wtorek, 23 luty 2010 11:52

Człowiek nie wstrzyma globalnego ocieplenia

Napisał
Jedno zdanie wystarczyłoby, aby opisać zawartość tej niezbyt grubej książeczki czeskiego prezydenta Vaclava Klausa. To zdanie brzmi:"Do ocieplenia dochodzi nie tylko na Ziemi, ale także na Marsie, Jowiszu, Saturnie i na Plutonie!". Wbrew twierdzeniom ekoterrorystów, prawda bowiem jest taka, że to nie człowiek powoduje globalne ocieplenie. Jest to zjawisko naturalne i nie dzieje się tak szybko, jak przedstawiają ten problem ekolodzy. Czy człowiek pierwotny, poprzez emisję dwutlenku węgla, stopił lodowce w Sudetach? Otóż to. Mało tego, człowiek tylko w około 4 procentach odpowiada za emisję dwutlenku węgla do atmosfery. Reszta to procesy naturalne: głównie oceany, ale także lądy i wulkany.

Niestety, zaślepienie ekoterrorystów jest wielkie i nie interesują ich fakty, lecz nieodpowiedzialna mitologia. Tymczasem Klaus przywołuje fakty, o których nie wspomina się w głównym nurcie dyskusji na temat globalnego ocieplenia. Nawet jeśli rzeczywiście do niego dochodzi, to nie znaczy, że ma ono wyłączne negatywne skutki. Dla wielu ludzi ocieplenie klimatu będzie miało zbawienne skutki. Bo przecież nawet jeżeli z powodu podniesienia się poziomu oceanów pod wodą zniknie kilka wysepek na Pacyfiku, to inne rejony świata (znacznie większe) okażą się dobre do osiedlania się, np. Syberia czy północna Kanada. Klaus cytuje J.M. Hollandera, profesora Uniwersytetu Kalifornijskiego, który twierdzi, że od 1860 r. temperatura na Ziemi wzrosła jedynie o 0,6 stopnia Celsjusza, z czego ponad połowa wzrostu dokonała się przed 1940 r. co oznacza, że w żaden sposób nie koreluje to ze wzrostem zużycia paliw kopalnych. Mało tego, od roku 1940 do 1980 Ziemia ochładzała się o 0,1 stopnia Celsjusza. Jak podaje autor, szacunki mówią, że w Wielkiej Brytanii około roku 2050 może dojść do wzrostu liczby zgonów z powodu upałów o 2000 rocznie. Jednocześnie szacuje się, że będzie o 20 000 mniej zgonów z powodu zimna.

 
Vaclav Klaus opisuje rzeczywiste zagrożenie, jakie ? jego zdaniem ? istnieje ze strony ekologizmu, który zagraża naszej cywilizacji i wolności. Tymczasem jak pokazują dane, właśnie postęp techniczny, rozwój cywilizacji i gospodarki powoduje, że ludzie, będąc bogatszymi, bardziej dbają o środowisko naturalne. To w czasie komunizmu w Europie Wschodniej najmniej przejmowano się ochroną przyrody, doprowadzając do wielu katastrof ekologicznych. Jednak ekoterroryści tego nie rozumieją i za pomocą wyimaginowanego zagrożenia próbują wpływać na polityków i ograniczać wolność osobistą i wolny rynek, który przynosi dobrobyt każdej jednostce. A kto ma ponosić ogromne koszty na rzecz ?powstrzymania? globalnego ocieplenia? Oczywiście, podatnicy, czyli my wszyscy. Czy ?inkarnacja tradycyjnego lewactwa?, jaką są ekoterroryści, pytali nas, czy się na to zgadzamy? Niestety, inicjatywy takie jak Protokół z Kioto czy unijny pakiet energetyczno-klimatyczny będą powodować, że światowe społeczeństwo wolniej będzie się bogacić, a tym samym mniej zaprzątać sobie głowę sprawami ekologicznymi.
 
Poważnym niedociągnięciem wydawcy i tłumacza książki prezydenta Klausa jest niepodanie polskiego tłumaczenia wielkiego dzieła prof. Ludwiga von Misesa Ludzkie działanie, które zostało wydane w naszym kraju w 2007 r. przez Instytut Misesa. Klaus wymienia tytuł wspomnianego dzieła, a tłumacz przekłada je niezgodnie z polskim wydaniem, a potem podaje wyłącznie czeski przekład.
 
Vaclav Klaus, Błękitna planeta w zielonych okowach. Co jest zagrożone: klimat czy wolność?, Przedsiębiorstwo Wydawnicze Rzeczpospolita SA, Warszawa 2008.
 
Wyświetlony 3724 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.