wtorek, 27 kwiecień 2010 19:37

Manewry na Woronicza (fragment)

Tomasz Lis wraca do telewizji publicznej. Ostatnio bezrobotny, gościł jedynie na pierwszych stronach sensacyjnej prasy, najpierw jako narzeczony, a potem mąż Hanny Smoktunowicz. Brukowce w serialu "Lis story" obwieszczały, że a to się rozwodzi, a to żeni, a to dom buduje, a to przeprowadza.

wtorek, 27 kwiecień 2010 19:36

Kronika nie-kulturalna (fragment)

Zamach na misję

To zastanawiające, że propagandziści telewizji publicznej, zaprawieni w wielu kampaniach mieszania masowej świadomości, tak łatwo dali się zapędzić w kozi róg. Przed wyborami media polskojęzyczne zarzuciły im prorządowość. Zamiast więc obiektywnie i rzetelnie relacjonować rzeczywistość, stali się anty-PIS-owcami.

Na początku roku ukazały się dwie interesujące książki poświęcone powojennym relacjom polsko-żydowskim, jedna autorstwa p. Marka Chodakiewicza, druga napisana przez p. Jana Grossa.

wtorek, 27 kwiecień 2010 16:36

Amerykańska Mamuśka (II) Hiszpański widelec

Mieszkam w Ameryce już drugi raz i uważam, że nie mam wyidealizowanego obrazu Stanów Zjednoczonych. Gdy byłam tu pierwszy raz, przeszłam przez wszystkie trzy opisane w podręcznikach dla obcokrajowców fazy: fascynacji i zauroczenia; konfrontacji z rzeczywistością i totalnego załamania; i wreszcie adaptacji. Na tym etapie nauczyłam się cenić w Ameryce to, co cenne, nie będąc przy tym ślepa na jej oczywiste wady. Jednakże, na wypadek wszelkich wątpliwości w tej kwestii, wszystkim zatroskanym spieszę donieśc, że tęsknię za serem białym, polskim chlebem, kwaśnymi jabłkami na szarlotkę, kieliszkiem dobrego winka, nocnymi Polaków rozmowami, staromiejską architekturą, wiosennym deszczem, rodziną (gdzież bym śmiała zapomnieć!) i przyjaciółmi (last but not least, jak mówią Amerykanie). A teraz do rzeczy, czyli odcinek II:

wtorek, 27 kwiecień 2010 16:33

W niewoli wolnomyślicielstwa

Współczesny cywilizowany człowiek, aspirujący do kategorii sapiens, ceni sobie przede wszystkim jedną rzecz. Jest to tak ubóstwiane na uniwersytetach i w środkach masowego przekazu wolnomyślicielstwo. Iluż to wolnomyślicieli bryluje w każdej debacie publicznej! Wolni i niezależni  od czego tylko się da. Dawno temu cecha ta może i rzeczywiście miała jakąś wartość, dziś jednak wpisuje się w ogólny trend dewaluacji rzeczy, które powinny być przecież bez wątpliwości autentycznymi zaletami. Wątpliwości jest jednak sporo.

wtorek, 27 kwiecień 2010 16:30

Salon Kitty po polsku

Dał nam przykład Adam Michnik...
...jak podsłuchiwać (się) mamy...

wtorek, 27 kwiecień 2010 16:29

Z frontu walki o pokój

Ledwie premier Donald Tusk zadeklarował w Moskwie, że Polska trwa przy zamiarze instalowania tarczy antyrakietowej w Redzikowie koło Słupska...

wtorek, 27 kwiecień 2010 16:26

W oparach absurdu, czyli Liberałokretyni

Rządowo-medialny cyrk, który wyruszył w objazd z tandetną farsą pt. "Zagłuszanie Pielęgniarek albo Prawdziwa a Żałosna Historyja o Męczeństwie Panien w Białych Czepkach przez Srogiego Tyrana Jarkacza Nielitościwie Dręczonych i Kanapkami z Łososiem Perfidnie Karmionych" - rozwija się w najlepsze. Klaun urzędujący w charakterze ministra spraw wewnętrznych zwrócił się właśnie do prokuratury o podjęcie "postępowania sprawdzającego" w sprawie zgodności z prawem wykorzystania urządzeń zagłuszających komórki okupantek gmachu Urzędu Rady Ministrów latem ubiegłego roku. Inni "statyści" rządzącej przewodniej siły raz po raz objawiają na szklanym ekranie swoje szlachetne oblicza zatroskane tym wstrząsającym bezprawiem poprzedniej ekipy. W ogóle na tych przyjaciół wolności i kapitalizmu padła naraz jakaś epidemia "wrażliwości społecznej".

wtorek, 27 kwiecień 2010 16:24

Zwidy marcowe

Ponoć cesarz Juliusz Cezar jakiś czas przed śmiercią dostał od pewnego wróżbity ostrzeżenie, aby w Idy marcowe, czyli święto boga wojny, wystrzegał się straszliwego nieszczęścia i zrezygnował z wzięcia udziału w obradach senatu. Cesarz jednak, człowiek światowy i piśmienny, nie był zabobonny i zlekceważył te uwagi, podobnie jak zignorował rozmaite prorocze sny, które nawiedzały jego małżonkę Kalpurnię. Ostatecznie po różnych perturbacjach trafił na obrady, gdzie, zgodnie z planem, otrzymał dwadzieścia trzy solidne ciosy nożem, które zadali mu zwolennicy republiki. Tak oto, przynajmniej chwilowo, oświecona tyrania przegrała z zabobonną demokracją.

Miałam napisać o tym, jak się obchodzi Wielkanoc w Ameryce. Jakie są zwyczaje świąteczne, co się je i co się dzieje w kościołach. No i mam problem: w Ameryce nie ma Wielkanocy. To, co jest, nazwałabym Dniem Króliczka. Żeby nie było tak zupełnie pogańsko, to możemy dodać  Świętego. Dzień Świętego Króliczka.

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.