wtorek, 21 grudzień 2010 13:34

Ameryka kocha Boga

Napisane przez

Wśród bardzo częstych, ba, nawet nasilających się, narzekań na amerykanizację kultury, została przegapiona zasadnicza cecha tzw. amerykańskich wartości. Przyjmuje się bowiem z góry, że amerykanizacja równa się odchodzeniu od Boga, religii, a więc sekularyzacji, ba! - ateizacji. Dlatego takie zdumienie wzbudziły postawy mieszkańców Nowego Jorku po 11 września 2001 r.

Zawodne bywają pospieszne uogólnienia i niedokładne patrzenie na to, co płynie do nas zza Atlantyku. Amerykanie bowiem są chyba najbardziej religijnym narodem świata, przynajmniej tego w obrębie cywilizacji zachodniej. A widać to w wielu filmach chodzących tak w naszych kinach, jak i emitowanych w telewizji. Pewno - w tamtejszej kinematografii jest wiele filmów szydzących z Boga, z religii, wiary. Lecz jeszcze więcej odwołujących się do Boga i wiary; niezależnie od wyznania, lecz wspartych na chrześcijaństwie.
To, jak Amerykanie zachowywali się po 11 września, a co wzbudziło tak wielkie zdumienie naszych obserwatorów i publicystów, w gruncie rzeczy nie było niczym zdumiewającym. To w tamtym kraju norma! Widać to w licznych amerykańskich filmach, które zdominowały nasze kina i telewizję. No, może było to nieco nietypowe dla Nowego Jorku. Bo też znamy Stany Zjednoczone głównie za pośrednictwem filmów, a filmy dzieją się zazwyczaj w Nowym Jorku, Chicago, Los Angeles, San Francisco... Wielkie metropolie na całym świecie bywają znacznie bardziej zsekularyzowane i libertyńskie, aniżeli reszta kraju. Lecz Stany Zjednoczone to nie tylko wielkie metropolie wschodniego i zachodniego wybrzeża. Również wnętrze kraju, stanowiące jego większość. Oczywiście i stamtąd dochodzą nas wieści o politycznej poprawności: usuwaniu krzyży z sal sądowych i ratuszów, zakazy modlitwy w szkołach, przed zawodami sportowymi, itp. Z drugiej jednak strony wizerunek USA to także głęboka wiara. Zresztą i w owych metropoliach (zależy jak te metropolie pokazuje się na ekranie). Bowiem również w wielkich centrach ludzie gromadzą się dumnie w kościołach i świątyniach protestanckich. Nie tylko mieszkańcy ubogich, "zacofanych" przedmieść. Także elity tych miast. Mówią o tym relacje wielu osób dobrze znających Stany Zjednoczone. Większość nas, Polaków, ocenia USA po emitowanych u nas filmach amerykańskich. Trzymajmy się więc tego punktu widzenia.
Głębokie zakorzenienie chrześcijaństwa wśród Amerykanów najwyraźniej widać właśnie w ich filmach. Zgoda, jest sporo filmów opowiadających o życiu agnostycznych czy ateistycznych elit. Lecz jeszcze więcej filmów przesyconych jest chrześcijańskimi wartościami. Takie najczęściej trafiają do naszych kin lub do naszej telewizji. Wielkim błędem, jak to czyni spora część naszej publicystyki, jest wrzucanie ich wszystkich do jednego worka. Wynika to z powierzchownej ich oceny, nieznajomości, bądź poddawania się zdaniu sporej części naszych krytyków i recenzentów, którzy przedstawiając filmy zza Atlantyku, popełniają zasadnicze błędy - by najłagodniej nazwać to, co wypisują. Oglądają te filmy niczego nie dostrzegając, więc później piszą pod z góry założoną tezę.
W kwietniu 1996 r. po raz pierwszy TVP emitowała amerykański film Śmiertelne manewry. Streszczenia w gazetach rozmaitych opcji były zadziwiająco podobne. Oto oddział Gwardii Narodowej odbywa manewry na mokradłach Luizjany, na obszarze zamieszkanym przez potomków Indian z plemienia Cajun. Żołnierze kradną łodzie miejscowym, niszczą ich sieci rybackie, więc rozeźleni Cajunowie biorą słuszny odwet na żołnierzach...
Cajunowie to nie żadni Indianie, lecz potomkowie francuskich osadników z głębi Luizjany. Żołnierze zaś Gwardii Narodowej nie kradną im łodzi, lecz je wypożyczają. Prawda, bez pytania, ale zostawiają wiadomość, gdzie je można odnaleźć. A słuszny odwet Cajunów polega na podstępnym wymordowaniu (!) całego oddziału, którego żołnierze nie mieli ostrej amunicji, lecz jedynie ślepe naboje.
Również w 1996 r. emitowany był w TYP film Sąsiedzi z piekła rodem. Nudne życie typowego amerykańskiego przedmieścia, nudna rutyna małżeńskiego życia. I oto pojawia się para, która rozbija małżeństwo sąsiadów, niszczy ich dom i więzy rodzinne, także z dziećmi. Krytycy określili ów film jako zabawną komedię wykpiwająca stagnację mieszczańskiego, małżeńskiego życia. Zabawa, że boki zrywać! Bo w zakończeniu porozbijani psychicznie i moralnie bohaterowie idą do kościoła, by tam się odnaleźć w obliczu Boga.
W lutym 1997 r. również w TVP był emitowany (powtarzany kilkakrotnie później) film Wybawienie. Streszczano go tak, że oto czterech młodych mieszczuchów z bogatych rodzin wyrusza na spływ kajakowy, traktując przyrodę arogancko. Ludzie z gór w imieniu natury mszczą się za bezczeszczenie przyrody.
Ta czwórka bogaczy to ludzie koło trzydziestki, mający żony i dzieci, średnio sytuowani (właściciel jakiegoś sklepiku, warsztatu samochodowego itp.). Wyruszają na spływ, by rozkoszować się przyrodą, póki nie zostanie ona zniszczona - wkrótce na rzece ma stanąć tama. Zostają brutalnie zaatakowani przez dwóch degeneratów. Jeden z nich najpierw obrzydliwie torturuje, później gwałci wycieczkowicza, który oddzielił się na chwilę od grupy. Rozwija się dramatyczna akcja. Na końcu grupa przyjaciół ze spływu jest przerażona, że w obronie własnej musiała zabić gwałciciela i mordercę i nieustannie przeżywa z tego powodu wyrzuty sumienia.
Kolejny amerykański sensacyjny film. Ekipa badawcza polarników, odcięta od świata zewnętrznego, podejrzliwie patrzy na siebie z powodu tragedii, jaka się zdarzyła, każdy może być podejrzany. Wreszcie jeden z bohaterów mówi do reszty: "Jeśli nie ufasz nikomu, zaufaj Bogu".
Inny film; spokojne, mieszczańskie przedmieście. Jeden z domów wynajmują dziwni ludzie. Sąsiedzi wietrzą w nich zbrodniarzy. Krytycy określili film, jako kpiący z mentalności mieszkańca przedmieść nieufnego .wobec obcych, podejrzliwego i nietolerancyjnego. Ba, kiedy w finale filmu ci obcy rzeczywiście okazali się mordercami.
W kolejnym filmie tzw. produkcji B, gdy bohaterowie znaleźli się w ostatecznej opresji i znikąd nie widzą ratunku, padają na kolana i modlą się. Jakoż nadchodzi pomoc.
Następny film. Kryzys małżeński. Lecz zachodzą dramatyczne wydarzenia. Bohater bierze krzyż do ręki i przysięga, że nie opuści rodziny. Rzeczywiście, nie opuścił.
Jeszcze jeden film. Przed bohaterem rysuje się szansa na wielką karierę, ale żona zapada poważnie na serce i wymaga opieki. Bohater rezygnuje z kariery, opiekuje się żoną, a później w kościele dziękuje Bogu, że podjął dobrą decyzję.
Można tak ciągnąć długo. Nie pamiętam wielu tytułów, ale pamiętam ich treść. Bohaterowie wielu popularnych filmów amerykańskich nie wstydzą się Boga, swojej wiary, tego, że są chrześcijanami (katolikami, protestantami różnych odłamów). Zawsze Bóg jest dla nich najwyższym i ostatecznym punktem odniesienia, a rodzina i miłość największa wartością ziemską, którą należy przedkładać nad światowy blichtr i złudne kariery. Nic dziwnego więc, że emitowany w Telewizji Puls serial Dotyk anioła zajął pierwsze miejsce na liście "Top 10" - rankingu najbardziej popularnych programów telewizyjnych w USA w sezonie 1999-2000.
Wiadomo, że właśnie te przeciętne, a nie wysoce artystyczne, popularne filmy i seriale kształtują powszechną obyczajowość, a jednocześnie pokazują najbardziej typową dla danego społeczeństwa obyczajowość. Właśnie dlatego, że nie są to produkcje wyrafinowane artystycznie, lecz przeciętne, przeznaczone dla przeciętnej widowni. Takie właśnie filmy i seriale amerykańskie często oglądamy w naszej telewizji. Warto uważniej na nie spojrzeć, nie tylko powierzchownie na dramatyczną fabułę. Bo przekonują, że Amerykanie kochają Boga. A jednocześnie - paradoksalnie, nas, dobrych (czy zawsze?) katolików uczą, jak kochać Boga i ufać Mu!
Tak nawiasem: czy dużo jest polskich filmów, w których bohaterowie chodziliby do kościoła, modlili się, nie wstydzili się przyznawać, że są zdeklarowanymi, szczerymi katolikami?  
Marek Arpad Kowalski
Wyświetlony 5698 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.