sobota, 13 luty 2010 20:43

Klasyk w kiczu z porno

Napisane przez
Zapowiadane na wrzesień 1939 roku w Krzemieńcu uroczystości ku czci J. Słowackiego w 130-lecie jego urodzin to nie tylko specjalna sesja Polskiej Akademii Literatury.

Na Górze Bony dramat ?Ksiądz Marek? w inscenizacji Teatru Wołyńskiego, młodzież Liceum Krzemienieckiego wystawia zaś ?Balladynę?. Uczestnikom jubileuszowych spotkań organizatorzy przygotowali zbiorowe dojazdy, zapewniając 66% zniżkę kolejową. W 200. rocznicę urodzin poety Biblioteka Narodowa i Towarzystwo Literackie im. A. Mickiewicza eksponują rękopisy i dokumentację fotograficzną inscenizacji dramatów drugiego z Wieszczów. Ciekawe, że nie powstało stowarzyszenie literackie jego imienia. W ogóle romantyzm nie ma ? jak to się teraz mówi ? dobrej prasy. Niewątpliwa w tym rola niestrudzonej M. Janion, fanatycznie zamazującej ?romantyczne, mesjanistyczne i heroiczne klisze?. W każdym razie stołeczna akcja ?Wiersze w metrze? popularyzuje współczesną poezję europejską.

 
Wyzwanie podjął Dariusz Zawiślak, parodiując ?Balladynę? w konwencji slumsiarstwa mentalno-artystycznego. Dokonawszy pracowitej barbaryzacji i amerykanizacji, dowiódł, że z klasykami można wszystko i bezkarnie. Widokówki z Nowego Jorku, zaangażowanie wyblakłej gwiazdy hollywoodzkiej i kolorowych statystów ? mają sugerować globalne ambicje reżysera, jednak odbioru dramatu romantycznego (a raczej tego, co z niego zostało) nie ułatwiają, tym bardziej szkolarskie deklamacje fragmentów oryginalnego tekstu oraz... striptiz. W końcu trup ściele się gęsto, ale tragikomedyjka kryminalna taka, że nie wiadomo ? śmiać się czy płakać. Jeżeli więc reżyser chciał przekonać świat (bo film ma być szeroko rozpowszechniany), że polscy wieszczowie romantyczni to jacyś obłąkańcy ? to jest na dobrej drodze (o ile ? oczywiście ? film uzyska frekwencję).
 
A swoją drogą, mało kto wie, że J. Słowacki ? poeta i pięknoduch ? z powodzeniem grał na giełdzie. Jakoś żadna z instytucji finansowych nie przyjęła go sobie za patrona.
 
Heil?lujące polonezy
 
Można też dojść do takiego absurdu, że w kraju, którego obywatele deklarują przynależność do ?grupy etnicznej polskiej? i wiary chrześcijańskiej, debatuje się, czy w teatrach narodowych grywać klasyków (nie karykaturyzując ich) bądź czy handlować w niedzielę. Można też dojść do takiej perfekcji, że parodiując laureata Nagrody Nobla, zyskuje się aprobatę paru gazetowych mądrali. Oni chętnie przyklasną każdej próbie wmawiania publiczności homofobii czy antysemityzmu, zaaprobują zamianę kultury słowa w bełkot kolokwialno-rynsztokowy.
 
Okazją do propagandowych akcji patrio- i polonofobijnych staje się nawet (dlaczegóż by nie!) rocznica Powstania Warszawskiego. W składance tekstów współczesnych pisarek (stajnia ?Nike?) wyśmiewa się polską ?bohaterszczyznę?, nie brakuje insynuacji, kojarzących AK z antysemityzmem (jak widać wytyczne głośnej publikacji ?GW? z 1994 roku są twórczo rozwijane). Pointa ? marzy mi się buldożer, który zmiażdży ten głupi naród, ale nie przyrodę ? tego widowiska w Muzeum Powstania Warszawskiego mówi sama za siebie.
 
Zaczyna się ambitnie. Chora psychicznie artystka-malarka w bliżej nieokreślonej desperacji wydłubuje swojej córeczce oczy nożyczkami. Potem jest już coraz śmieszniej (m.in. nauczyciel gwałci ową nieszczęśnicę, szkoła to wielkie ćpuństwo, orgia jednopłciowców ? damskich i męskich), a kolejne sceny tego wypracowania propagandowego po prostu wtłaczają w fotel.
 
(?)
Wyświetlony 5857 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.