czwartek, 18 luty 2010 22:24

Nowa tradycja

Napisane przez

Tradycja z definicji powinna być mniej lub więcej stara, a co najmniej odległa w czasie. Więc cóż to takiego ta nowa tradycja? Można tak to zjawisko określić, gdy mamy do czynienia z elementami tradycji przechowywanymi w przekazach rodzinnych, wtedy gdy ujawniają się one na zewnątrz i wychodzą poza krąg rodzinny lub plemienny, wkomponowując się w nową sytuację, zaczynając stawać się tradycją narodową. A zjawisko to widać wyraźnie na Syberii.

 
W naszym rozpoznaniu tego obszaru Syberia jest traktowana jednorodnie, jako historyczna i geograficzna całość rozciągająca się od Uralu do Oceanu Spokojnego, pojmowana martyrologicznie, co wiąże się z dziejami Polski (zesłania i deportacje), pełna białych niedźwiedzi i wiecznej zmarzliny. Tymczasem podtytuł czy też zasadnicza część tytułu ?narody południowej Syberii? mówi o tej części owej krainy, która odległa jest od stereotypowych naszych wyobrażeń. Chodzi tu o takie jednostki administracyjne, jak Republika Ałtaj, Republika Tuwa i Republika Chakasja. Przy tym jednak trzeba pamiętać zarówno o wewnętrznym zróżnicowaniu Ałtajczyków, Tuwińców i Chakasjów, jak i o tym, że te narody nie są jedynymi zamieszkującymi te republiki, bo mieszkają tam także przedstawiciele innych grup czy społeczności etnicznych. W polskiej literaturze jedyne chyba ?dotknięcie? tamtych terenów to książka Kamila Giżyckiego Przez Urianchaj i Mongolię. Wspomnienia z lat 1920-1921 (Warszawa-Lwów 1929). Urianchaj to dawna nazwa Tuwy.
 
Dodajmy i to, że książka powstała na podstawie rozprawy doktorskiej Łukasza Smyrskiego w Instytucie Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego i bogata jest w opisy etnograficzne związane z prowadzonymi w południowej Syberii badaniami autora. Najważniejsze jednak są jego spostrzeżenia i interpretacje antropologiczne budowane zresztą na tych etnograficznych fundamentach. Przełomem stał się rozpad Związku Radzieckiego, gdy małe narody czy też grupy etniczne z południowej Syberii zaczęły pretendować do suwerenności i tak zwanego odrodzenia narodowego.
 
Trzeba tu dodać jeszcze jedno spostrzeżenie. Otóż w polskich przedwojennych opracowaniach mówiących o ówczesnych mocarstwach kolonialnych, Wielkiej Brytanii, Francji, Belgii, Portugalii, Włochach, itd. (wcześniej zaś Niemczech), wymieniano także Rosję (Związek Radziecki). Słuszność tych spostrzeżeń potwierdza Eva Thomson w swojej pracy Trubadurzy imperium. Literatura rosyjska i kolonializm (Kraków 2000). Kolonia bowiem to nie tylko obszar zamorski, lecz może nią być także obszar bezpośrednio sąsiadujący z metropolią kolonialną. Łukasz Smyrski opisuje sytuację postkolonialną, gdy dotychczas narody syberyjskie kolonizowane przez Rosjan i poddawane asymilacji (kulturowej, językowej, etnicznej), uzyskawszy mniej lub bardziej formalną samodzielność, gorączkowo szukają własnej świadomości narodowej.
 
Z określeniem tej świadomości boryka się także nauka, w tym i obecna etnografia rosyjska. Bardzo pouczający jest przegląd określeń i definicji koncentrujących się wokół takich pojęć jak naród, narodowość, grupa narodowa, grupa etniczna, etnos, narody rdzenne, tuziemcy, ?inorodcy?, ?koriennyje narody?, itd. Cały ten nazewniczy galimatias służyć ma określeniu na czym polega proces budzenia się i powstawania świadomości etnicznej i narodowej w południowej Syberii. Autor podkreśla dwa dominujące spojrzenia (jest ich więcej, ale te dwa to niejako warunki brzegowe). Według jednego współczesna kultura przynosi sztuczną tradycję, będącą imitacją dawnych, zanikłych (lub co najwyżej zanikających) zwyczajów. Według drugiego powrót do rodzimych języków, odgrzebywanie odległej często historii, konstruowanie genealogii narodowej, zachowywanie tradycji, itd., jest procesem rzeczywistego odrodzenia świadomości narodowej, zwłaszcza gdy wszystkie te czynniki wykraczają poza ideologiczną (odgórnie konstruowaną) wizję kultury narodowej i wpływają na zachowania i postawy zwykłych ludzi.
 
Interesujący i właściwie nie znany u nas jest fakt, że ludy te (Ałtaj, Tuwa, Chakasja) podkreślają przynależność do rodziny języków tureckich, aczkolwiek kulturowo silne są wpływy Mongolii, Chin i Tybetu (buddyzm w wersji lamaistycznej), koczownictwo, pasterstwo, co sprawia że stereotypowo utożsamia się je z azjatyckim kręgiem kulturowym (sami badani z nim się identyfikują).
 
Naturalnie rekonstrukcja dziedzictwa narodowego opiera się na fundamentach tradycji (przechowywanej w pamięci lub dotychczas po cichu i dyskretnie pielęgnowanej), ale jednak odpowiednio przystosowanej do współczesnych celów. Zresztą wiele elementów uważanej za tradycyjną kultury koczowników (bo takie są korzenie gospodarki tych ludów), uległo zmianie i przystosowaniu się do nowych warunków społecznych. Najogólniej mówiąc odrodzenie czy też świadomość narodowa bazuje w tamtych warunkach nie na spisanych faktach historycznych jak to dzieje się u nas, w Europie, a przynajmniej po części tylko na nich. Fundamentem są mity, czy też coś, co autor nazywa kompleksem mitologiczno-symbolicznym. Widocznie takie właśnie fundamenty są nośne, jeśli na nich wspiera się świadomość narodowa nie tylko całych społeczności, ale i pojedynczych ludzi, którzy z nią się identyfikują. Najważniejsze jest bowiem to, co dzieje się w głowach ludzi.
 
Łukasz Smyrski, Ajdyn znaczy księżyc. Narody południowej Syberii, Wydawnictwo DiG, Warszawa 2008.
 
Wyświetlony 3166 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.