niedziela, 31 styczeń 2010 21:42

Ujarzmiony kraj, spętani ludzie

Napisane przez
Współcześni Polacy. Zagubieni między troską o dzień jutrzejszy a płazimi grymasami medialnych idoli. Zakleszczeni pomiędzy dekretowanym odgórnie nakazem przebaczenia a coraz głośniejszymi bluźnierstwami wrogów. Omotani codziennością, szydzimy z artefaktów i zjawisk kształtujących narodową oraz indywidualną tożsamość, wyśmiewając to, przed czym z nabożną czcią chylili czoła nasi rodzice i rodzice naszych rodziców.


To żadna nowoczesność, to hańba ? ale tacy właśnie w większości jesteśmy. Mentalnie okaleczeni. Zatraceni pomiędzy niedostatkiem pamięci o relikwiach a zniewoleniem z powodu utraty poczucia własnej wartości. Spacyfikowani niepamięcią o przeszłości, impertynencko i urągliwie wdeptywani w cudze grzechy. Umieramy jako naród ? i nawet o tym nie wiemy. I niektórzy nawet wiedzieć nie chcą.

I tylko to pytanie, powiewające nad naszymi głowami jak splamiony sztandar, wciąż i wciąż, stale to samo, niezmienne od lat, już niemal urągliwe: dokąd biegniesz, Polsko?

Demokracja fasadowa
Gargantuiczne zadłużenie, miliony obywateli poza krajem, nic nieznacząca pozycja w światowych statystykach, nijaka skuteczność we współczesnych realiach politycznych. Rząd czapkujący sąsiadom zamiast twardego realizowania precyzyjnie określonych interesów. Media głównego nurtu w niepolskich rękach, walcujące opinię publiczną pod wizję paneuropejskiej szczęśliwości. Moralne autorytety wykupione przez finansowane z zagranicy fundacje. Rekordowy podobno stopień infiltracji przez służby specjalne Niemiec, Rosji oraz Izraela.

Mechanizm podejmowania najważniejszych decyzji pozostaje dla opinii publicznej zakryty, rodząc graniczące z pewnością przekonanie, że jest wynikiem zakulisowego ścierania się szemranych interesów mocarzy gospodarczych i politycznych o niejasnej gospodarczej oraz politycznej proweniencji. Wiążące decyzje najwyraźniej nie zapadają na forum parlamentarnym, lecz poza wszelkimi ciałami przedstawicielskimi, a wyłonieni w demokratycznych wyborach reprezentanci społeczeństwa de facto nie rządzą, lecz ochoczo poddają się presji grup kapitałowych, oferujących im niemałe pieniądze i pozorne poczucie władzy, niezbędne do realizacji tajemniczych interesów.

To jest właśnie to zjawisko, które socjolog Paweł Śpiewak nazwał przed laty ?fasadową demokracją?.

Ryba zepsuta od głowy
Skąd bierze się to zepsucie? Rzecz jasna: z głowy. Paweł Siergiejczyk wykłada rzecz dobitnie: Obecne elity naszego kraju wywodzą się z elit, które kilkadziesiąt lat temu, w najciemniejszym okresie stalinizmu, rządziły Polską.

Fakt. Ich bierutowsko?bermanowskie rodowody cuchną, wypełnione kolaboracją, wiarołomstwem i zaprzaństwem. Byli wierni ? wierni wodzowi mas pracujących. Byli lojalni ? lojalni wobec przewodniej siły narodu. Ukochali ojczyznę ? ojczyznę światowego proletariatu. I niejedno bezeceństwo uczynią, by ukryć swąd dobywający się z życiorysów. To nie my. To lwy! ? wyjaśnią, cytując Mrożka.

Charaktery oślizłe i płazie. Szczurze ślepia i owrzodziałe ryje, ulepione z łajna cynizmu, pazerności, perfidii i łajdactwa. Szarlatani, spiskowcy, karierowicze, egoiści, obłudnicy i lokaje. Oportuniści, zapatrzeni w prywatne bilanse i osobiste apanaże, nic więcej ich nie obchodzi. Sukcesorzy ponad półwiecza notorycznej blagi.

(?)
Wyświetlony 5373 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.