niedziela, 30 maj 2010 10:32

Literacki klucz do polityki

Napisał

Jeśli komuś się wydaje, że w polityce polskiej dzieje się coś nowego, to niech zajrzy do książki Juliusza Kadena-Bandrowskiego "Mateusz Bigda": Zadźwiękły szyby z lewego skrzydła sejmu. Widać, że tłum wypiera już policję aż pod same sztachety. - To się lud dopomina, panie prezesie, o swój najdroższy symbol, o krzyż! Kto tam poleci, pan czy ja, panie Bigda? - Marszałek powstał, kierując się ku wyjściu. - Pan tam pobiegnie w dyrdy, jeśli ja pozwolę panu przybyć na czas - Bigda podszedł do Stachowskiego. (...) Panie Stachowski, jakże pan o tym myślisz? (...) Pan mi tu śpiewa "krzyż", pan mi tu śpiewa "symbol", a ja się pana pytam, tu zaraz, na odchodnym, odpowiadaj pan prędko, co pan woli dla siebie: Krzyż, czy hotel "Ekscelsior"? Krzyż, czy ten pański bajzel?! (...) Mateusz trzymał za rękę półomdlałego marszałka (...) – Ba, krzyż, panie marszałku! Nie może taka sprawa doznawać poniewierki ulicznej, trzeba ludzi w tej ważnej sprawie nakłaniać do powagi... Nagły wniosek wycofa pan, wiadomo, ale tam, na ulicy będą walić po łbach pańskich stronników, póki ich nie nauczą. Cóż, trzeba przez to przejść.

 

Tak to w powieści kończy się sprawa nagłego wniosku o zawieszenie krzyża w sejmowej sali, co miało zapobiec utworzeniu rządu premiera Mateusza Bigdy. Zwykłemu śmiertelnikowi trudno jest, oczywiście, uchwycić związek przyczynowy między krzyżem w sejmowej sali a możliwością utworzenia takiego czy innego rządu, ale bo też zwykły śmiertelnik wie tylko to, co zobaczy, podczas gdy Antoni de Saint-Exupery podkreślał, że to, co najważniejsze, jest niewidoczne dla oczu. Jakże tedy zwykli śmiertelnicy mają rozumieć posunięcia rządów? Nie ma takiej możliwości, toteż ich nie rozumieją. Potwierdzają to również perfidne sondaże; właśnie TVN, którą podejrzewam, że została utworzona przy udziale pieniędzy z czarnej kasy razwiedki ogłosiła sondaż, według którego ponad 60 proc. obywateli nie rozumie polityki rządu premiera Kaczyńskiego, dodając na pocieszenie, że połowa nie rozumie też polityki opozycji kierowanej przez Donalda Tuska. Zwłaszcza ta druga wiadomość jest przygnębiająca, bo muszą to być wyjątkowe cymbały, ta połowa. W polityce Donalda Tuska nie ma bowiem nic do rozumienia, albo i nierozumienia; Donald Tusk uprawia mechaniczną negację Jarosława Kaczyńskiego. Jak Kaczyński białe, to Tusk ? czarne, a jak Kaczyński czarne, to Tusk ? białe. Wielkiego rozumu do tego wcale nie trzeba, a szczerze mówiąc ? nie trzeba żadnego. Inna sprawa, dlaczego Donald Tusk to robi; jakie zobowiązania zaciągnął wobec razwiedki, w zamian za udostępnienie mu podczas kampanii wyborczej i później wszystkich razwiedkowych aktywów: agentury w mediach, agentury w Salonie i przyległych doń alkowach, gdzie razwiedka płodzi kolejne autorytety moralne, pieniędzy ? i tak dalej. To oczywiście jest już niewidoczne dla oczu, bo najważniejsze. A cóż może być ważniejszego, dla razwiedki, jeśli nie korzystne sprzedanie Polski strategicznym partnerom? Skoro u progu sławnej transformacji ustrojowej razwiedka oddała się jurgieltowi, to musi swój proceder doprowadzić do końca, niczym Adam Łodzia-Poniński, niedościgniony symbol człowieczeństwa, któremu dla tych zalet Sejm nawet nadał zamiast starego nowe nazwisko: Adam Człowiek.

Skoro tedy polityka objawia się ludowi pracującemu miast i wsi w postaci tak bardzo niezrozumiałej, czyż w sukurs nie może przyjść literatura? Wprawdzie czytelnictwo coraz bardziej zamiera; jedyne teksty, które człowiek dzisiejszy czyta, to SMS-y w telefonach komórkowych, niemniej jednak w literaturze znajdujemy wiele wyjaśnień sytuacji, zdawałoby się, zupełnie nowych i niepojętych. Nie mówię już o ?Mateuszu Bigdzie?, ale weźmy takie opowiadanie Marka Twaina ?Człowiek, który zdemoralizował Hadleyburg?. Czyż nie odnosi się to znakomicie do Polski, która jeszcze dwa lata temu, podczas żałoby po Janie Pawle II, narcystycznie zapatrzyła się we własny pępek rozdymany pychą? Atoli Wieszcz w III części ?Dziadów? informował przecież o taktyce szatana, by najpierw w pychę wzdąć, a potem w hańbę pchnąć. Taka psychiczna huśtawka trudna jest do wytrzymania, toteż miejsce dawnej spokojnej pewności siebie zajęło poczucie zagrożenia, któremu uległ nawet J.Em. Stanisław kardynał Dziwisz, wspominając zupełnie serio o ręce Szatana. Ano, nie można bezkarnie dopuszczać Szatana do bliskich spotkań III stopnia, bo on potem szalenie się spoufala i pokusy swoje oferuje nie tylko privatissime, ale i de publicis.
Weźmy np. taką nowelizację konstytucji, którą zaproponowała Liga Polskich Rodzin gwoli wysunięcia się na czoło ugrupowań walczących o ?wartości? i przeciągnięcia w ten sposób całej koalicji na pozycje obrzydłe Unii Europejskiej. Natychmiast wyszły na jaw zamysły serc wielu, a przede wszystkim ? przywiązanie do ?kompromisu?, będącego inną nazwą bardzo gwałtownie rozwijającego się kultu bóstwa, któremu na imię Święty Spokój. Bóstwo to było dotychczas czczone przez polityków, ale okazało się, że od pewnego czasu kult ten rozszerzył się również na część duchowieństwa. Nie ma w tym, oczywiście, nic nowego, bo już w dobie reformacji większość duchowieństwa polskiego opowiedziała się za zerwaniem z Rzymem, byle tylko pozwolono mu zachować majętności. Ale protestanci właśnie dlatego zmienili religię, żeby tamtych stosunków własnościowych nie respektować, więc do kompromisu nie doszło, wskutek czego Polska stała się jednym z głównych ośrodków kontrreformacji. Teraz jednak Unia Europejska rozbudowała gęstą sieć pokus, a wszystkie prowadzą do ołtarza Świętego Spokoju. Zapewne wicepremier Gierytch, podejmując inicjatywę zmiany konstytucji, nie miał ambicji sięgających aż tak daleko, ale wydarzenia nabierają własnej dynamiki, co znakomicie wychwytuje literatura, dzięki której łatwiej możemy zrozumieć to, co jest niewidoczne dla oczu.

 

Stanisław Michalkiewicz

 

Wyświetlony 4981 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.