wtorek, 01 czerwiec 2010 14:59

Ekolodzy przeciw ludziom

Napisał

Na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego wieku uwagę polskich ekologów pochłaniała budowa zapory na Dunajcu. Zapora miała stanąć u stóp zamku w Niedzicy, a spiętrzone wody rzeki miały utworzyć sztuczne jezioro o długości kilkudziesięciu kilometrów, pod którego powierzchnią znalazłoby się kilkanaście wiosek i setki hektarów gruntu. To wszystko, zdaniem ekologów, miało doprowadzić do kompletnej katastrofy ekologicznej w Pieninach: w najbardziej optymistycznych prognozach wieszczono zmianę klimatu, rozpad skał, zagładę dziesiątków endemicznych gatunków roślin i zwierząt oraz koniec ruchu turystycznego w tym rejonie.

 

Aby zapobiec temu kataklizmowi, w każde wakacje ściągały w Pieniny stada młodych ludzi gotowych użyć wszelkich środków, aby pomóc zagrożonej przyrodzie. Zwykle polegało to na blokowaniu drogi prowadzącej z Czorsztyna pod niedzicki zamek, którą jeździły ciężarówki, dowożąc materiał do wznoszenia zapory, ewentualnie urządzaniu rozmaitych pikiet, wieców, choć zdarzyło się, że kilku śmiałków przykuło się łańcuchami do zapory. O wszystkim pisała prasa, oddając zazwyczaj głos rozmaitym, często samozwańczym ekspertom, którzy opowiadali o całej sytuacji tak, jakby chodziło o obronę Poczty Gdańskiej.
Tak się złożyło, że miałem okazję obserwować całe to zamieszanie mniej więcej od 1988 r., kiedy po raz pierwszy znalazłem się w okolicach Czorsztyna. Widok placu budowy rozciągającego się na powierzchni tysiąca kilometrów kwadratowych rzeczywiście nie był zachęcający ? powycinane drzewa, powysadzane skały, zrujnowane i opuszczone domy oraz ośrodki wypoczynkowe, a nad tym zachwaszczone i zaniedbane ruiny dwóch zamków. Cała budowa odbywała się jednak na skraju Pienin i pozostała część gór, wraz z położonymi wyżej malowniczymi wioskami, wydawała się zupełnie nie odczuwać skutków tej wielkiej inwestycji.
Ekolodzy pojawili się gdzieś około 1990?1991 roku. Pamiętam, że byłem dość zaskoczony, kiedy spokojna i rzadko odwiedzana przez turystów wieś Sromowce Niżne przeżyła nagły najazd ludzi ściągniętych z całej Polski do obrony przyrody. Większość z nich spała na polu namiotowym, reszta w starej, nieistniejącej już szkole, w której pan Jan, emerytowany nauczyciel, prowadził schronisko młodzieżowe. Towarzystwo przypominało to, jakie znałem z koncertów tzw. muzyki alternatywnej (idiotyczny termin wymyślony w latach 80. na określenie tego, czego nie puszczano w PRL-owskim radiu), a więc byli to ludzie zaangażowani i postępowi zarówno w formie, jak i treści. Przywieźli ze sobą masę ulotek, książeczki o wegetarianizmie, tomiki z poezją indiańską i eskimoską, kasety ?alternatywnych? zespołów, no i, oczywiście, masę broszurek informujących o tym, jakie piekło tu nastąpi po zbudowaniu zapory. Ponieważ wraz z przyjaciółmi nie mieliśmy niczego lepszego do roboty niż przesiadywanie nad piwem w knajpie ?Flisak?, postanowiliśmy towarzyszyć ekologom w ich drodze na miejsce protestu (zarówno z czystej ciekawości, jak też z uwagi na towarzystwo interesujących wizualnie panien). Pożywiwszy się kiełkami, napiwszy się piwa, ekologiczna brać zabrała swoje manele, z trudem przeczłapała kilka kilometrów przez góry i usadowiła się na drodze, którą ciężarówki wciąż przewoziły materiał skalny. Z różnych stron ściągały kolejne grupki ludzi, słychać było nawoływania agitatorów (szczekaczki były już wtedy w powszechnym użyciu), a wokół kręciło się sporo dziennikarzy liczących na wywiad z co ciekawiej wyglądającymi protestantami. Zrobił się w końcu z tego niezły piknik. Pogoda dopisywała, ktoś doniósł piwo, ktoś inny zaczął przygrywać na gitarze, puszczono w obieg parę skrętów, a jeden z opuszczonych ośrodków zamieniono na squat. W pewnym momencie pojawiły się ciężarówki, a wraz z nimi policja, która zaczęła siłą usuwać całe to wesołe towarzystwo z jezdni. Co ciekawe, pomagała jej w tym miejscowa ludność.
(?)
Damian Leszczyński
Wyświetlony 4075 razy
Więcej w tej kategorii: « Tajemnice SW Ocieplenie klimatu? »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.