Wydrukuj tę stronę
środa, 05 maj 2010 18:12

Metamorfozy i znaki

Napisał

Po katastrofie prezydenckiego samolotu w pobliżu lotniska Siewiernoje pod Smoleńskiem i śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego obowiązki prezydenta przejął marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, który zarządził żałobę narodową. Zarządzenie to spełniło rolę czarodziejskiej różdżki.

 

Jak wiadomo, za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, nawet żaba przemienia się w królewnę, więc nic dziwnego, że cudowne przemienienie stało się udziałem funkcjonariuszy Propaganda Abteilung, dla niepoznaki pozatrudnianych na dziennikarskich etatach w ekspozyturach razwiedki, również dla niepoznaki zakamuflowanych w postaci stacji telewizyjnych, rozgłośni radiowych, a nawet gazet ? i nawet nazywających się dziennikarzami. Jakże przyjemnie było popatrzeć na nieutulonych w żalu oficerów frontu ideologicznego z TVN z niezastąpioną Justyną Pochanke, zalaną łzami Monikę Olejnik, zapuchnięte od płaczu oblicze redaktora Tomasza Lisa, krzątającego się wedle lampek pod Pałacem Namiestnikowskim redaktora Jacka Żakowskiego, zażywającego reputacji proroka ? już nie pamiętam czy mniejszego, czy może nawet fałszywego, no i oczywiście ? konfidentów drobniejszego płazu, którzy powyciągali z sejfów jakieś operacyjne fotografie ukazujące prezydenta w zupełnie innym świetle, niż dotychczas, to znaczy ? nie tępego figuranta, podstawionego przez sprytnego brata, tylko zatroskanego o historyczną pamięć i narodową tradycję gorącego patriotę, kochającego męża, dowcipnego, uroczego i szanowanego zwłaszcza za granicą człowieka. Oficerowie prowadzący zakneblowali wszystkie kuby wojewódzkie, powiatowe i gminne, poubierali i to w dodatku na czarno dupeńki, zniknął gdzieś robiący pod siebie za showmana Szymon Majewski, a nawet gwiazda stołecznego demi-mondu, umiłowany przez czcicieli złotego cielca i amatorów darmowych ?małpeczek? poseł Janusz Palikot. W mgnieniu oka znów ?byliśmy razem?, co w wielu nieprzygotowanych do takiej błyskawicznej metamorfozy obywatelach wzbudzało odruchy wymiotne, niczym choroba lokomocyjna, powodowana zarówno gwałtownymi ruchami, jak i wahaniami ciśnienia. W tym przypadku chodziło o gwałtowne przyspieszenia gorejących serc i gwałtownego wybuchu żalu, a nawet rozpaczy, która wyraziła się między innymi w mnożeniu wprawdzie retorycznych, niemniej jednak eschatologicznych pytań.

 (...)

Wyświetlony 1665 razy
Stanisław Michalkiewicz

Najnowsze od Stanisław Michalkiewicz

Artykuły powiązane

Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.