poniedziałek, 21 czerwiec 2010 17:00

Od redakcji

Napisane przez

Arcybiskup Stanisław Wielgus to bardzo solidny, rzetelny i pobożny człowiek, i ja mu wierzę ? powiedział dziennikarzom w Wigilię prymas Polski, kardynał Józef Glemp. Dodał, że jeśli jakiś duchowny, który ze słabości czy naiwności popadł "w jakąś nieszczerość w swoim postępowaniu", to powinno być to ujawnione. "Ja jednak uważam ? z tego co znam ? że jednak 85 proc. duchowieństwa się oparło naciskom".

 

W jego ocenie, nasze pokolenie staje przed tym, żeby "z kłamliwych teczek wydobyć prawdę". "To jest zadanie niesłychanie trudne. Obyśmy chcieli znać prawdę i tutaj nie widzę [powodów], aby oszczędzać kogokolwiek". Nie podzielamy, niestety, entuzjazmu kard. Glempa wobec nowego prymasa. Oczywiście, prawda kryjąca się w "teczkach" jest nad wyraz przykra i bolesna, ale trudno przeczyć im wyłącznie na tej podstawie. "Badając wnikliwie przeszłość" kandydata na nowego prymasa, całkowicie je zresztą pominięto. Zgadzamy się z koniecznością dociekania prawdy. Dlaczego tej konieczności nie dostrzeżono w tym wypadku? I dlaczego pozwala się rzecznikom niegodnej mniejszości (piętnaście procent!) nadawać ton dyskusji wokół lustracji polskich kapłanów? Nie idzie tu w dodatku o "nieszczerość w postępowaniu", jak to określił ks. kardynał, a o systematyczne szkodzenie Kościołowi i Polsce, o zaprzeczenie misji kapłańskiej, o opowiedzenie się po stronie mroku. Dlaczego coraz bardziej niweluje się prawdziwą przepaść pomiędzy rzeczywistymi księżmi-męczennikami a tymi, którzy wspierali Zło, gdy mieli być misjonarzami Dobra? Dlaczego tych drugich postrzega się głównie jako ofiary komunizmu, tracąc z oczu uczciwych, niewinnych ludzi, którym zaszkodzili?
Informacje o sprawie arcybiskupa Wielgusa mieliśmy bardzo wcześnie. Nie ujawnialiśmy ich, nie chcąc szkodzić Kościołowi, w nadziei, że jednak nominacja na metropolitę warszawskiego zostanie poprzedzona rzetelnym zbadaniem akt. Niestety, tak się nie stało. Wprawdzie trudno znaleźć otwartych przeciwników lustracji Kościołą, ale wydaje się, że główną troską powołanych w Lublinie i Krakowie komisji "Pamięć i troska" jest niedopuszczenie, by pamięć o przeszłości była zbyt bliska prawdy.
Polski Kościół stanowił i wciąż jeszcze stanowi nadzieję na odrodzenie Kościoła Europy i świata, jednak oddanie go pod władzę hierarchów otoczonych co najmniej aurą podejrzeń ufność tę znakomicie osłabia. Wielkie słowa i osobiste rekomendacje nie wystarczą. Hierarchowie Kościoła są zbyt dla nas ważni, by rozstrzygnięcia "siłowe" (bo przecież abpa Wielgusa mianowano prymasem wbrew sporej części aktywnego laikatu) załatwiły cokolwiek. Mogą tylko sprawę pogorszyć.
Do sprawy z pewnością wrócimy, prezentując, być może, konkrety w postaci dokumentów.
Redakcja

Wyświetlony 6179 razy

Więcej w tej kategorii: Na ten Nowy Rok »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.