wtorek, 29 czerwiec 2010 17:27

Upadłe państwo czy uporządkowana anarchia?

Napisane przez

W 1991 r. Somalijczycy dokonali jednego z najdziwniejszych zamachów stanu we współczesnej historii Afryki. Obalając socjalistyczny rząd Mohammeda Siada Barre, nie ustanowili w jego miejsce nowego. Wbrew jednak powszechnym oczekiwaniom, kraj ten nie pogrążył się w anarchii. Bez demokracji i centralnego rządu funkcjonuje wolny rynek, a Somalijczykom żyje się coraz lepiej.

Początek "anarchii"

Ocenia się, że do końca 1992 r. zginęło w Somalii prawdopodobnie 100 tys. osób. Podczas dotkliwego głodu z powodu suszy, 9 grudnia 1992 r. rozpoczęła się w ramach misji ONZ operacja "Przywrócić nadzieję". Po sukcesie operacji "Pustynna Burza" w Kuwejcie, ratunek dla Somalii miał poprawić Waszyngtonowi wizerunek w krajach muzułmańskich, a jednocześnie zamknąć usta wszystkim tym, którzy twierdzili, że Amerykanie angażują się tylko w tych krajach, w których mają swoje interesy. W Mogadiszu, stolicy Somalii, wylądowało 36 tys. żołnierzy ONZ, w tym 24 tys. Amerykanów. Niespełna rok później, 3 października 1993 r., wojsko amerykańskie, składające się z batalionu Rangersów i kilku pododdziałów Delta Force, miało za zadanie rozbicie i schwytanie somalijskiego klanu Habr Gidr pod przywództwem Mohammeda Farraha Aidida, który był odpowiedzialny za przechwytywanie dostaw żywności. Amerykanie wpadli na południu Mogadiszu w pułapkę i mimo interwencji lotnictwa ? walka ta stała się kanwą filmu Ridleya Scotta "Helikopter w Ogniu" ? zginęło 18 Amerykanów i około tysiąca Somalijczyków. Po tym wydarzeniu, pod naciskiem opinii publicznej, prezydent Bill Clinton rozkazał wycofanie sił USA z Somalii. Amerykańscy żołnierze poprzysięgli sobie, że ich noga więcej tam nie postanie.

Po opuszczeniu Somalii przez ostatni kontyngent wojsk ONZ kraj ten, wbrew powszechnym oczekiwaniom, nie pogrążył się w anarchii i chaosie. W długim raporcie opublikowanym przez Komisję Wspólnoty Europejskiej w Brukseli czytamy: Obraz Somalii przez świat zewnętrzny był wypaczony z powodu normalnej tendencji zagranicznych mediów do skupiania się na złych wiadomościach. [...] Pokój panuje w większości kraju ("APC-EC Courier", 1997). Somalijczycy przetrwali i rozpoczęli odbudowę kraju na własną rękę bez centralnego rządu. Zdystansowali w tym nawet inne kraje afrykańskie, które korzystały w tym czasie z międzynarodowej pomocy i sztabu doradców. Przetrwaliśmy ciężkie czasy, ale najgorzej było, gdy mieliśmy rząd. Możliwości pojawiły się, jak tylko zabrakło rządu! ? mówi Abdizizikka Ido, somalijski telekomunikacyjny magnat ("National Geographic Polska", wrzesień 2002).

Rozwój ekonomiczny
"The Economist" (20 grudnia 2005) donosi, że Somalia może dzisiaj poszczycić się najtańszymi i najlepszymi jakościowo rozmowami telefonii komórkowej na kontynencie afrykańskim. W Mogadiszu na telefon stacjonarny czeka się osiem godzin od momentu złożenia podania. Rozmowy miejscowe są za darmo. Duża konkurencja na rynku telekomunikacyjnym sprawia, że ceny za połączenia telefoniczne są tu najniższe w Afryce. Według raportu sporządzonego dla Banku Światowego przez Tatianę Nenową i Tima Harforda w 2004 r. w Somalii było 112 tys. numerów stacjonarnych (Public Policy for the Private Sector, November 2004). Przed rokiem 1991 było tylko 17 tys. Liczba abonamentów na telefony komórkowe przekroczyła 50 tys.
Przemysł lotniczy oferuje więcej połączeń lotniczych niż miało to miejsce za czasów Siada Barre. W 1989 r. narodowy przewoźnik, częściowo w rękach włoskich linii lotniczych Alitalia, posiadał tylko jeden samolot i obsługiwał jedną międzynarodową trasę. Według tego samego raportu dla Banku Światowego sektor lotniczy może dzisiaj poszczycić się ponad 15 firmami lotniczymi, ponad 60 samolotami, sześcioma międzynarodowymi połączeniami lotniczymi, jeszcze większą liczbą krajowych połączeń i liczbą lotów. Właściciel Daallo Airlines mówi: Czasami jest trudno bez rządu, ale innym razem jest to zaleta. Nie ma problemu z korupcją, gdyż nie ma rządu (Africa open for Buisness, World Bank, 18 marca 2005).
Według Programu Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju, somalijski sektor prywatny jest również skuteczny w dostarczaniu wody i przewozie ludzi oraz dóbr. Transport jest tu względnie tani i dociera nawet do najmniejszych wiosek (Human Development Report 2001-Somalia).
Dane Kenijskiego Ministerstwa Rolnictwa wykazują, że eksport bydła z Somalii do Kenii podwoił się w latach 1991-2000. Wzrastał nawet w czasie wojny domowej w 1991-1992. Handel bydłem odbywa się za pośrednictwem brokerów (dilaal), którzy poświadczają wobec kupujących, że sprzedawane bydło nie pochodzi z kradzieży. Warto podkreślić, że opłaty za pośrednictwo pozostały przez wszystkie te lata prawie bez zmian od momentu upadku rządu w Mogadiszu.
Za czasów anarchii somalijski szyling jest stabilniejszy niż był wcześniej, za czasów Siada Barre i jest w obiegu jako oficjalna waluta kraju, mimo braku banku centralnego. W pierwszych dziewięciu latach anarchii roczna deprecjacja szylinga wynosiła tylko 6%. Godny podkreślenia jest tutaj fakt, że w latach 1996-1999 somalijski szyling stracił wobec dolara tylko 12,14%, kenijski szyling w analogicznym okresie 32,55%, natomiast etiopski birr 26,58% (Peter L. Leeson ? wydziału ekonomiczny Uniwersytetu Zachodniej Wirginii, Better off Stateless: Somalia Before and After Government collapse).
Szkolnictwo również skorzystało na anarchii. Jest w chwili obecnej więcej szkół podstawowych niż w latach osiemdziesiątych (Human Development Report 2001 ? Somalia). Liczba szkół zwiększyła się z 600 w 1990 r. do 1172 w 2005 roku (UNICEF, 2005). Skorzystało na tym również szkolnictwo wyższe, które przestało istnieć w momencie wybuchu wojny domowej. W 1998 r. otwarto ponownie uniwersytet w Mogadiszu, a pierwsi absolwenci opuścili mury tej uczelni już w 2001 r. Przed upadkiem rządu w stolicy był tylko jeden uniwersytet. W chwili obecnej są już trzy nowe uniwersytety w Borama, Hargeisa i Bossao. Oprócz czesnego płaconego przez studentów, duża część funduszy na edukację pochodzi od międzynarodowych islamskich organizacji charytatywnych, takich jak Al-Islah.
W 2004 r. Coca-Cola otworzyła w Mogadiszu swoją fabrykę. AbdiRisak Ssie, człowiek który stoi za tym sukcesem, powiedział reporterowi BBC: Jest to punkt zwrotny. Somalia jest normalnym krajem i każdy może robić tutaj interesy (BBC, 6 lipca 2004).
Największym biznesem w Somalii są usługi pieniężnych przekazów pocztowych. Dobrze prosperujący Somalijczycy z diaspory, którzy uciekli z powodu wojny domowej, zasilają somalijską ekonomię kwotą około dwóch miliardów dolarów amerykańskich rocznie. Z powodu braku adekwatnych danych nikt nie jest w stanie powiedzieć o wielkości somalijskiej gospodarki i skali jej rozwoju.

Upadłe państwo
Francis Fukuyama, autor słynnej tezy o końcu historii po upadku komunizmu twierdzi, że słabe państwa, które niegdyś były nieszczęściem swoich obywateli, dzisiaj stały się źródłem poważnych problemów światowych: ubóstwa, AIDS, narkotyków, terroryzmu (Budowanie Państwa. Władza i Ład Międzynarodowy w XXI wieku, Poznań 2005). W imię obrony praw człowieka i demokratycznej prawomocności, wspólnota międzynarodowa ma nie tylko prawo, ale wręcz obowiązek interweniować dla celów globalnego bezpieczeństwa, ale także w przypadku klęsk humanitarnych. Podważa się w ten sposób zasadę suwerenności, a system westfalski, który uświęca zasadę nieingerencji w sprawy wewnętrzne niezależnych państw, nie stanowi już adekwatnych ram dla stosunków międzynarodowych. Raporty na temat rozwoju gospodarczego Somalii po obaleniu komunistycznego reżimu wskazują na coś dokładnie przeciwnego. Brak instytucji ustrojowych państwa nie pociąga automatycznie za sobą negatywnych konsekwencji dla rozwoju gospodarczego biednych krajów.
Teza, że upadłe państwa są zagrożeniem dla światowego bezpieczeństwa, zagościła na stałe w amerykańskiej polityce zagranicznej począwszy od czasów drugiej administracji Billa Clintona. Biały Dom twierdzi, że są one na tyle słabe, iż na ich terytorium bez większych trudności mogą funkcjonować organizacje terrorystyczne zagrażające bezpieczeństwu USA, tak jak było w Afganistanie. W przypadku Somalii administracja amerykańska postąpiła jednak zgodnie z zasadą exitus acta probat. Pojawienie się kilka lat temu w Mogadiszu islamskich bojówek zrzeszonych w Unii Sądów Szariackich (USS, Islamic Courts Union) sprawiło, że Amerykanie zapomnieli o starych porachunkach z "panami wojny" (ang. warlords) i wspierali finansowo ich Sojusz na rzecz Przywrócenia Pokoju i Antyterroryzmu (Alliance for the Restoration of Peace and Counter-Terrorism).
(?)
Jacek Gniadek SVD

Wyświetlony 6584 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.