środa, 02 czerwiec 2010 12:07

Teolog i newsy

Napisane przez

O gorących punktach na styku Kościoła i życia publicznego: lustracji, nauce religii, aborcji i karze śmierci,z profesorem teologii i publicystą Michałem Wojciechowskim rozmawia Łukasz Adamski.

 

? Papież Grzegorz I Wielki pisał: ?Nawet jeśli prawda może powodować zgorszenie, lepiej dopuścić do zgorszenia niż wyrzec się prawdy?. Czy arcybiskup Wielgus dobrze zrobił składając rezygnację z funkcji metropolity warszawskiego?

Nawet jeśli zarzuty wobec niego są przesadzone, to jasne jest, że w tej atmosferze nie mógłby normalnie sprawować funkcji metropolity.

? A są przesadzone?
Tego nie wiem, nie jestem historykiem. Nie ulega wątpliwości, że współpracował z bezpieką, ale na ile notatki oficerów SB są przekłamane, nigdy się nie dowiemy.

? W tej sprawie z jednej strony świeccy katoliccy publicyści pisali o dążeniu do prawdy. Z drugiej strony środowisko Radia Maryja głosiło, że my, dziennikarze jesteśmy masonerią, żydami i szwadronami śmierci. Czy próba rozliczenia abpa Wielgusa była atakiem na Kościół?
W jakiejś części była. Nie chcę osądzać intencji pojedynczych osób, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że znacznie więcej uwagi poświęcono tej sprawie niż np. lustracji dziennikarzy czy osobom z listy Macierewicza, które nadal funkcjonują w naszym życiu publicznym. Część księży uważa, że to państwo nie załatwiło sprawy lustracji przez 17 lat, nie dając w porę do tego narzędzi. Gdyby władza opublikowała te akta od razu po zmianie ustroju, nie mielibyśmy jako Kościół problemu. Nie myśmy go stworzyli, lecz politycy obalający rząd Olszewskiego. Rodzi się również pytanie, dlaczego te materiały zostały opublikowane po nominacji, a nie przedtem, choć były dostępne. To, że wszczęto alarm później, może sugerować, że ktoś chciał zaatakować Kościół albo zrobić większą wrzawę medialną, co się łączy ze sprzedaniem większej ilości egzemplarzy gazety.

? A czy duchowni nie powinni być krystaliczni? Natomiast dziennikarze nie są przecież naszymi pasterzami.
Czy jako grzesznicy możemy żądać od innych bezgrzeszności? Należy jednak wysuwać na czoło najlepszych. Słusznie nie chcemy biskupa, który współpracował z komunistami.

? Czy ten atak mógł wynikać z tego, że arcybiskup ma poglądy konserwatywne?
Być może tak. Pierwszą reakcją abpa Wielgusa było stwierdzenie, że atak wynika z jego poglądów. Gdyby publikował on w ?Gazecie Wyborczej?, a nie był związany z Radiem Maryja, prawdopodobnie prasa potraktowałaby go oględniej.

? ?Gazeta Wyborcza? też go na początku broniła.
?Gazeta Wyborcza? jest z zasady przeciw lustracji.

? Zdrada zawsze jest zdradą. Dlaczego niektóre środowiska prawicowe bronią kolaboranta tylko dlatego, że jest ?nasz??
To jest zjawisko psychologiczne. Zawsze jest przykro, gdy TW okazuje się ktoś nam bliższy. Jest w tym jednak również uczciwy powód. Bardziej godny potępienia jest ten, który z powodu swoich niezbyt ortodoksyjnych poglądów kolaborował po cichu z komuną, a i potem krytykował Kościół i promował swoje idee, niż ten, który miał epizod współpracy z bezpieką, ale potem był księdzem lojalnym wobec zasad wiary i instytucji Kościoła.

? No właśnie, niektórzy hierarchowie tłumaczą złamanych księży tym, że ci byli zastraszani. Ale przecież wielu duchownych mimo tortur nie zdecydowało się na współpracę. Czy słabszy charakter jest wystarczającym wytłumaczeniem dla kolaborantów?
Nie powinniśmy awansować takich ludzi, ale ocenę moralną powinniśmy zostawić Bogu. Nasza wrodzona odwaga bywa różna. UPR chciała swego czasu ujawniać agentów, ale ich nie oceniać i myślę, że jest to najsłuszniejsze wyjście. Samo ujawnienie agenturalnej przeszłości jest przecież bardzo dotkliwą karą. Zauważmy, że Jezus, krytykując faryzeuszów, nie wymierzał im żadnej kary, a tylko ujawniał ich obłudę.

? Prymas Józef Glemp powiedział, że IPN w sprawie lustracji nie jest wyrocznią, a akta obciążające arcybiskupa (uznane przez historyczną komisję kościelną) są zwykłymi świstkami. Episkopat uchwalił jednak, że biskupi powinni powierzyć tej komisji zbadanie swoich akt.
Na dłuższą metę nie ma innego wyjścia niż ogłoszenie całości akt bezpieki. Natomiast ich ocena zawsze wymaga ostrożności. Raporty własnoręczne to co innego, niż notatki oficera SB z rozmowy z domniemanym agentem. Nie można od razu przyjmować, że to, co zapisali ubecy, jest kompletnie wiarygodne, aczkolwiek nie zapominajmy, że archiwa SB zawierają dużo niemiłej prawdy.

? Memoriał biskupów mówił, że samo podpisanie lojalki jest grzechem, liczne kościelne rozporządzenia zabraniały współpracy z bezpieką, a Kan. 1371 paragraf 2 Prawa Kanonicznego mówi: ?kto w inny sposób okazuje nieposłuszeństwo Stolicy Apostolskiej, ordynariuszowi lub przełożonemu, którzy zgodnie z prawem coś nakazują lub czegoś zakazują, i po upomnieniu trwa w nieposłuszeństwie ? powinien być sprawiedliwe ukarany?. Czy kolaboracja nie jest złamaniem prawa kościelnego?
Współpraca, oczywiście, jest występkiem przeciwko obowiązkom kapłana. Chyba że komuś z ważnej przyczyny przełożony zezwolił na rozmowy z SB, co się zdarzało, choć chyba rzadko.

? Wielu przeciwników lustracji w Kościele opowiada się za Chrystusowym wybaczeniem ludziom, którzy zbłądzili. Powinniśmy bezwarunkowo wybaczyć agentom, nawet jeśli nie proszą oni o wybaczenie?
Wybaczać mają prawo ci, którzy zostali skrzywdzeni. Ja mógłbym się zastanowić na nad wybaczeniem agentowi, który na mnie donosił. Nie mamy kompetencji, by wybaczać w czyimś imieniu, jak robił Adam Michnik, czy jak czynił prezydent Kwaśniewski, masowo umarzając kary kryminalistom.

 

(?)
Rozmawiał Łukasz Adamski

Wyświetlony 5909 razy
Więcej w tej kategorii: « Od redakcji Król i prymas »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.