wtorek, 16 luty 2010 17:11

W studni mądrości

Napisał
Pewien przedsiębiorca przyszedł do rabina po wyjaśnienie przyczyny, dla której ani jego zakład pogrzebowy, ani jego sklep spożywczy nie przynosi żadnych zysków. - Jeśli świat umarł - wywodził - to zakład pogrzebowy powinien kwitnąć. A jeśli świat żyje, to dlaczego mój spożywczy sklep przynosi straty? Rabin zastanowił się i wyjaśnił, że świat ani nie żyje, ani nie umarł. Świat po prostu się męczy.

A dlaczego się męczy? Męczy się, bo jęczy w jarzmie niewoli. To znaczy nie wszyscy jęczą, bo niektórzy się powyzwalali i teraz chcą wyzwalać innych. Tymi wyzwolonymi są, jak wiadomo, rewolucjoniści. Ale rewolucjonista sobie nie rewolucjonizuje, podobnie jak kucharz sobie nie gotuje ani żołnierz sobie nie wojuje. Rewolucjonista rewolucjonizuje, żeby wyzwalać uciemiężonych, czyli proletariat. Sęk w tym, że na odcinku proletariatu sytuacja trochę się skomplikowała. Kiedyś wszystko było jasne i proste. Z jednej strony proletariat, czyli klasa robotnicza i pracujące chłopstwo, a z drugiej ? krwiopijcy. Między krwiopijcami i proletariatem stanęli rewolucjoniści i zbuntowawszy proletariat, pokazali krwiopijcom ruski miesiąc. Ale tu właśnie zaczęły się problemy, przede wszystkim z pracującym chłopstwem, które okazało się niejednolite. Argusowe oko rewolucjonistów zaraz wyodrębniło biedniaków, średniaków i kułaków, a nawet ? podkułaczników. Żeby tedy dopełnić dzieła wyzwolenia, rewolucjoniści zaprzęgli biedniaków i średniaków do wytępienia kułaków i podkułaczników, zdejmując w ten sposób pracującemu chłopstwu kajdany, ale ? razem z butami. Te wszystkie operacje przyniosły rewolucjonistom kilka lat dobrego fartu, chociaż z drugiej strony towarzysz Stalin cały czas przyprawiał ich o drżączkę, z której uwolniła ich dopiero śmierć Ojca Narodów. Przez ten czas jednak proletariat roboczy zdążył zarazić się bakcylem drobnomieszczaństwa.

 
Tak to już bowiem jest z proletariuszami, że ich największym marzeniem jest przestać być proletariuszem, to znaczy ? wzbogacić się. Wzbogacony proletariusz staje się drobnomieszczaninem, a więc przedstawicielem zupełnie innej klasy społecznej, zdecydowanie wrogiej nie tyle może proletariuszom, co przede wszystkim ? wszelkiej maści rewolucjonistom. Jest on ich wrogiem nie tylko nieprzejednanym, ale w dodatku całkowicie odpornym na rewolucyjną perswazję, co w rewolucjonistach, na ogół bardzo zadowolonych ze swego rozumu, wzbudza nieubłaganą nienawiść. Rewolucjoniści wybaczali nawet arystokratom czy finansistom, zwłaszcza prawidłowo ukorzenionym, natomiast grzechy drobnomieszczan nie podlegają żadnej absolucji. Więc kiedy proletariat roboczy zaraził się bakcylem drobnomieszczaństwa i zdradził sprawę rewolucji, rewolucjoniści rozpoczęli poszukiwania proletariatu zastępczego, bo ? powiedzmy sobie szczerze ? co to za rewolucjonista bez proletariatu? Dla kogo robić rewolucję, kogo wyzwalać, w czyim wreszcie imieniu spijać koniak, w czyim imieniu zasiadać zadami?
 
Trzeba przyznać, że rewolucjoniści, jako ludzie inteligentni i spostrzegawczy, wyciągnęli z tego doświadczenia wnioski. Jaka jest podstawowa wada roboczego proletariatu? Że jest to stan nietrwały, zwłaszcza w warunkach pewnej społecznej ruchliwości, którą rewolucjoniści, nolens volens, nieco nawet dynamizują. Dlatego na fundamencie proletariatu roboczego żadnej trwałej, to znaczy ? permanentnej, rewolucji zbudować się nie da. Permanentna rewolucja musi mieć swój permanentny, to znaczy niezmienny proletariat, do którego bakcyl drobnomieszczaństwa nie będzie miał dostępu. Wtedy dzieło wyzwolenia można będzie prowadzić w nieskończoność, zapewniając dobry fart już nie jednemu pokoleniu, ale całym dynastiom rewolucjonistów. No dobrze, ale kogóż to można w nieskończoność wyzwalać, żeby on mimo tego wyzwalania nie zmienił swojej upośledzonej kondycji?
 
(...)
Wyświetlony 5593 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.