poniedziałek, 03 maj 2010 10:09

Diabeł ją skusił

Napisane przez

Nigdy nie ośmieliłbym się zarzucić redaktorce naczelnej rozgłośni TOK FM braku inteligencji. Niestety, Ewa Wanat udowodniła, że przynajmniej czytelników swojego bloga ma za kretynów. A w każdym razie zachowała się tak, jakby inteligencja odebrała jej rozum.

 

Krytykując poznańską wystawę ?Twarze bezpieki? w blogu emitowanym na portalu salon24, Wanat dała kompromitujące przedstawienie, kreując przestrzeń intelektualną skurczoną tak nieprawdopodobnie, że aż przywodzącą na myśl opinię francuskiego pisarza Gilberta Cesborna, który zauważył, że niektóre umysły niczym ekspresy mkną tak szybko, iż trudno zauważyć, że są puste.
Diabeł mnie podkusił i znalazłam się w Poznaniu na pl. Wolności, gdzie trwa wystawa ?Twarze bezpieki? ? pisze Wanat. Nagle staję jak wryta przed twarzą, którą znam. I znam nazwisko, czytam podanie z prośbą o przyjęcie do UB. Wszystko się zgadza. Imię i nazwisko, wiek, adres ostatniego mieszkania, twarz ? ona ma jego oczy, usta, nos, no po prostu skóra zdarta z taty. To ojciec mojej przyjaciółki. To jest jej tata. Wisi na głównym placu miasta, jak w średniowieczu złodziej zakuty w dyby, lub czarownica wystawiona na pośmiewisko gawiedzi, i jak za komuny szkodnik i bumelant w gablotce POP PZPR w zakładzie. To ten sam mechanizm: zamiast sądu, napiętnowanie.
No cóż. Julian Tuwim zwykł mawiać: Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa, Mark Twain zaś zauważył, że: Lepiej milczeć i sprawiać wrażenie idioty, niż odezwać się, rozwiewając wszelkie wątpliwości. Na swoje nieszczęście, Ewa Wanat wykazała się także kompromitującym niedostatkiem erudycji, prezentując tropy myślowe dla mnie absolutnie nieuchwytne.
Sprawiedliwy odwet
Skoro popełnił przestępstwo, należy postawić go przed sądem, niech go osądzi i w przypadku skazania niech odbędzie swoją karę ? orzeka kategorycznie pani redaktor naczelna. Ba! Od kiedy to jest takie proste? Starania córki generała Augusta Emila Fieldorfa ?Nila?, Marii Fieldorf-Czarskiej, o osądzenie żyjących współwinnych śmierci jej Ojca, nie odnoszą skutku do dziś. Sąd Okręgowy w Warszawie posunął się pewnego razu do utajnienia rozprawy, identycznie jak w czasach stalinowskiej dyktatury, a następnie postępowanie umorzył, orzekając, że oprawcy działali zgodnie z obowiązującym wówczas prawem. Ewa Wanat musi o tym wiedzieć, lecz najwyraźniej przyzwoitość ma ona tam, skąd nogi jej wyrastają.
Dlaczego moja przyjaciółka ma dźwigać na sobie piętno taty? ? pyta dalej nasza heroiczna bohaterka walki o prawo do sprawiedliwości, prezentując skomplikowanie intelektualne na poziomie odkurzacza. Tak jakby syn czy córka Kowalskich brali się z powietrza i mieli na sobie dźwigać piętno Malinowskich, a nie swoich rodziców, dziadów czy pradziadów. Notabene swojego piętna, piętna, na które składają się, między innymi, losy Sybiraka, Legionisty i Powstańca, nie dźwigam. Ja noszę je z dumą.
Zaiste, nieokiełznana troska Ewy Wanat o sprawiedliwość oraz śmiertelnie zagrożoną demokrację wprost poraża. Poraziła też Macieja Gawlikowskiego, który jej wynurzenia skomentował następująco: Cóż za bezduszność kieruje nienawistnymi, małymi, spoconymi i żądnymi krwi potworami udającymi katolików, kiedy wieszają zdjęcie tatusia na rynku! Przecież tatuś dziś jest poważnym biznesmenem (adwokatem, działaczem SLD ? niepotrzebne skreślić) i w życiu nikogo nie skrzywdził! On tylko rzetelnie, uczciwie i z poświęceniem zwalczał wrogów Polski. Polski Ludowej, bo innej przecież nie było.
Nic ująć.
Zdaniem ludzi takich, jak Ewa Wanat, pomysłodawców całego cyklu wystaw ?Twarze bezpieki? oskarżyć można o dążenie do nieuzasadnionego odwetu, a prezentacje tego rodzaju sprzeniewierzają się idei chrześcijańskiego miłosierdzia. Czy tutaj chodzi o prawo i sprawiedliwość, czy o odwet? ? pyta Wanat, wykazując nadto dobitnie, że trzeba, co prawda, szerokim łukiem omijać ludzi, którzy najpierw mówią, a potem myślą, lecz w pierwszym rzędzie wystrzegać należy się takich, którzy z myślenia w ogóle rezygnują.
Bo tutaj chodzi, oczywiście, o odwet. Usprawiedliwiony tym bardziej w sytuacji, gdy tak wiele zbrodni popełniono w PRL-u w majestacie prawa. I nawet jeśli niewiele ma to wspólnego z miłosierdziem, to na pewno wiele ze sprawiedliwością. Albowiem tak samo jak wolność bez odpowiedzialności staje się anarchią, podobnie miłosierdzie bez sprawiedliwości przeistacza się w prostacką karykaturę miłosierdzia.
Kto tego nie rozumie, jest głupcem. Kto tego nie dostrzega, jest ślepcem. Kto to ukrywa, jest krętaczem. A kto temu zaprzecza, jest kłamcą. Przypadek Ewy Wanat przekonuje, że Polaków odmóżdżono niezwykle skutecznie, dlatego dziś obserwujemy sytuację, w jakiej bez dogłębnej dekomunizacji odbudowa wiarygodnych instytucji demokratycznych nie jest możliwa. Bo czyż można wznieść solidny gmach niepodległego państwa na bagnie ? i to przed jego osuszeniem ? na fundamencie amnezji, czyli na zapomnieniu o przeszłości?
Warto przypominać: naród pozbawiony świadomości własnej przeszłości traci pamięć. Naród, który traci pamięć, traci sumienie i tożsamość. A naród bez sumienia i tożsamości nie ma szans na przyszłość. Więcej: taki naród na przyszłość nie zasługuje.
(?)
Krzysztof Ligęza
Wyświetlony 5554 razy
Więcej w tej kategorii: « Od redakcji Kłopotliwa demokracja »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.