sobota, 13 luty 2010 21:42

De musica viatorum

Napisane przez
Niedawno brałem udział w pieszej pielgrzymce do Częstochowy i to, co mnie uderzyło, to muzyka wykonywana przez większość pielgrzymich grup. Oczywiście, nie spodziewałem się, że uszy moje zostaną uraczone wykonaniami Palestriny, ale podejrzewałem, że przynajmniej będę mógł usłyszeć popularne pieśni kościelne.

 

Wiadomo, że podczas drogi muzyka schodzi na dalszy plan, rozumiem też, że ludzie są zmęczeni etc. Jednak nie mogę pojąć braku najzwyklejszego repertuaru - takiego, jak w śpiewniku ks. Siedleckiego; wszyscy znają, wszyscy śpiewają; proste teksty, proste melodie.
 
Nic z tych rzeczy. Dziś na pielgrzymkach śpiewa się piosenki, które z religią nie mają wiele wspólnego: albo są to przeróbki jakichś popularnych hitów muzyki rozrywkowej, albo banalne melodie ?na dwa akordy? z równie banalnymi tekstami. W najlepszym razie pojawi się fragment jakiegoś psalmu, młócony przez godzinę w tę i z powrotem, z przerywnikami w stylu: hej, hej, hej, albo raz, dwa, raz, dwa. Co gorsza, pojawiają się teksty w stylu: będziemy tańczyć w niebie, lewa nóżka, prawa nóżka; albo informujące, że Bóg cieszy się każdym twoim gestem (sic!).
 
Wykonawcy poruszają się w ekstatycznych pląsach ? skaczą, machają rękami albo drą się do mikrofonu, niezdarnie modulując głos. Skąd się to wszystko wzięło? Ktoś mi zarzuci wstecznictwo: przecież mamy nowe czasy, to i muzyka musi być nowoczesna. Trudno o większą bzdurę. Nie jestem przeciwnikiem muzyki nowoczesnej w kościele, może sobie być nowoczesna, byle była religijna. Jeśli ktoś skomponuje ładną pieśń religijną, to niechże będzie wykonywana (zresztą wiele takich powstało). Problem w tym, że ta wszechobecna na pielgrzymkach muzyka jest muzyką rozrywkową, czyli kompletnie nieadekwatna do sytuacji.
 
W średniowieczu (nie czynię przecież żadnego odkrycia) też istniała muzyka rozrywkowa i w niczym nie kłóciło się to z tym, że w kościołach wykonywano chorał gregoriański. Nikomu do głowy nie przyszło, żeby wykonywać podczas nabożeństw czy praktyk pokutnych (do jakich należy pielgrzymka) frywolnych pieśni trubadurów, w których imię ukochanej zostało zamienione na słowo ?Bóg?. Niestety, taka praktyka jest teraz w rozkwicie. Nie rozumiem, skąd to się wzięło, ale uważam, że należy z tym walczyć. Wróćmy do tradycyjnych pieśni, bo pielgrzymka to nie piknik, a modlitwa to nie zabawa.
Wyświetlony 2388 razy
Więcej w tej kategorii: « Smutny epilog 70 lat później »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.