Wydrukuj tę stronę
wtorek, 23 luty 2010 11:51

Wydmuszka w impasie

Napisane przez
Pakt Północnoatlantycki nie dysponuje planami obrony krajów Europy Środkowej i Wschodniej przed agresją militarną ze strony Rosji.

Owa wieść jakiś czas temu przemknęła przez polskie media niemal niezauważalnie. Tymczasem dość jasno wynika z niej, że dotychczas na pomoc sojuszników Polacy mogli liczyć wyłącznie w sferze werbalnej. I że dopiero po rosyjskiej inwazji na Gruzję nieoficjalnie zapowiedziano opracowanie tego rodzaju planów. I że powstaną one wyłącznie w wypadku uzyskania zgody na ów krok ze strony wszystkich członków sojuszu północnoatlantyckiego. I wreszcie, że może okazać się to nierealne w przypadku ? na przykład ? sprzeciwu ze strony Berlina i Paryża.

 
Oto prawdziwy paradoks: zimna wojna nie przyniosła NATO tylu szkód, co rozpad Związku Sowieckiego. Dla wielu polityków rodem znad Szprewy czy Sekwany po zimnej wojnie sojusz stracił rację bytu. Dzisiejsze NATO przypomina więc wydmuszkę i można mieć poważne wątpliwości, czy poradzi sobie z kryzysem dwojakiego rodzaju: z kryzysem tożsamości (właściwie czego, kogo i przed kim broni dziś NATO?) oraz z kryzysem militarnym (przegrywana wojna w Afganistanie).
 
W powyższym kontekście warto i należy przypomnieć artykuł piąty Traktatu, który mówi jedynie o możliwości udzielenia pomocy zbrojnej dla zaatakowanego kraju (członka sojuszu), jednak żadnego innego państwa do takiej pomocy nie obliguje wprost. Ot, kraje NATO zgadzają się, że atak na jednego z członków Sojuszu oznaczać będzie de facto napaść na każdego z nich, zatem w ramach wykonywania prawa do indywidualnej lub zbiorowej samoobrony poszczególne państwa udzielą pomocy napadniętemu, uwaga: za pomocą działań, które uznają za konieczne. A przecież z oczywistych względów w razie rosyjskiej agresji na Litwę, działania konieczne z perspektywy prezydenta Lecha Kaczyńskiego nie muszą być tymi samymi działaniami z perspektywy kanclerz Angeli Merkel...
 
Generał Stanisław Koziej przyznał niedawno, że w istniejących opracowaniach zajmowano się jedynie procedurami postępowania w wypadku wzrostu napięcia politycznego, ale nie w sytuacji militarnej konfrontacji. To w istocie oznacza tragiczny, wręcz katastrofalny, impas.
 
(?)
Wyświetlony 3654 razy
Krzysztof Ligęza

Najnowsze od Krzysztof Ligęza

Artykuły powiązane

Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.