sobota, 13 luty 2010 20:12

Paragraf 22 czyli czy jest sens prowadzić dialog z gejami?

Napisane przez
 O ekspansji środowisk gejowskich pisze się w polskich mediach dużo. Jednak "mainstreamowe" media sprowadzają problem "praw gejów" tylko do kwestii dyskusji o podstawowym prawie człowieka do wyrażania miłości drugiej osobie. Jest to wielkie nadużycie.

 

Spór z gejami nie jest jednak sporem o to, jaki rodzaj seksu lubimy uprawiać w zaciszu swojego domu. Spór dotyczy podstawowych kwestii cywilizacyjnych. Po jego jednej stronie stoją szeroko pojęte środowiska konserwatywne. Po drugiej zaś ?postępowi? intelektualiści i media. Obserwując dyskurs publiczny dotyczący ?praw gejów?, ludzie o poglądach konserwatywnych mogą się czuć jak Yossarian w ?Paragrafie 22? Josepha Hellera. Czy więc dialog z homoagitatorami jest w ogóle możliwy?
 
Homoseksualizm jak komunizm
 
Był więc tylko jeden kruczek ? paragraf 22 ? który stwierdzał, że troska o życie w obliczu realnego i bezpośredniego zagrożenia jest dowodem zdrowia psychicznego. Orr był wariatem i mógł być zwolniony z lotów. Wystarczyło, żeby o to poprosił, ale gdyby to zrobił, nie byłby wariatem i musiałby latać nadal. Orr byłby wariatem, gdyby chciał latać dalej, i byłby normalny, gdyby nie chciał, ale będąc normalny musiałby latać. Skoro latał, był wariatem i mógł nie latać; ale gdyby nie chciał latać, byłby normalny i musiałby latać.
 
Ten fragment książki Hellera idealnie oddaje klimat dzisiejszego sporu o homoseksualizm, który sprowadza się do tego, że każdy, kto ośmieli się skrytykować w jakikolwiek sposób żądania środowisk gejowskich, jest skazany na porażkę. Spór ze środowiskami gejowskimi sprowadza się do przysłowiowego ?rzucania grochem o ścianę?. Nieistotne jest, że argumentacja, jakiej używają przeciwnicy rozbijania tradycyjnego modelu rodziny, jest logiczna i pokojowa, a działania gejów są coraz bardziej agresywne i przypominają początki totalitaryzmu. Łatka ?homofob? zastępuje po prostu paragraf 22. Historia uczy nas, że pewne środowiska reagowały entuzjastycznie na każde zjawiska, które można choć w małym stopniu uznać za ?postępowe?. Nie powinna więc dziwić tak mocna obrona ?praw gejów? przez intelektualistów czy ludzi mediów.
 
 F. Scott Fitzgerald tak opisał działania amerykańskich komunistów w latach 50.: Bez względu na to, co powiesz, znajdą sposób, aby nadać temu znaczenie, które zakwalifikuje cię do ludzi niższej kategorii, takich jak faszyści i liberałowie. Intelektualiści i tzw. autorytety moralne zachodnich państw zawsze szukali zrozumienia dla zjawisk, które uderzały w tradycję i chrześcijaństwo. W czasach zimnej wojny ?złotym cielcem? był dla nich komunizm. Nieważne wtedy było, że Sowieci dokonywali w gułagach ludobójstwa i szykowali się do podbicia zachodniej cywilizacji. Wrogiem nie był Stalin, Chruszczow, Castro czy Pol-Pot. Wrogami byli Reagan, Thatcher czy Franco. Dzisiaj komunizm zastąpił skrajny liberalizm obyczajowy mający swój początek w rewolucji ?pokolenia 68?, które czerpiąc pełnymi garściami z ideałów rewolucji francuskiej, pragnęło zrealizować sowiecką ?pierekowkę dusz?. Ci sami ludzie, którzy w latach 60. stali na barykadach w koszulkach z Che, dzisiaj kształtują młode pokolenia Europejczyków i Amerykanów na uniwersytetach, poprzez media czy literaturę. Oczywiście, tak jak w przypadku komunizmu fakty nie miały znaczenia, tak teraz badania mówiące o szkodliwości praktyk gejowskich również są pacyfikowane. Nie na darmo George Orwell pisał, że Istnieją rzeczy tak bzdurne, że tylko intelektualiści mogli w nie uwierzyć. Prawdziwy intelektualista dopuszcza jednak możliwość polemiki ze swoimi tezami. Apologeci homoseksualnej rewolucji mogą pozwolić sobie jednak na wykluczanie przeciwników z dyskursu publicznego, mają bowiem swój paragraf 22.
 
Polskie media w służbie gejów
 
W Polsce homoseksualna agitacja posuwa się w zastraszającym tempie i jest coraz bardziej odczuwalna dla przeciętnego obywatela. Pole walki przesunęło się już z zaciszy pokojów w redakcji ?Krytyki Politycznej? czy ?Gazety Wyborczej? na obszar prawodawstwa. Dr Janusz Kochanowski popiera postulat, by za znieważanie gejów i lesbijek obywatel był ukarany pozbawieniem wolności do lat trzech. Nie wiadomo jednak, jak będzie interpretowany ów zapis, ale patrząc na doświadczenie krajów zachodnich można przypuszczać, że unijne obyczaje będą takie same we wszystkich krajach członkowskich. Polskie media już się przygotowały na śpiew jednym głosem z ?postępowymi? organizacjami gejowskimi. ?Gazeta Wyborcza? wsławiła się niedawno wyjątkowo podłym i pełnym insynuacji atakiem na dr. Davida Camerona, który od kilkudziesięciu lat bada homoseksualizm, co doprowadziło do odwołania przez władze Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego jego wykładu. Liberalne media elektroniczne, podejmując temat ?prześladowania? gejów w naszym kraju, zapraszają najczęściej do dyskusji poważnych działaczy gejowskich z barwnymi przedstawicielami prawicy. Pod przykrywką obiektywnej rozmowy dwóch stron sporu chodzi po prostu o to, by widz, widząc kontrowersyjnego polityka, jak Korwin-Mikke, który jest znany z czasami nieprzemyślanych wypowiedzi, i opanowanego oraz merytorycznie przygotowanego geja, wyciągnął jedynie słuszne wnioski. Taką manipulację w perfekcyjny sposób opisał w ?Dolinie nicości? Bronisław Wildstein. Jeżeli do tego dorzuci się coraz częściej pojawiające się wątki (zawsze pozytywnych) postaci homoseksualnych w namiętnie oglądanych przez Polaków serialach telewizyjnych, to można mieć pewność, że media mają misję sterowania ?homofobicznym? i zacofanym narodem polskim. Wobec tak nachalnej propagandy homoseksualnej każde społeczeństwo byłoby bezsilne.
 
(?)
Wyświetlony 3830 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.