piątek, 19 luty 2010 13:58

Katyń

Napisane przez
Tzw. sprawa katyńska pokazuje niemal modelowo całe tragiczne powikłanie losów Polski podczas II wojny światowej. Rozdarta i upokorzona przez Niemcy i ZSRR, nie mogła Rzeczpospolita liczyć także na pomoc zachodnich aliantów. 13 kwietnia 1943 r. niemieckie radio podało na cały świat wiadomość o odkryciu w lesie katyńskim niedaleko Smoleńska masowych grobów oficerów polskich, zamordowanych niemal dokładnie trzy lata wcześniej przez bolszewików. Niemcy wiedzieli o tym już dużo wcześniej, bo latem 1942 r. (od pracujących w tym rejonie polskich robotników przymusowych), ale dopiero obecnie postanowili to wykorzystać propagandowo. Było już bowiem po Stalingradzie, Wehrmacht zaś znajdował się w odwrocie na zachód. Już kilka miesięcy później Katyń znalazł się ponownie w rękach bolszewickich...

Nazistowski minister propagandy J. Goebbels chciał w ten sposób najprawdopodobniej zdyskredytować w oczach Zachodu Rosjan zwyciężających na froncie wschodnim (Związek Sowiecki nie podpisał bowiem ? honorowanej przez większość państw ? Konwencji Genewskiej w sprawie jeńców wojennych i robił z nimi, co chciał), a w konsekwencji wbić klin w ?wielką koalicję? USA, ZSRR i Anglii. W perspektywie myślano także zapewne w Berlinie o włączeniu w jakiś sposób Polaków w GG do ?antybolszewickiej krucjaty?. Ta perfidna gra nie miała zresztą od początku szans, o czym świadczyły m.in. kategoryczne odmowy rozmów z Niemcami ze strony kardynałów A. Hlonda i A.S. Sapiehy wczesną wiosną 1944 r.

 
Radio Berlin podało, że masowe groby zawierają ok. 11 tysięcy zwłok (bo na tyle szacowano liczbę polskich jeńców w ZSRR), ale do czerwca 1943 r. ekshumowano faktycznie nieco ponad 4400 ciał. Wszyscy oficerowie mieli ręce związane na plecach i zabici zostali strzałem w tył głowy. Wśród nich byli m.in. generałowie B. Bohatyrewicz, H. Minkiewicz i M. Smorawiński. Do lasu katyńskiego funkcjonariusze NKWD przewieźli ? między 3 kwietnia a 12 maja 1940 r. ? jeńców z obozu w Kozielsku; dowieziono ich stamtąd koleją do stacji Gniezdowo, a dalej autobusami. Z tego transportu ocalał przypadkiem (odłączony przez samych bolszewików dla oddzielnego śledztwa) prof. Stanisław Swianiewicz (1899-1997), wybitny sowietolog.
 
Poza tym były jeszcze dwa polskie obozy jenieckie, w analogiczny sposób jak w Katyniu ?rozładowane? wiosną 1940 r. przez NKWD: w Starobielsku (ponad 3700 oficerów, w tym m.in. generałowie St. Haller i L. Skierski, których wymordowano w Charkowie) i Ostaszkowie (ponad 6300 jeńców zamordowanych w tym samym czasie w Miednoje koło Tweru). W sumie bolszewicy zabili zatem ok. 15 tysięcy polskich oficerów, tak w służbie czynnej, jak i rezerwy (wśród których było wielu przedstawicieli elity intelektualnej Polski). Dlaczego tak uczynili? Bezpośrednie motywy decyzji kremlowskiego Biura Politycznego ze Stalinem na czele, podjętej 5 marca 1940 r. (kopię dokumentu tego przekazał w 1993 r. prezydentowi L. Wałęsie dyrektor archiwów państwowych Rosji), nie są do końca jasne.
 
Możemy się wszak łatwo domyślić, że chodziło o pozbawienie naszego narodu pokaźnej części najbardziej patriotycznej (i w dużej mierze antykomunistycznej) elity przywódczej. Analogicznie postępowali zresztą w GG naziści, lecz nie w tak masowy i brutalny sposób... Poza tym istnieje w historiografii poważna supozycja, że Stalin ? który był człowiekiem niesłychanie pamiętliwym i mściwym ? nienawidził osobiście polskiego korpusu oficerskiego za zwycięstwo nad bolszewikami w roku 1920. On sam był wtedy komisarzem politycznym przy sowieckim froncie południowym i popełnił ze swej strony poważne błędy, które m. in. przyczyniły się do generalnej klęski Tuchaczewskiego na północy.
 
(?)
Wyświetlony 3150 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.