poniedziałek, 21 czerwiec 2010 16:30

Podatek od fantazji

Napisane przez

Jeśli nie będziemy przeciwstawiać się pazerności państwa, niedługo gorliwi urzędnicy opodatkują nasz wolny czas.

 

Dla każdego, kto kiedykolwiek grał w gry komputerowe, ta wiadomość nie mogła ujść uwagi. Jeden z polityków w USA wezwał władze do opodatkowania transakcji zawieranych w cyfrowym świecie. Stało się to po tym, jak jeden gracz sprzedał drugiemu kurort utworzony w grze za sporą kwotę realnych pieniędzy. Kurort, który nie istniał realnie, lecz był wytworem fantazji twórcy cyfrowego świata i pomysłowości gracza.
Jak polityk wyobrażał sobie to opodatkowanie, media milczą. Czy chodziło o podatek od wzbogacenia nabywcy, czy o podatek od nieruchomości sprzedawcy? Czyżby kurort został postawiony bez wirtualnych pozwoleń na budowę? Tak, tak. W elektronicznym świecie obraca się dużymi pieniędzmi. Jeśli kogoś stać na wszystko w "realu", w "wirtualu" wydaje kasę na uzbrojenie ulubionych postaci ze strzelanek, a nawet markowe ubrania dla ulubionych postaci. Firmy płacą za pozycjonowanie produktów i reklamy tylko w grach. Więc nic dziwnego, że politycy chcą się dobrać także do tych pieniędzy.
W moim przekonaniu jest to próba opodatkowania naszego wolnego czasu. Co urzędnikowi do tego, czy dla relaksu gram w piłkę na boisku, czy w grę komputerową FIFA 2007? Jak tak dalej pójdzie, to urzędasy opodatkują moje każdorazowe wyjście do ogródka, bowiem uprawiając go zwiększam wartość nieruchomości (a może pracuję nielegalnie i powinienem od tego odprowadzać ZUS?).
Politycy doprowadzają swoją nadgorliwością do absurdów. Weźmy pod lupę rozrywkę on-line. Zakłady sportowe prowadzone za pośrednictwem Internetu są w Polsce nielegalne, mimo że każdy kibic może obstawiać wyniki, nie ruszając się sprzed monitora, w dodatku po polsku. Ustawodawca udaje więc, że problem nie istnieje, a rzesze kibiców są nieświadomymi przestępcami.
Opodatkowanie zakładów to także opodatkowanie rozrywki. Gdybyśmy spytali Murraya Rothbarda, co o tym sądzi, stwierdziłby, że ingerencja państwa w dobrowolne zakłady między wolnymi i dorosłymi osobami jest pozbawiona uzasadnienia. Bo przecież, czy jest uzasadnieniem ochrona konsumenta przed nim samym?
(?)
Tomasz Teluk
Wyświetlony 2759 razy
Więcej w tej kategorii: « Bezdomni i głodni Heterofobia »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.