czwartek, 18 luty 2010 21:38

Pytania o Polskę

Napisane przez
Kto nie rozumie fatalnych konsekwencji "okrągłego stołu", jest głupcem. Kto ich nie dostrzega, jest ślepcem. Kto je ukrywa, jest krętaczem. A kto im zaprzecza, jest kłamcą.

W grudniu 1981 roku, za przyzwoleniem Kremla, Wojciech Jaruzelski oraz Czesław Kiszczak zdławili niepodległościowy zryw Narodu. Niespełna osiem lat później Moskwa pozwoliła swoim kukiełkom podzielić się władzą ze starannie wyselekcjonowanymi reprezentantami koncesjonowanej opozycji tak chytrze, by Polacy nie zorientowali się, że robieni są w bambus. Tym sposobem gnijący system zemścił się na tych, którzy przez kilkadziesiąt lat usiłowali go rozmontować. Dzisiaj wygląda na to, że kontynuatorzy posttotalitaryzmu wygrywają z Polakami bitwę o pamięć. To dlatego prawda ma w Polsce zapłakane oczy, a Polacy ? choć dostrzegają to nieliczni ? na co dzień paradują w maskach klaunów bądź osłów.

 
Zgubne dziedzictwo
 
Od czasów Orwella wiemy, że nasza teraźniejszość oraz kształt naszej przyszłości zależą w oczywisty sposób od przyjętych metod spoglądania w przeszłość. Tymczasem Polacy z własną przeszłością rozliczają się brzydko i nieprzyzwoicie. Przede wszystkim zaś: fałszywie.
 
Odpowiedź na pytanie, dlaczego tak trudno odkłamać polską historię, rozliczyć minione, a wykreowany przy ?okrągłym stole?, chory system nazwać tak, jak na to zasługuje (bo to jednak właśnie chory system, a nie w miarę normalne państwo), brzmi banalnie prosto: ponieważ daliśmy sobie wmówić, że pamięć o przeszłości to rodzaj zbędnego balastu. A ci, którzy nam to wmówili, wychowali sobie następców, oni zaś nie dbają o przeszłość i prawdę. Oni jedno i drugie definiują. Rzecz jasna, definiują po swojemu.
 
A wszystko dlatego, że w 1989 roku zabrakło woli do radykalnego zerwania z przeszłością. Że Lech Wałęsa nie sprawdził się w roli budowniczego, w roli Pierwszego Elektryka. Że nie chciał zerwać paktu zawartego z szatanem. Że do władzy doszli ludzie, którzy nie zadali sobie trudu szczerego spojrzenia wstecz, ponieważ nic nie wiązało ich z przyszłością, a wszystko ? biograficznie i ideowo ? z totalitaryzmem.
 
Na całe szczęście, rzeczywista historia tamtych dni wychodzi powoli na jaw i jak ktoś słusznie zauważył, musi to oznaczać koniec epoki, w jakiej ?ludzie honoru? w rodzaju Czesława Kiszczaka dyktują co jest, a co nie jest prawdą historyczną, kto zasługuje na miano ?prawdziwego bohatera? oraz jak należy rozumieć poszczególne etapy odzyskiwania przez Polskę wolności.
 
Choć, przyznać należy, ludzie ?honorowi? nadal próbują to robić, i bez żadnego ryzyka popełnienia błędu należy założyć, że robić nie przestaną. Tym niemniej wiedza, do niedawna zastrzeżona dla wąskiego kręgu ?oszołomów?, dziś dostępna jest coraz powszechniej. Bez dwóch zdań wręcz bezcenna jest w tym zakresie praca pionów badawczego oraz edukacyjnego Instytutu Pamięci Narodowej.
 
Najpierw sprać
 
Stąd dziś widać także wyraźniej niż wczoraj, że Polska ? z wielu powodów ? potrzebuje prawdy o zgubnym dziedzictwie przeszłości. I że w tej prawdzie zawarta jest również wiedza o konsekwencjach, do dziś zginających Polakom karki i łamiących kręgosłupy niepokornym, którzy uparli się za żadną cenę nie akceptować łajdactwa.
 
Powiedzmy sobie otwarcie i to: żyjemy na cmentarzu, a ziemia pod naszymi stopami dyszy krwią, domagając się sprawiedliwości. Sponiewierani zaś i umarli nie mogą się mścić. Stąd, poza prawdą i pamięcią, Polska potrzebuje też nienawiści, artykułowanej w imieniu Ofiar. Nienawiści do fałszu, uprzedzenia do zła i nietolerancji dla jego popleczników. Żyjący w ubiegłym wieku filozof i historyk filozofii Henryk Elzenberg radził: Za doznaną krzywdę trzeba krzywdziciela najprzód tęgo sprać, a dopiero potem przebaczyć. Kto przed przebaczeniem nie spierze, daje dowód, że przebacza nie z mądrości i szlachetności, lecz z rozlazłości i braku mocy.
 
Zatem najpierw nienawiść, potem sprawiedliwość, na końcu miłosierdzie. Najpierw żal za grzechy i wyznanie win, na końcu przebaczenie. Jak wcześniej pisałem, współczesna Polska to karykaturalna budowla, wzniesiona na fundamentach obłudy, nikczemności i zbrodni, a Polacy przez wiele lat rodzili się martwi. A w każdym razie z zafałszowaną tożsamością narodową. Dlatego dopiero po wytarciu umysłów z błota obłudy, łgarstw i przeinaczeń, uda się Polakom wyleczyć rany mentalne, które nam zadano. Nie wcześniej. Tylko wtedy skaleczone obmyjemy, a mroczne rozjaśnimy. Splątane wyprostujemy, pustkę zaś po Bohaterach uda się nam wypełnić, by prawdę dopowiedzieć jasno i prosto, na nowo definiując cele, role i zadania państwa oraz kształt polskości.
 
(?)
Wyświetlony 3085 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.