poniedziałek, 15 luty 2010 21:59

Ślady Starego Ładu

Napisał
Po raz kolejny mam problem z recenzją publikacji wydawnictwa Arkady. Znów muszę wystąpić w niewdzięcznej roli tropiciela najzupełniej elementarnych błędów, psujących przepiękny album. Są one tym bardziej przykre, że ta bardzo ważna publikacja mogłaby odegrać znaczącą rolę edukacyjną, a tymczasem czytelnicy nie mogą być pewni rzetelności części opisowej.
 
Album obszernie prezentuje trzydzieści najwspanialszych pałaców królewskich i cesarskich Europy i Azji. Znakomite zdjęcia z Piemontu, Królestwa Obojga Sycylii, Francji, Grenady, Kastylii, Portugalii, Anglii, Niderlandów, Bawarii, Prus, Monarchii Austro-Węgierskiej, Polski, krajów skandynawskich, Rosji, Turcji, Indii, Chin i Tajlandii budzą podziw dla ludzkiego geniuszu i wzniosłych ideałów monarchii. We wprowadzeniu przywołany został cytat z wypowiedzi Norberta Eliasa, niemieckiego socjologa i historyka, który stwierdził: To, co z punktu widzenia burżuazji, której moralność łączy się ściśle z ekonomią, jest jedynie szastaniem pieniędzmi (...) w rzeczywistości jest wyrazem etosu klas wyższych. I rzeczywiście, w prawowitym ustroju pieniądze służą realizacji celów, ale ich gromadzenie nie jest celem samym w sobie, gdyż nie wyznaczają miejsca w hierarchii społecznej. Różnicę widać nawet na przykładzie bogatych i służących przede wszystkim estetyce zdobień murów, tak charakterystycznych dla wszystkich, jakże przecież zróżnicowanych, stylów architektonicznych Ancien régime?u, które z kolei porównać można z praktycznym, pospiesznie wznoszonym budownictwem masowym ery nowożytnej. Jednolitość i schematyzm to realizacja idei powszechnej równości w przestrzeni publicznej.
 
Niestety, ?nowożytny? pośpiech lub też brak dbałości o szczegóły (i korektę) dotknął również tę publikację. Po raz kolejny mam przykre wrażenie, że osoba odpowiedzialna za redakcję naukową tomu powinna rozważyć, czy pracuje na właściwym stanowisku.
 
Kilka przykładów, które powinny być jednoznaczne dla każdego, kto zdał starą maturę.
 
Przecieramy oczy ze zdumienia, gdy czytamy, np. że syn Ludwika XIV zwany Wielkim Delfinem był potomkiem z nieprawego łoża (sic!), a ostatni z wnuków Króla Słońce zmarł w 1714 r. Można by z odrobiną zjadliwej ironii zapytać, czy autor nie zapomniał przypadkiem o istnieniu Filipa V, króla Hiszpanii, wnuka Ludwika XIV i protoplasty średniej linii Burbonów (zmarł w 1746 r.)? Ludwik XV natomiast był pra- (nie prapra-) wnukiem swojego poprzednika. Trzy krótkie zdania, a w każdym z nich kompromitujące błędy (str. 51).
 
Następny szok czeka czytelników już na str. 64, kiedy dowiadujemy się, że w 1871 r. Henryk V zrezygnował z prawa do tronu i panowania, a także ogłosił swoją lojalność w stosunku do Trzeciej Republiki. Dodatkową dezorientację powoduje pomyłka w kolejności kolumn tekstu. Posmak absurdu towarzyszy nam, gdy czytamy, że rządy Karola X wywołały bunt wszystkich warstw społecznych, a parlament uchwalił koniec panowania dynastii Burbonów. Rozumiem, że ignoranci mają prawo do pracy, ale czy muszą pracować akurat w zasłużonym wydawnictwie z ambicjami popularno naukowymi?! Czy ktoś to w ogóle czytał przed oddaniem do druku?
 
Str. 133 ? pomieszano cesarza Józefa I z Józefem II.
 
Strona 140 zaskakuje (dez)informacją, że członkowie protestanckiego Domu Orańskiego przyjmowali sakrament bierzmowania. Oczywiście skrzętnie pominięto wszelkie informacje o tym, że Wilhelm, mąż księżniczki Marii Stuart, uzurpował tron należący do własnego teścia. Na ten niewygodny temat spuszczono też zasłonę milczenia przy opisie pałacu Buckingham. Niestety, to już kolejna książka Arkad, gdzie poważnie traktowana jest fikcja stworzona przez uzurpatorów i ich popleczników ? zdrajców, którzy wygnali katolickich dynastów za ich wierność prawdziwej Wierze i wezwali obcą dynastię. Monarchia prawowita od ponad trzech wieków znajduje się na wygnaniu w Europie, a pseudomonarchia z łaski parlamentu rozłożyła swoje świecidełka w pałacu Buckingham.
 
Święty Kazimierz królewicz na str. 149 okazał się królem Węgier.
 
Irytująca jest maniera nadużywania terminów ?absolutyzm?, ?absolutny? itp., które wydają się nie mieć żadnych realnych desygnatów, lecz raczej są wyrazem tego, ?jak mały Jaś wyobraża sobie monarchię?. Są to, niestety, wyobrażenia na poziomie: Ogród barokowy, rajska kraina bezczynności i wspaniałości, ilustrował pojęcie monarchii absolutnej (str. 29). Albo też insynuacji, że królowie Francji pragnęli, aby poddani widzieli w nich żywe wcielenie Boga. Śmiało ? może po prostu Kapetyngowie ogłosili się potomkami Jezusa Chrystusa?! W czasach po tym, jak poważnie potraktowano brednie D. Browna, każda bzdura jest równie wiarygodna. Papier wszystko wytrzyma.
 
W albumie istnieje zamieszanie nawet na poziomie elementarnej chronologii, o czym m.in. świadczy dziwaczne zdanie, że Napoleon I pokonany, uwięziony na wyspie Świętej Heleny, stracił jedynego dziedzica Bonapartych, króla Rzymu L?Aiglona, który porzucony przez matkę zmarł na gruźlicę. Jeżeli nawet ktoś nie zna historii rodziny korsykańskiego adwokata, wystarczy dostęp do Internetu, aby zorientować się, że Napoleon zwany Orlątkiem (bo tak tłumaczy się na język polski przydomek L?Aiglon) zmarł jedenaście lat po śmierci swojego ojca (w 1832 r.). Wydaje mi się też, że trudno za porzucenie uznać fakt zamieszkania przez Orlątko w pałacu dziadka, cesarza Austrii. Natomiast rodzina Bonapartów ma się dobrze, w 1978 r. spowinowaciła się nawet z Domem Burbonów.
 
Przynajmniej za niezręczność można uznać zdanie informujące, że ortodoksyjni (po polsku ? prawosławni) chrześcijanie wierzą we Wniebowzięcie NMP (zwane też przez nich Zaśnięciem), przy równoczesnym przemilczeniu, iż dla katolików Wniebowzięcie jest dogmatem wiary (str. 228).
 
Denerwuje pustosłowie, służące chyba tylko wypełnieniu miejsca. Jak skomentować opinię, że uzurpujący sobie władzę nad Włochami Wiktor Emanuel II był honorowym królem, który poparł umiarkowaną politykę Cavoura (str. 23)? Ciekawe, że ani słowa o tym, że przede wszystkim był człowiekiem wyklętym za zabór Państwa Kościelnego, tyranem bezwzględnie gwałcącym zasady legitymizmu i przyjmującym wsparcie jawnych rewolucjonistów, kolejnym z ponurego pocztu królów panujących nie z łaski Boga, lecz z łaski parlamentu. Czy zatem można nazwać ?umiarkowaną? politykę podbojów i walki z Kościołem, promowania demoliberałów i wolnomularzy jako rzeczywistych władców nowego reżimu? Trudno się dziwić, że Dom Sabaudzki dosięgła po kilkudziesięciu latach republikańska Nemezis.
 
Inny żenujący przykład lania wody to określenie Henryka VIII mianem człowieka przekupnego i przykrego (str. 120). Jeżeli do takich przymiotników-ogólników sprowadza się charakterystykę sprawcy schizmy Kościoła Anglii, to chyba lepiej w ogóle nic nie pisać... Podobnie jak o tym, że tragiczna śmierć kilku członków Domu Austrii negatywnie wpłynęła na urokliwość Schönbrunnu ? jak gdyby w rewolucyjnych mordach akurat aspekt konsekwencji dla uroku był najważniejszy.
 
Nie będę nadużywał cierpliwości czytelników, drobniejsze uwagi pominę i na tym zakończę zestawienie błędów. Nie mam bynajmniej pewności, że wychwyciłem wszystkie... Żal, że czyjeś niedbalstwo powoduje dyskomfort podczas lektury. Co jednak istotne, same informacje z zakresu historii sztuki czy też historii architektury wydają się opracowane interesująco i rzetelnie. Wartością jest przybliżanie szczegółów i miejsc, których przeciętny turysta raczej nie zobaczy podczas standardowej wycieczki. Mimo wszystko z pewnością warto mieć ten album, który prezentuje wyspy Piękna na oceanie demokratycznej beznadziei.
 
Marcello Morelli (oraz inni autorzy tekstów i zdjęć), Królewskie pałace, tłum. Ewa Cander, Katarzyna Maleszko, Bożena Mierzejewska, red. Zofia Szanter, Warszawa 2007, ss. 304.
 
Wyświetlony 3487 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.