sobota, 13 luty 2010 20:44

Mądrość serca Jacka Kuronia

Napisane przez
Był jednym z najważniejszych i najpiękniejszych ludzi dwudziestowiecznej Polski – pisał o Jacku Kuroniu po jego śmierci Jacek Żakowski, w tekście, gdzie można spodziewać się wymienienia osiągnięć zmarłego. Wszyscy chyba pamiętają scenę z powieści „Potop” Henryka Sienkiewicza, gdy w kościele pan Zagłoba odczytuje list króla Jana Kazimierza, w którym zostały wyliczone zasługi chorążego orszańskiego Andrzeja Kmicica dla Rzeczypospolitej. Trzeba przyznać, że było tego, jak to w powieści, całkiem sporo. Oczywiście, to tylko scena z książki, nie zmienia to jednak faktu, że skoro publicysta tygodnika, w którym duch Mieczysława F. Rakowskiego jest ciągle żywy, stawia Kuronia wśród najważniejszych i najpiękniejszych ludzi w XX wieku w Polsce, można by się spodziewać, że przy jego nazwisku będzie można wymienić szereg zasług.

Warto zwrócić uwagę na drugie z tych sformułowań: jeden z najpiękniejszych. Zwykle najpiękniejsza może być kobieta, koń, żaglowiec pod pełnymi żaglami, ale mężczyzna? Najzwyczajniej jest to zwykła propagandowa zagrywka, polegająca na tym, że ?swoich? opisuje się słowami wzbudzającymi pozytywne skojarzenia. I tylko tyle.

 
Ale co takiego zrobił Kuroń, żeby uznać go za jednego z najważniejszych? W opiniach jego miłośników łatwiej o hymny pochwalne, niż o wyliczenie realnych zasług. Adam Michnik po śmierci swego towarzysza w tekście o charakterze podobnym do tego pióra Żakowskiego, pisał: Był niezawodny. Ciepły i serdeczny ? zawsze, gorący i radykalny ? często, zimny i nieczuły ? nigdy. Był dobry, lojalny i odważny. Bywał rozumny szałem i szalony w swych niezwykłych rozumowaniach. Miał niezwykle rzadki dar ? mądrość serca. Co to wszystko znaczy? Pewnie nic, a wykazując ogrom dobrej woli, można zgadywać, że był dobrym przyjacielem dla swoich przyjaciół. Każdy w miarę porządny człowiek może się takiemu Jackowi publicznie pokłonić albo go pochwalić ? choćby za odwagę albo za wrażliwość ? dodaje Żakowski. Toteż, przyjmując przez chwilę, że jest to prawda, chyba nie wystarczy, aby uznać go za jednego z najwybitniejszych ludzi ubiegłego stulecia w Polsce.
 
Jacek, polityk III Rzeczypospolitej, był człowiekiem dialogu, kompromisu, konkretu, reformy, a nie awantury. To on zaproponował pakt o przedsiębiorstwie, w którym sformułował ofertę kompromisu między załogami i właścicielami na rzecz prywatyzacji. Ideą Jacka był rynek z ludzką twarzą? Jacek był świadom, że prywatyzację można przeprowadzić tylko przez kompromis z załogami i związkami zawodowymi. Inaczej państwo polskie i polską gospodarkę czeka albo bunt, fale strajków i manifestacji, a wreszcie rozkład, albo też ujrzymy zanik ducha demokratycznego, ucieczkę w apatię, w prywatność, w kulturę przekrętu. Właśnie złodziejstwo zwane tu prywatyzacją doprowadziło społeczeństwo do apatii i tworzyło ?kulturę przekrętu?. Tu też więc trudno znaleźć jakąś autentyczną zasługę.
 
(?)
Wyświetlony 5000 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.