sobota, 20 luty 2010 17:56

Lenin, Partia, Umberto Eco

Napisane przez

 W bibliotece natknąłem się na książeczkę Umberto Eco Mój 1968. Po drugiej stronie muru. Dziełko to liczy zaledwie kilkadziesiąt stron, a na jego treść składają się dwa artykuły napisane w 1968 r. po pobycie autora w Czechosłowacji w dniach interwencji wojsk Układu Warszawskiego oraz w Warszawie po Marcu. Można założyć, że praca Eco jest ideologicznie słuszna: na jej kartach pojawiają się nazwiska Kołakowskiego i Geremka (choć dziwić powinien brak Michnika i Kuronia), a posłowie napisała osoba pracująca dla ?Wyborczej?. Sądzę więc, że dla ćwierćinteligenta może stać się lekturą, jeśli nie obowiązkową, to przynajmniej uzupełniającą. Skoro przebrnąłem przez tę książeczkę, to wypada podzielić się z Czytelnikiem paroma uwagami.

 
Uderzające jest to, że autor traktuje lewicę, w tym komunistów w państwach bloku wschodniego, jako ?swoich?. Nawet interwencja sowiecka w Czechosłowacji jawi się jako spór w obrębie lewicy. Opisując sytuację w Polsce, upatruje zagrożenia (sam nie bardzo wiem dla kogo) w organizacji PAX, bo to katolicy i faszyści. Ale ani słowa o totalitaryzmie, esbecji, braku niepodległości państwa, wolności. Przepraszam, wolność gdzieś się tam pojawia, ale raczej jako wolność rozumiana lewicowo, może jakaś demokracja wewnątrzpartyjna czy coś podobnego.
 
W artykułach Eco, napisanych bezpośrednio po wydarzeniach, a więc zapewne upiększonych w mniejszym stopniu niż poprawiane do ostatniej chwili przed wydaniem Dzienniki polityczne Mieczysława F. Rakowskiego, ?inteligencja? w okresie rozsławionych ?represji? marcowych, jawi się jako środowisko bardzo tchórzliwe. Boją się rozmawiać z dziennikarzem, bo jako taki występował Eco, gdy już mówią, nie chcą, aby ktokolwiek dowiedział się o rozmowie (Można zadać retoryczne pytanie, czy tacy ludzie mogli wybić Polskę na niepodległość?). Autor, oczywiście, ubolewa nad ?represjonowanymi intelektualistami?. Jak wiemy, takim osobnikiem był np. Włodzimierz Brus, komunista, współpracownik Informacji Wojskowej, autor paru dziełek propagandowych, który wraz z żoną Heleną Wolińską (ta z kolei zasłynęła uczestnictwem w mordzie sądowym na Auguście Fieldorfie ?Nilu?) w ramach represji wyjechał do Anglii, gdzie wiódł dostatnie życie. Jako osobnik chory z nienawiści, wcale mu nie współczuję. Był czas, że oni mordowali i męczyli polskich patriotów, a jak w wyniku walk frakcyjnych w PZPR ?chamy? pogonili im kota, to ich problem. Przecież nie dla Polski nadstawiali głowy, ale dla powrotu norm leninowskich do partii czy jakoś tak.
 
A swoją drogą straszne te represje, tylu zabitych, rannych, okaleczonych? W czasach stalinowskich, kiedy wielu ?represjonowanych? w Marcu robiło kariery w aparacie władzy i przymusu, uczniów szkół, nawet podstawówek, było stać na tworzenie ?konspiracji szkolnej? o charakterze antykomunistycznym i niepodległościowym, za którą mogli zapłacić życiem albo wieloletnim pobytem w więzieniu. Ale teraz rządzący Polską, w której niby obalono komunizm, odprawiając cyrki wokół kolejnych rocznic Marca i okrągłego stołu, nie pamiętają o tych uczniach.
 
Autor wspomniał też o rozmowie z naukowcem, jak to ujął, ?burżuazyjnym?. Rozmówca Eco, analizując sytuację międzynarodową ówczesnej Polski, konstatuje, że związek Polski z Niemcami oznacza utratę Ziem Zachodnich. Dla ?burżuazyjnego? naukowca, było to oczywiste już ponad czterdzieści lat temu, ale dziś wytresowana za komuny pseudoelita znad Wisły, nie jest w stanie dostrzec zagrożeń dla Polski wynikających z braterskiego uścisku Niemiec. Pewnie za dużo pieniędzy płynie z Berlina przez Brukselę do ich kieszeni. Przez chwilę pomyślałem, że ćwierćinteligent, czytając ten fragment, mógłby poczuć zaniepokojenie, jakiś dysonans poznawczy, ale nie poczuje, przecież mówi to ?burżuj?, istota należąca do klasy skazanej na zagładę w nieuchronnym, wymyślonym przez Marksa, toku dziejów!
 
Ciekawe, że dla rozmówców Eco z kręgów PZPR i chyba dla niego samego oczywiste jest, że po wojnie Żydzi mieli w Polsce uprzywilejowaną pozycję. Pada stwierdzenie, że po wojnie bycie Żydem było ważnym tytułem do przywilejów. Gdybym to dziś powiedział, pewnie zaraz oskarżano by mnie o antysemityzm, ksenofobię, zaściankowość, faszyzm i parę innych rzeczy. A tu proszę, książeczka namaszczona przez pracownika ?Wyborczej? puszcza takie rzeczy! Widać, im wolno. Wszak lewica, motor dziejów, w przeciwieństwie do reakcji, ma zawsze rację.
 
Umberto Eco Mój 1968. Po drugiej stronie muru. Wydawnictwo Literackie, Kraków 2008, ss. 83, 1 nlb.
Wyświetlony 3691 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.