piątek, 19 luty 2010 13:35

Depresja na zamówienie

Napisał
W  jednym z odcinków animowanego serialu South Park w dosadny sposób, na przykładzie scjentologii, przedstawiono podstawowy mechanizm, na którym opiera się działanie każdej sekty. Zasada jest prosta: należy najpierw człowiekowi wmówić, że ma depresję, a potem wyciągnąć z niego pieniądze na jej leczenie.

Jak wiadomo, udowodnić człowiekowi, że jest gorzej, niż przypuszczał, nie jest specjalnie trudno: on zazwyczaj to już podskórnie czuje. Trzeba tylko działać metodycznie i przez dłuższy czas sączyć mu do ucha ponure diagnozy i proroctwa. W ten sposób po paru tygodniach uświadamiającej kuracji nawet z Harry?ego Calahana zrobi się rozdygotane emo, błędnie wodzące oczyma wokoło w poszukiwaniu żyletki. A kiedy już człowieka przekonamy, że jest źle i będzie jeszcze gorzej, wtedy oferujemy mu proste środki zaradcze. Na początku za niewielką cenę, potem zaś, kiedy pacjent się już uzależni ? za odpowiednio wyższą. Zresztą ludzie lepiej się czują zażywając drogie specyfiki, niżby mieli łykać to samo za niską cenę: dobra kuracja musi kosztować. Nikt nie czuje respektu wobec medykamentów rozdawanych za darmo, ale jeśli za zwykłą aspirynę zapłaci tyle, co za dwudziestoczterokaratowe złoto, wierzy, że musi pomóc. Wbrew orędownikom postępu, szamanizm i myślenie magiczne kwitną dziś jak nigdy dotąd, co jedynie potwierdza opinię Chestertona, że kiedy ludzie przestają wierzyć w Boga, skłonni są wierzyć w cokolwiek.

 
Nieco podobny sposób rozwiązywania ludzkich trudności proponuje mafia, z tym że o ile wersja sekciarska polega na tym, żeby najpierw doprowadzić człowieka do czarnej rozpaczy, a następnie za sowitą opłatą go z niej wyciągać, rozwiązanie mafijne zazwyczaj oferuje czarną rozpacz jako konsekwencję zalegania z opłatami. Wymaga to, co prawda, odwołania się do siły wyobraźni i elementarnej futurologii (?wyobraź sobie, co się stanie, jeśli zrezygnujesz z naszej pomocy? masz rodzinę? dziecko? psa?), jednak większości ludzi taki sygnał wystarcza, wiedzą bowiem z kina i telewizji, co jeden człowiek jest w stanie drugiemu zrobić bezinteresownie ? a cóż dopiero, jeśli chodzi o interesy. Dla mniej rozgarniętych istnieje wszakże poglądowa wersja, pozwalająca człowiekowi odczuć namiastkę skrajnej rozpaczy już na samym początku terapii: obcięty kciuk albo ulubiony york zatopiony w betonie zazwyczaj wystarczą, aby mieć pewność, że pacjent skrupulatnie uiści czesne za tak zwaną opiekę, gwarantującą, iż takich koszmarów nie będzie już przeżywał w przyszłości. Do tych, do których nie dociera perswazja, niechybnie dotrze kij bejsbolowy. Jak widać, rozwiązanie sekciarskie z tej perspektywy wydaje się bardziej humanitarne, unika bowiem stosowania bezpośredniego nacisku. Jednakże w obu wypadkach skutek jest ten sam: człowiek, aby wydobyć się z dna rozpaczy i kłopotów, zaczyna z uśmiechem na ustach płacić tym, którzy go na to dno posłali.
 
Dlaczego o tym piszę? Otóż dlatego, że całe obecne zamieszanie wokół tak zwanego kryzysu pod pewnymi względami przypomina rozwiązania sekciarskie z pewnym dodatkiem taktyki mafijnej. Schemat działania jest tu taki sam: najpierw przekonywanie obywateli za pomocą medialnej kanonady, że dopadł nas kryzys, jakiego nikt jeszcze nie widział, że jest źle i będzie gorzej, a następnie proponowanie łatwej kuracji sprowadzającej się do obdarowania pieniędzmi podatników tych instytucji, które ? czego zresztą nikt nie ukrywa ? do tego rzekomego kryzysu doprowadziły. Dla tych, których medialne doniesienia nie przekonują, zawsze są bardziej namacalne argumenty w rodzaju rosnących rat czy zwolnienia z pracy, które wymóc mają zgodę na kolejną antykryzysową ?strategię?, polegającą na pompowaniu budżetowych pieniędzy w ten czy inny sektor. ?Strategie? owe działają więc w myśl zasady, że jedynym ratunkiem dla człowieka, który stracił majątek na grze w ruletkę, jest przekazanie reszty jego pieniędzy krupierowi. Przy czym sytuacja jest o tyle dziwaczna, że choć nie wszyscy grali, to wszystkich przekonuje się, że tak czy owak przegrali i w związku z tym muszą płacić. Za co? Za kolejną, równie nieprzewidywalną grę.
 
W takiej sytuacji trudno spodziewać się, aby miliardy dolarów z pośpiechem wydawane na tzw. walkę z kryzysem mogły przynieść jakikolwiek pozytywny efekt oprócz wpędzenia pogrążonych w depresji gospodarek w jeszcze większe uzależnienie. Strategie antykryzysowe, podobnie jak sekciarskie strategie antydepresyjne, ostatecznie nie są niczym innym, jak rodzajem łupiestwa czy też naciągania ludzi, którzy śpią spokojniej, kiedy wiedzą, że rządy troszczą się o nich sumiennie, skoro płacą horrendalne sumy za leczenie. Rezultatem jednak nie jest ozdrowienie, lecz kolejna, jeszcze bardziej kosztowna kuracja. Skoro więc cała ta walka z kryzysem to w istocie bardzo eufemistycznie określony rabunek, to co z samym kryzysem? Czyżby go nam wmówiono? Czy wszyscy mamy fałszywą świadomość i tkwimy spętani w jakimś matriksie, oczekując na wyzwolenie? Ale to przecież to właśnie jest myślenie sekciarskie, które łatwo wykorzystać, sprzedając po zawyżonych cenach czerwone pigułki. O co więc chodzi?
 
Przede wszystkim trzeba zauważyć, że niezależnie od tego, czy kryzys jest, czy go nie ma, można z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że jest źle ? nie tylko dziś, ale zawsze. Z pewnej perspektywy patrząc, można stwierdzić, że jesteśmy w tragicznym położeniu: umieramy. My, nasi bliscy, znajomi, psy i koty, interesy i projekty ? wszystko to już niedługo się skończy. Za sto lat nie będzie po nas śladu, nie mówiąc już o drobiazgach, za sprawą których uwikłaliśmy się w kredyty. A jeśli nawet jakiś ślad zostanie, to i tak nikt nie będzie pamiętał, do kogo należał, kto i po co go zostawił. I nie ma nawet co się łudzić, że za tysiąclecia zainteresujemy historyków albo archeologów: co najwyżej nasze organiczne szczątki po milionach lat odnajdą się w baku jakiegoś pojazdu w postaci ropy, o ile w tak odległej przyszłości będzie jeszcze moda na diesle. Nie ma więc żadnych powodów do radości.
 
(?)
Wyświetlony 2708 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.