wtorek, 29 czerwiec 2010 18:19

Od redakcji

Napisane przez

Histeryczne reakcje światu islamu na wystąpienie Benedykta XVI w Ratyzbonie po raz kolejny pokazały dobitnie, ile warte są relacje obecnego "dialogu międzyreligijnego".

I tym razem media nie tylko informowały o wydarzeniach, ale niejako wywołały całą awanturę. W ślad za zachodnimi żurnalistami "arabska CNN", czyli Al Dżazira, rozpoczęła główne wydanie wiadomości od zdania "Papież krytykuje islam i cytuje sformułowania obraźliwe dla jego Proroka". Reakcja była natychmiastowa. O ile jednak nie dziwią agresywne wystąpienia podburzonych tłumów islamistów (do tego zdążyliśmy się przyzwyczaić), to głęboko zasmucająca jest samotność Papieża wobec nich. Kryjąc za maską tolerancji i poprawności politycznej własne obawy przed muzułmanami, w obronie Benedykta XVI nie stanął oficjalnie żaden rząd, parlament czy Rada Europy. Prasa zaś mniej lub bardziej otwarcie dystansowała się od rzekomych treści papieskiej wypowiedzi, usprawiedliwiając faktycznie antykatolickie wystąpienia.

Zabawną kwintesencją muzułmańskich działań było oświadczenie Egipskiego Bractwa Islamskiego zapowiadające, że oskarżenie wyznawców islamu o skłonność do przemocy i terroryzmu będzie karane z najwyższym okrucieństwem... Inspiracja serialem Monty Pythona niewątpliwa.
Podkreślmy jedną, właściwie niedostrzeganą rzecz: cały ten, narastający co jakiś czas islamistyczny wrzask, wobec którego za każdym razem Zachód skłonny jest wymachiwać białą flagą, jest oznaką słabości. Tak! Te tłumy przerażają intensywnością nienawiści, ale jest to w istocie przejaw kompleksu. Islamiści wcale nie są tak pewni swego, jak chcieliby nam wmówić, obawiają się naszej cywilizacji, jak i naszej wiary. Dostrzegają w nich atrakcyjność i siłę, wobec których czują się bezradni. Owszem, są w stanie skrzywdzić pojedyncze osoby, ale niewiele ponadto ? o ile sami się nie poddamy, o ile nie uwierzymy w ich zwycięstwo.
***
 
Mimo rozmaitych, czasem istotnych (jak sprawa manipulacji przy ordynacji wyborczej), zastrzeżeń wobec rządu PiS-u, sądzimy, że jest on wart tego, by dać mu szansę przetrwania. Opór, jaki wywołuje, nie jest spowodowany jego niepowodzeniami ? przeciwnie: po raz pierwszy od 1989 r. istotnie zagrożone zostały ukształtowane przy okrągłym stole układy. Ten rząd próbuje Polskę zmieniać, oczyścić ją z pozostałości po PRL. Nieobecność w nim Andrzeja Leppera z pewnością w tym dziele pomoże.
Redakcja

Wyświetlony 5886 razy

Więcej w tej kategorii: Strzeżmy ich! »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.