poniedziałek, 03 maj 2010 09:34

Hebanowy socjalizm

Napisał

W 1949 roku Friedrich August von Hayek pisał: W świetle najnowszej historii okazuje się dość dziwne, że świadomość tego, iż władza decyzyjna spoczywa w rękach zawodowych sprzedawców używanych idei, nie jest jeszcze powszechna. Gdy obserwujemy współczesną scenę polityczną, sąd wydany pół wieku temu wydaje się nad wyraz trafny. Walka o reelekcję odbywa się wedle sprawdzonej od lat metody, polegającej na kupowaniu elektoratu. Klasycznym przykładem może być postać Roberta Mugabe, prezydenta Zimbabwe od 20 lat. Kraj rządzony przez Partię ZANU, na czele której stoi prezydent, wpisał się w historię gospodarki kilkoma niechlubnymi rekordami, które przez wiele lat trudno będzie pobić.

Sytuacja gospodarcza Zimbabwe pod rządami Roberta Mugabe wraca w pewnym sensie do korzeni afrykańskich, czyli do gospodarki wymiennej. Ceny są tu zupełnie umowne, na przykład, za spodnie w okolicach Bulawayo należy dać cztery wiadra ziarna kukurydzy lub prosa, za zagraniczny T-shirt cena ustalona jest na poziomie jednego kurczaka (żywego), za krajową koszulkę kurczak może być już ubity (nawet przed paroma dniami). Inflacja jest tak ogromna, że obrót walutą stał się niemożliwy (wedle ekspertów ekonomicznych z RPA na koniec roku przekroczy pułap miliona procent, pobijając rekord inflacji wszechczasów). Ceny potrafią zmieniać się kilkakrotnie w ciągu dnia. 40 tysięcy dolarów zimbabaweńskich oscyluje wokół wartości jednej złotówki polskiej. A należy pamiętać, że dolar zimbabwiański to banknot, który ma termin ważności, stale przedłużany dekretem rządu. Piwo w sklepie kosztuje 80 tysięcy banknotów jednodolarowych (dwie duże walizki). Jako ciekawostkę można dodać, że całkowicie zniknęły już banknoty 500 dolarowe z platynowym paskiem ? zostały całkowicie wywiezione przez ?młodych biznesmenów? z RPA, którzy palili je w kominkach, otrzymując czystą platynę w cenie makulatury.
Zbliżające się wybory w Zimbabwe zmusiły rząd do zastosowania sprawdzonej praktyki sprzed pięciu lat, kiedy to przed wyborami ogłoszono słynną reformę rolną, nacjonalizując farmy białych. Na początku czerwca w wystąpieniu telewizyjnym Robert Mugabe, odnosząc się do fatalnej sytuacji gospodarczej kraju, zapowiedział wielką reformę gospodarczą, ?której skutki będą natychmiastowe?. Na początku lipca przy medialnej klace na czele Urzędu Monitoringu i Stabilizacji Cen (Cabinet of Price Monitoring and Stabilisation) stanął Minister Gospodarki Obert Mpofu. Pierwszym dekretem nowego urzędu było ogłoszenie powrotu do cen detalicznych w kraju... sprzed 18 czerwca tego roku. Ceny te zostały odgórnie ustalone i opublikowane w odpowiednim biuletynie. Przy obecnej inflacji oznacza to przynajmniej pięciokrotną obniżkę cen wszystkich towarów. Jakakolwiek próba sprzeciwu wśród handlowców ma być karana przez specjalnie powołane do walki ze spekulantami oddziały Policji Handlowej (Task Force). Minister Mpfotu zaznaczył jednocześnie, że niepodporzadkowanie się dekretom skutkować będzie konfiskatą towaru, zamknięciem sklepu i aresztem dla właściciela nawet do pięciu lat za ?sabotaż i dywersję?. Zarekwirowaniu będą także podlegały towary, które są wystawione na półkach bez określonej ceny. Rząd, chcąc wdrożyć reformę, stworzył też darmową infolinię, gdzie przez całą dobę można zgłaszać wszelkie próby łamania reformy (obniżki) cen. W pierwszym dniu reformy Policja Handlowa zamknęła w areszcie 1,5 tysiąca przedsiębiorców. W pierwszych dniach po wprowadzeniu ?obniżki cen? (dzkisa mutengo w języku shona i yehlisa ntengo w języku ndebele) reakcja mieszkańców Zimbabwe była euforyczna. Na wieść o reformie cen wielotysięczne tłumy szturmowały sklepowe półki. W większości sklepów w Bulawayo zniecierpliwieni ludzie, nie mogąc doczekać się na swoją kolejkę przy kasie, zabierali po prostu towary i w ogólnym chaosie opuszczali sklep bez płacenia. W kilku sklepach w Harare i Bulawayo urządzono manifestacje poparcia dla władzy, skrzętnie relacjonowane przez media. W sklepach wykupywano w zasadzie wszystko, nie szczędząc słów uznania dla ?cudu gospodarczego?. Wiadomo, że przedsiębiorców jest zdecydowanie mniej niż konsumentów. Mugabe, wprowadzając ten dekret doskonale wiedział, o jaki elektorat walczy. Jakby tego nie było dość, obniżka cen nie była proporcjonalna, zastosowano do niej niezrozumiały algorytm, na przykład worek cementu z 900 tysięcy dolarów zimbabwiańskich przeceniono na 150.000, a buty z 600.000 na 60.000, rekordzistą przeceny jest proszek do prania, przeceniony ze 178.000 na 6.000 dolarów. Ciekawostką jest też to, że rząd kazał sprzedawać benzynę po nowej cenie (35 centów amerykańskich), wyprzedając w ten sposób resztki swych zapasów. Najtańsze paliwo na całym południu Afryki przyciągnęło wielu mieszkańców Mozambiku, i Zambii, by taniej zatankować auta.
Jednak jak to bywa w zaawansowanym socjalizmie, drugiego dnia reformy skończył się chleb (piekarze nie chcą piec, sprzedając za 1/5 kosztów produkcji), benzyna, wołowina, środki czystości. Po kilku dniach okazało się, że nie ma czym handlować, w sklepach wykupiono wszystko (nawet słynne ?wiaderka kolejkowicza?, czyli zestaw dla tych, którzy stoją w kolejce po benzynę, czyli: wiaderko, na którym można siedzieć, papier toaletowy, krzyżówka i różaniec). Po kilku dniach reformy w telewizji wystąpił prezydent Mugabe, przyznając, że ustabilizowano ceny w kraju, zapowiadając też przygotowywanie kolejnych reform. Wspomniał również, że zaaresztowano już siedmiu funkcjonariuszy policji, którzy zarekwirowane towary sprzedawali potem po cenach rynkowych. W Zimbabwe zaczynają krążyć dowcipy na temat reformy. Przed ślubem rodziny ustalają między sobą ?lobole?, czyli opłatę za żonę, którą ma uiścić pan młody rodzinie wybranki. Do lipca tego roku była to rozmowa między wujkami, po reformie trzeba jeszcze zaprosić towarzysza z Policji Handlowej, z odpowiednim przelicznikiem walutowym.
(?)
Roman Konik
Wyświetlony 3213 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.