do władzy, to z tych obietnic nie ma nic. Po drugie - na stanowiska kandydują same cwaniaki: Kto jest cwany, to szybko dostanie władzę, trzeba być cwanym! Po trzecie - jest to krąg zamknięty, do którego niełatwo się dostać: Uczciwy człowiek nie dojdzie do władzy, bo tylko kupa kolesi rządzi, jeden drugiego wciąga. Wyobrażenia o władzy stanowiącej sferę zamkniętą, niedostępną dla zwykłych ludzi czynią ich jeszcze bardziej bezsilnymi i nieznaczącymi.
 
Rozżalenie jest tym większe, że władza powinna dbać nie tylko o bezpieczeństwo ludzi, ale także - jak uważają Górale - tak kształtować politykę gospodarczą, żeby zapewnić obywatelom dobrobyt. Ich zdaniem są kraje gdzie: władza lepiej się sprawuje. To widać po dobrobycie, po tym, że tam ludzie mają pracę, że się im dobrze powodzi. Państwo przez lata było głównym pracodawcą, toteż obecnie - zdaniem naszych rozmówców - władza w taki czy inny sposób zobowiązana jest ludziom zapewnić pracę. Powinna też interesować się obywatelami, a tymczasem "oni": nic nie wiedzom o tych rolnikach, nie wiedzom o tej młodzieży, co skołe skońcyła. Władza żyje we własnym, oddalonym świecie ludzi bogatych i nie interesuje się biedniejszymi. Tak być nie powinno i dlatego wciąż żywa jest tęsknota za politycznym Janosikiem, który by zabrał bogatym i obdarował biednych. Jak się wydaje, sukcesy "Samoobrony" w jesiennych wyborach można w jakiejś mierze tłumaczyć umiejętnym wykorzystaniem przez nią ludowych marzeń o nowym Janosiku.
 
Wśród narzekań na aktorów sceny politycznej krystalizuje się idealny obraz władzy, jaka powinna być. Ideałem jest autokracja, czasem określana przez politologów kuratrelą. Górale, zapytani czy uważają demokrację za dobry ustrój odpowiedzą - tak! Jednakże zapytani o to, jaka powinna być władza, odpowiadają: Władza powinna być jak ojciec! Ktoś, który rządzi, na przykład powi słowo i tak ma być! albo: żeby tak rządził jak gazda na gazdówce! Jednym słowem potrzebna jest im silna, nie kolektywna władza: Powinien być taki, co by to chycił w łapy i tak twardo na 100%. Polsce potrzebna twarda władza, strasnie twarda! System wielopartyjny kojarzy się im z kłótniami paraliżującymi proces decyzyjny: w naszym kraju polityka to jest takie darcie psów: jak Balcerowicz co wydre, to inni zaś skopią go i zaś tak, znowu ci zaś inaczej. Musi być władza jednolita, a nie taka rozbieżna. Po co u nas tych partyi tyle narobione!
 
Podsumowując, zdaniem Górali Polsce potrzebna jest władza silna, konsekwentna, wymagająca. Naczelnym jej celem powinna być poprawa sytuacji materialnej ludzi. Zapewnienie im pracy i dobrobytu. Działalność partii, kolektywne podejmowanie decyzji, praca parlamentu to kulisy działania władzy, których nasi rozmówcy nie rozumieją i nie chcą rozumieć. To są wewnętrzne sprawy tych na górze i takie powinny pozostać. Nie ważne jest, jak oni podejmują decyzje, ważne, żeby były korzystne dla obywateli. Dlatego często oburzano się na dziennikarzy tropiących afery i wyciągających brudy. Tymczasem szary człowiek nie zamierza zgłębiać tajemniczych mechanizmów działania władzy, chciałby tylko, żeby podejmowała, takie decyzje, aby ludziom żyło się dostatnio. Sprawą władzy jest rządzić, a ludzi - słuchać. Aby tylko oni dobrze rządzili!
 
Anna Malewska-Szałygin
 
Jest to kolejny tekst będący podsumowaniem badań prowadzonych w latach 1999 i 2000 w ramach projektu "Etnopolitologia - rozmowy z Góralami o polityce" we wsiach powiatu Nowy Targ przez badaczy z Katedry Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego.
Wyświetlony 11141 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.