wtorek, 16 luty 2010 18:21

Tęsknota za marzeniem

Napisane przez
Kto miał powody do zadowolenia, ten do upojenia mógł zachwycać się "rocznicą obalenia komunizmu". Kogo zaś mainstreamowe media nie ograbiły ze zdrowego rozsądku, ten pytał, w jakim celu gloryfikuje się mistyfikację z czerwca 1989 roku.

 

Bo przecież nadmuchiwanie poza granice nieprzyzwoitości rocznicy wydarzeń, w wyniku których namaszczony przez Moskwę generał Jaruzelski został prezydentem, generał Kiszczak zaś premierem rzekomo niepodległej Polski, to w pierwszym rzędzie wyraz totalnego zakłamania polskich elit politycznych i medialnych. Oraz egzemplifikacja porażającego upadku świata prawdziwych wartości w zmanipulowanym widać do cna narodzie. Co prawda, przez trzy tygodnie sierpnia 1989 roku Kiszczakowi nie udało się sformować rządu, lecz naprawdę niewiele brakowało. Niestety, dziś mało kto o tym pamięta, a mainstreamowe media na wszelki wypadek wolą nie przypominać, że pierwszym polskim premierem powołanym na urząd ?po upadku komunizmu? był facet nadzorujący proces ukrywania i niszczenia teczek tajnych współpracowników peerelowskiej Służby Bezpieczeństwa...
 
Czwartego czerwca bieżącego roku Polska powodów do radości zatem nie miała ? ale większość Polaków pozwoliła wmówić sobie świętowanie. Wódz wraz z partią ogłosili święto ? więc święto było. W każdym razie było tak za murami Wawelu, bo właśnie tam elity radowały się z powodu dwudziestolecia ?obalenia komunizmu?.
 
Świadomość owych ?elit? i dokonane przez nich wybory rozumnie uzasadnił brytyjski historyk i publicysta Timothy Garton Ash, wytykając, że byli dozorcy i oprawcy spotkali się z byłymi więźniami dzięki surrealistycznemu, moralnie odpychającemu kompromisowi, wykluczającemu oczyszczające katharsis. I że tym sposobem zatarto granicę między złą przeszłością i dobrą przyszłością.
 
?Dwadzieścia lat niczego? ? tak minione dwie dekady podsumował ksiądz Artur Stopka. Ale to nieprawda, ponieważ przed dwudziestu laty w polskich sercach i na polskich twarzach gościło coś wspaniałego. To coś, co okazało się wtedy silniejsze od przeciwności, i co pozwoliło Polakom odrzucić jarzmo zniewolenia. Coś, czego po dwudziestu latach tak bardzo nam brak, a czego próżno szukać, ponieważ pozwoliliśmy to sobie odebrać: marzenie o sprawiedliwej Polsce.
 
Pozytywny wizerunek
Jaką przyszłość mamy przed sobą, skoro między Bałtykiem a Tatrami narodowej pamięci nie bronią księgi, lecz zapomniane mogiły bezimiennych bohaterów, a historii o kapitanie Władysławie Raginsie i o polskich Termopilach pod Wizną nie uczą polskiej młodzieży polscy nauczyciele, lecz szwedzki zespół metalowy? Na dodatek w odcieniach, o których pojęcia nie mają polscy politycy? Już każdych siedem-osiem na dziesięć unormowań prawnych obowiązujących między Odrą a Bugiem ustala się w Brukseli. Warto też pamiętać, że gdyby nie międzynarodowe inicjatywy prezydenta Kaczyńskiego, w moim najgłębszym przekonaniu głos Polski byłby dzisiaj głosem Unii Europejskiej. A precyzyjniej: głosem Niemiec.
 
(...)
Wyświetlony 4557 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.