Wydrukuj tę stronę
poniedziałek, 03 maj 2010 10:06

Dziecko komunizmu

Napisane przez

W wolnym kraju Adam Michnik ma prawo wypisywać dowolne głupstwa i wedle uznania manipulować opinią publiczną, a byle idiota może przyznawać naczelnemu redaktorowi "Gazety Wyborczej" rację, bić swojemu guru pokłony oraz zachwycać się jego bredniami. Warto jednak pamiętać, że Michnik nie pisze prawdy. Przeciwnie, on perfidnie zmyśla, wręcz dusi prawdę słowami.

 

?Modlitwa o deszcz? to noszący znamiona wykładu tekst Michnika, opublikowany z początkiem sierpnia w ?Gazecie Wyborczej?. W skróconej wersji ukazał się on również w ?El Pais?, hiszpańskim dzienniku znanym z antypolskich fobii (na przykład z plugawego twierdzenia, jakoby: Polska odegrała kluczową rolę w nikczemnych działaniach, które doprowadziły do wymordowania dwóch trzecich całej ludności żydowskiej w Europie).

Gdyby chcieć kilkoma słowami oddać wypociny człowieka, którego rządy Prawa i Sprawiedliwości zdają się ranić do krwi, to sytuacja wygląda w ten sposób, że urzędujący premier Rzeczypospolitej szykuje nam dyktaturę, a biedna Polska balansuje na krawędzi upadku, coraz szybciej przeistaczając się w totalitarny reżim, w państwo ?pełzającego zamachu stanu?.
Innymi słowy: od otchłani populizmu, ksenofobii, warcholstwa, fanatyzmu, zamordyzmu, i tak dalej, i tak dalej, Polskę dzieli ledwie krok, o matko! ? za przyczyną Jarosława Kaczyńskiego. Ten to sprawił, Adam Michnik zaś wyłożył kawę na ławę tępawym Polakom i niedoinformowanym Hiszpanom.
Lecz owa kawa to fałszywy towar. Co prawda, Hiszpanie i niektórzy Polacy zwykli pochylać się nad rozważaniami Adama Michnika z powagą, lecz Michnik nie objawia żadnej prawdy, on tylko siusia im do ogródków.

 

Demokracja to Michnik
Diagnoza postawiona przez Michnika brzmi na tyle surrealistycznie, argumentacja okazała się zaś do tego stopnia pokraczna, że w pierwszej chwili jakakolwiek polemika z tezami artykułu wydała mi się bezzasadna. Być może, poruszył on hiszpańską opinię publiczną ? zapewne jej część, nieznająca najnowszej historii Polski, pozwala sobą manipulować z dziecinną łatwością ? lecz między Bałtykiem a Tatrami to wprost nieprawdopodobne i aż trudno uwierzyć, że właściciele ?Wyborczej? zdecydowali się na publikację steku bzdur, nieopatrznie odsłaniając starannie skrywane, antypolskie intencje właścicieli tytułu.
Tym niemniej wykład Michnika trzeba potraktować serio. Nie ze względu na jakiekolwiek walory (w treści nieobecne), lecz choćby dlatego, że w Europie mało kto rozpoznaje symptomy michnikowszczyzny, podobnie jak mało kto zdaje sobie sprawę ze stopnia i rodzaju zacietrzewienia prezesa tej formacji intelektualnej, a teksty w rodzaju ?Modlitwy...? kształtują sposób myślenia o Polsce i, jak ktoś ładnie zauważył, infekują Europę antykaczyzmem ? w efekcie Europejczycy śmieją się z Polski, nic o Polsce nie wiedząc.
Tak więc, choć nie warto roztrząsać publikacji Michnika zdanie po zdaniu, kilka refleksji wokół artykułu niezłomnego obrońcy europejskich wartości poczynić należy.
Po pierwsze i najważniejsze: kiedy redaktor naczelny ?Gazety Wyborczej? mówi o demokracji, to albo sam nie rozumie, co oznacza demokracja (w co uwierzyć doprawdy nie sposób), albo, co pewniejsze, usiłuje stosować podwójne standardy, posługując się terminem ?demokracja? instrumentalnie, rzec można: wybiórczo. Narzeka mianowicie, że obóz Kaczyńskiego (...) może sprawować władzę przez następne sześć lat, co uznaje za historyczną porażkę Polski demokratycznej ? ale to nie jest opinia, lecz bełkot wyzuty z treści. Na Boga, żeby ?obóz Kaczyńskiego? mógł utrzymać władzę przez ?następne sześć lat?, po drodze niezbędny byłby tryumf Prawa i Sprawiedliwości w wyborach parlamentarnych. Jakim zatem sposobem zwycięstwo odniesione w demokratycznych wyborach dałoby przełożyć się na porażkę Polski demokratycznej? To wie tylko Michnik, którego wyobraźnia ? tertium non datur ? albo cienka jest niczym naleśnik, albo też nie daje się wtłoczyć w ciasne szufladki logiki i który z tego powodu niechybnie musi cierpieć na poważne kłopoty z oglądem rzeczywistości.
A to, być może, i nie jest wyłącznie czcza supozycja. Stefan Kisielewski: Michnik to totalitarysta. Demokratą jest ten, kto jest po mojej stronie. Kto ze mną się nie zgadza, jest faszystą i nie można mu podać ręki. A tylko Michnik wie, na czym polega demokracja i tolerancja. On jest tutaj sędzią, alfą i omegą. Roger Scruton, brytyjski filozof i publicysta: Ci, którzy twierdzą (że obecny polski rząd jest zagrożeniem dla demokracji), nie mają pojęcia, co to jest demokracja. Zawsze, gdy jakieś społeczeństwo wybiera w powszechnym głosowaniu prawicowe władze, ci ludzie krzyczą o zagrożonej demokracji. Bo naród nie głosował ?tak jak trzeba?. Demokratyzm lewicy sprowadza się do przekonania, że demokracja jest wtedy dobra, gdy wygrywają nasi?.
O, to to. Z punktu widzenia reprezentantów ?postępowej lewicy?, nie ma demokracji dla mających odmienne zdanie, demokraci zaś to nasza, lewicowa gromadka: Geremek, Mazowiecki, Kuroń, Balcerowicz... ? zdaje się perorować Michnik.

 

Germanofob Kaczyński
W innym miejscu Michnik pisze: Kaczyński traktuje Unię Europejską jako zagrożenie, jako sprytny manewr polityki niemieckiej, który ma uczynić z Niemiec dyktatora Europy i utorować im drogę do kolejnej ? pokojowej ? dominacji nad Polską.
Nad Polską? Czyżby? Przecież w traktacie reformującym zachowano wszystkie najważniejsze postanowienia konstytucji UE, przyznającej właśnie Niemcom rolę rozdającego karty w Europie. Co więcej, dokonano tego bez debaty publicznej w krajach unijnych, sam traktat zaś prowadzi w istocie do ograniczenia demokracji w UE, przekazując coraz więcej władzy centralnym instytucjom UE, to jest Radzie i Komisji Europejskiej. Czy Michnik o tym nie wie? Wie, lecz niewygodne fakty, fakty niepasujące mu do tezy, po prostu przemilcza.
A skoro o stosunkach polsko-niemieckich mowa. Zdaniem Michnika, Polacy w końcu wyleczyli się z ?germanofobii?. Niestety, nie wyleczył się z niej szef polskiego rządu Jarosław Kaczyński.
No jasne. Premier Mazowiecki się wyleczył, jego następcy się wyleczyli, ale Jarosław Kaczyński ? nie. Czy to dla Polski źle czy dobrze w sytuacji, gdy coraz częściej mówienie o Polakach jako ofiarach wywołanej przez Niemców wojny poczytuje się nam za nietakt? Gdy o problemach z prawem własności na Śląsku i Pomorzu przypominać nie trzeba, a w polskich sądach zapadają prawomocne wyroki, na mocy których nieruchomości znajdujące się na terenie Polski przechodzą w ręce właścicieli szczycących się niemieckim obywatelstwem? Albo gdy przedstawiciel niemieckiego rządu stwierdza, że dzieła sztuki znajdujące się na terenach utraconych po II wojnie światowej Niemcy traktują jako własność znajdującą się w Polsce wbrew prawu?
A jeżeli polskie sądy uznają zasadność roszczeń Niemców w stosunku do ruchomych dóbr kultury, kierując się ułomnym prawem, a nie polską racją stanu? A co, jeśli pójdą krok dalej? Doprawdy strach się bać polskiego prawa, skoro odpowiednia ustawa zakłada, że ?dobra kultury? mogą być zarówno ruchome, jak i nieruchome. Czyż na terenach poniemieckich poza dziełami sztuki nie znajdują się aby inne ?niemieckie dobra kultury?, nieruchome, rzec można: bezwzględnie, zaczynając od rozsianych tu i ówdzie zamków, pałaców i dworów, a kończąc na zabytkowej zabudowie Szczecina, Gdańska czy Wrocławia? Trzeba wyjątkowej ślepoty, by nie chcieć zauważyć niemieckich dążeń do rewidowania prawdy historycznej oraz kreowania nowej wersji przebiegu II wojny światowej, w której Niemcy przejmują rolę ofiar, a niemieckie ofiary stają się katami.
Gdy ktoś nazywa rzeczy po imieniu, czy jest to ?germanofobia?? Nie wiem. Jeśli tak, to bynajmniej nie bezpodstawna. Ale żeby to, co pisze Michnik, mogło skutecznie orać bruzdy w świadomość Polaków (i nie tylko Polaków), trzeba podsycać ich zakłamanie oraz ciągle na nowo formować polską (i europejską) pamięć zbiorową. To właśnie usiłuje czynić Michnik i jemu podobni. W dobrej czy złej woli ? nie chcę dochodzić, każdy niech sam sobie odpowie.
(?)
Krzysztof Ligęza

Wyświetlony 5087 razy
Krzysztof Ligęza

Najnowsze od Krzysztof Ligęza

Artykuły powiązane

Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.