wtorek, 29 czerwiec 2010 12:47

Dawnych kolejek czar...

Napisane przez

Nawet kilka dni można stracić na sterczeniu w kolejkach do rejestracji pojazdów w Gdańsku. Koce, termosy, plik gazet i dużo, dużo cierpliwości trzeba mieć, żeby zdobyć upragniony dokument. Porządku przed drzwiami pilnuje Straż Miejska, a rytmem kolejkowego czekania dyrygują zaprawieni w PRL "stacze kolejkowi". Co bardziej pomysłowi gdańszczanie postanowili wykorzystać koniunkturę i, jak to zwykle w życiu gospodarczym bywa, ubić interes na kolejkowej paranoi. Chociaż socjologowie twierdzą, że sam Bareja by tego nie wymyślił, to gdańska rzeczywistość niewiele odbiega od fabuły "Zmienników" czy "Misia". Agencja "Prim" jest jedną z czterech trójmiejskich firm, które odnalazły się w tutejszych realiach i świadczą usługi w zakresie... stania w kolejce i rejestracji samochodów.

 

Pomysł prima sort!

Rejestracja to nie lada problem, nie wystarczy przyjść do urzędu, wypełnić kilka formularzy czy zapłacić parę złotych za znaczek skarbowy i odebrać upragniony dokument. Co to, to nie. W Gdańsku wygląda to tak:
? Trzeba ustawić się w kolejce ok. 5-6 rano. Urząd wprawdzie otwierają o godz. 9, ale dziennie obsługują tylko 60 osób, a chętnych jest 2-3 razy tyle ? wyjaśnia Alfred Korzeniowski z Trans-Projektu, człowiek, który nie raz już wystał się w kolejce, aby zarejestrować firmowy samochód. ? Wtedy dopiero można pobrać numerek kolejkowy, żeby trafić do... następnej kolejki, tym razem do okienka.
W tym absurdalnym klimacie, rodem z dramatów Sławomira Mrożka, potrzeba fachowców odpornych na urzędniczą paranoję, takich jak Przemysław Grebda, właściciel Agencji "Prim". Przed kilkoma laty porzucił on pracę grafika komputerowego, bo zwietrzył interes w załatwianiu rejestracji. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Jego firma ma już cały portfel klientów, i to z grona czołowych przedsiębiorstw Trójmiasta. Z usług "Primu" chętnie korzystają firmy, którym szkoda czasu na wysyłanie pracowników do wielogodzinnego stania w sznureczku po dowód rejestracyjny. Firmy leasingowe, dilerzy samochodowi oraz przedsiębiorstwa posiadające duże floty samochodowe, są stałymi klientami trójmiejskich agencji pośrednictwa kolejkowego, bowiem oprócz "Prima" na tutejszym rynku działa jeszcze trzech konkurentów!
? Jesteśmy zadowoleni z ich usług. Zresztą co mamy zrobić, przecież urząd de facto zmusza nas do korzystania z firm pośredniczących ? mówi Mariusz Tykałowicz z zarządu PKL Finance, jednej z największych firm leasingowych w Trójmieście.

Od kuchni
W kolejkach w Gdańsku, a czasem w Pruszczu i Gdyni stoi sześciu pracowników agencji "Prim". Ich zadanie polega na odstaniu kilku godzin w kolejce po numerek do okienka i doprowadzeniu do zarejestrowania samochodu. A sprawa nie jest prosta, bo przed urzędem ustawiają się 150-, 200-osobowe ogonki, numerków zaś wydawanych jest zaledwie 60. Podczas gdy większość "zwykłych" obywateli, nim zarejestruje samochód, zalicza po kilka podejść. A to nie zdobędą numerka uprawniającego do obsłużenia w urzędzie, a to nie skompletują właściwych dokumentów... Ludziom z "Prima" wystarczy dać pełnomocnictwo, a następnego dnia zgłosić się z gotówką po odbiór dokumentów. Za wykonanie usługi, Agencja bierze 60 zł.
Kluczem do sukcesu jest gwarancja właściwego i terminowego załatwienia interesu. ? Na tutejszym rynku działam ponad cztery i pół roku ? tłumaczy Przemysław Grebda właściciel Agencji "Prim". ? Mam umowy z dilerami i często rejestruję samochody w ich imieniu. Są zadowoleni, bo wystawiam rachunki, a poza tym w przypadku moich pracowników zawsze jest pewność, że właściwie wypełnią formularze i załatwią rejestrację tak, że nie będzie potrzeby dowożenia dokumentów czy poprawiania jakichś błędów w formularzach, co znów kosztuje godziny stania w kolejce.
Zdaniem Marcina Szymańskiego, przedstawiciela trójmiejskiego dilera Hyundai-Mitsubishi opłaca się korzystać z pośredników.
? Firma gwarantuje, że załatwią rejestrację w jeden dzień ? mówi przedstawiciel dilera azjatyckich firm. ? A ich klienci otrzymują fakturę, którą można wliczyć w koszty.

Wojna urzędników z przedsiębiorcami
W półmilionowym Gdańsku dowody wydaje się tylko w dwóch punktach. Dziennie obsługuje się nieco ponad 100 osób, tj. prawie dwa razy mniej niż w sąsiedniej, 230-tysięcznej Gdyni. Absurd z wielogodzinnym staniem w kolejce po dowód rejestracyjny trwa już kilka lat. Samych firm sprzedających samochody jest kilkaset. A ponieważ od dwóch lat Polacy chętniej sprowadzają też auta na własną rękę, stąd zapotrzebowanie na sprawną pracę urzędników komunikacyjnych jest ogromne. Ci, niestety, zawodzą na całej linii.
(...)
Ryszard Bartul

Wyświetlony 5114 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.