sobota, 13 luty 2010 21:45

Smutny epilog

Napisane przez
Piętnastego sierpnia, w Święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, w Warszawie odbył się koncert Madonny Ciccone. Mimo protestów niektórych katolików impreza nie została odwołana. Można więc powiedzieć- było, minęło. Można nawet zakpić: po co było to uderzanie w wysokie tony? Ci, którzy chcieli pójść na koncert, poszli, ci, którzy nie chcieli - nie poszli. Na dodatek wszystko odbyło się bez jakichś ekscesów i prowokacji, z których znana jest gwiazda. Życie toczy się dalej, możemy już o tym zapomnieć.

Pozwolę sobie jednak na odrobinę refleksji. Przede wszystkim, czy można powiedzieć, że koncert rzeczywiście miał charakter antykatolicki, czy postawa piosenkarki powinna być odbierana jako walka z religią? Skądże znowu. Data 15 sierpnia była z pewnością przypadkiem, hasło ?W tym kraju nie ma miejsca na dwie królowe? też w żaden sposób nie ma odniesienia do religii, z pewnością piosenkarce chodziło o ?królowe popu? i był to przejaw jej rywalizacji z Edytą Górniak. Kiedy Ciccone śpiewa przymocowana do krzyża w koronie cierniowej na głowie, to również wszelkie skojarzenia z religią są bezpodstawne. To tylko ci ciemni katolicy wszędzie doszukują się spisku i w każdym zbiegu okoliczności widzą cios zadany swojej religii. Sposób bycia, zachowania i ?wartości?, które promuje Ciccone na swoich koncertach, w żaden sposób nie kłócą się z wartościami chrześcijańskimi, są niemal tożsame.

 
Każdy, kto zauważył jakiś związek między świętem Wniebowzięcia prawdziwej Madonny, Matki Pana naszego Jezusa Chrystusa i Królowej Polski, a koncertem piosenkarki Madonny, samozwańczej królowej, musi być niespełna rozumu. A jednak i tacy się znaleźli. W tym miejscu pojawia się problem, przed którym nie po raz pierwszy stanęło nasze społeczeństwo: Co zrobić, jeśli urażone zostaną czyjeś uczucia religijne?
 
Jestem jedną z osób, która dziwnym trafem nie uznała wszystkich ekscesów Ciccone ani za przypadek, ani za niegroźny chwyt marketingowy. Dlatego pozwolę sobie na odrobinę komentarza.
 
Ten koncert nie uraził moich uczuć religijnych, bo ja nie mam żadnych ?uczuć religijnych?, tylko mam Boga, w którego wierzę, i któremu staram się być wiernym. Grzech nie polega na obrażaniu uczuć religijnych, bo to sprawa subiektywna, dotycząca ludzi; grzech jest obrazą Boga, a jeśli ktoś bluźni Jego Matce, bluźni również Jemu. Prawdą jest, że bluźnierstwa te chwały Bogu nie umniejszają, ale gorszą ludzi i sprowadzają na nich kary, w najlepszym razie doczesne.
 
Organizowanie koncertu piosenkarki okrytej złą sławą gorszycielki i prowokatorki, w rocznicę Święta Naszej Pani oraz w rocznicę cudownego ocalenia przez Nią Polski przed bolszewicką nawałą jest oznaką czarnej niewdzięczności. Nasz Naród wiele cierpiał i ? jak sądzę - będzie cierpiał jeszcze wiele, skoro dotąd w zupełności nie zrozumiał, na czym polega całkowita i bezwzględna wierność Bogu i Jego Przenajświętszej Matce.
Wyświetlony 2475 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.