wtorek, 29 czerwiec 2010 22:25

Wiara, cuda i polityka

Napisał

W niedzielę, 9 lipca czytany był w kościołach fragment Ewangelii, jak to Pan Jezus wraz ze swymi uczniami przybył do Nazaretu i w najbliższą sobotę wystąpił w synagodze z nauką.

 

 Wydaje się, że mówił rzeczy ważne i ciekawe, ale najwyraźniej nie zadowolił swoich słuchaczy. Wprawdzie zauważyli oni wagę i oryginalny sposób ujęcia problemów ("skąd On to ma"), ale wydaje się, że właśnie to wzbudziło ich irytację. Skoro jest cieślą i synem Marii, a bratem Jakuba, znaczy ? jednym z nas, to niechże będzie taki, jak my, niech nie udaje, że jest kimś lepszym i niech nie próbuje nas pouczać. Wprawdzie Ewangelia o tym nie wspomina, ale jestem prawie pewien, że jednym z ważnych składników irytacji słuchaczy w nazarateńskiej synagodze było również porównanie statusu materialnego rodziny Jezusa ze statusem własnym. Skoro jesteś taki mądry, to dlaczego nie jesteś bogaty? Może gdyby Pan Jezus był najbogatszym człowiekiem w Nazarecie, a jeszcze lepiej ? w całej okolicy, kimś w rodzaju Jana Kulczyka, to cała synagoga słuchałaby go z szacunkiem i zapartym tchem, ale komu miałby zaimponować biedny cieśla, otoczony w dodatku gromadą podejrzanych typów, jakichś rybaków z Galilei, jakichś celników... Już nie chodzi o to, żeby zaraz otaczały go jakieś uznane autorytety moralne, ale chociaż jeden przyzwoity człowiek z dobrego towarzystwa dodawałby tej nauce jakiejś wiarygodności. Tymczasem ten cały Jezus gada wprawdzie interesujące rzeczy, ale czy to aby prawda? Gdyby to była prawda, to już mądrzejsi od niego dawno by to ogłosili i zatwierdzili, a skoro nikt na świecie do tej pory takich rzeczy nie mówił, to na pewno jest w tym jakieś łgarstwo. Bujać, Jezusie, to my, a nie nas, więc nie zadzieraj nam tu nosa, bo zaraz sprowadzimy na ziemię ciebie i twoich drapichrustów.

Z Ewangelii wynika, że ta postawa publiczności w synagodze wywołała nie tylko rozgoryczenie Pana Jezusa, co w końcu jest zupełnie zrozumiałe ("tylko w swojej ojczyźnie prorok może być tak lekceważony"), ale ? co ciekawsze ? również zablokowała u niego możliwość okazania swej cudownej mocy. Czytamy ze zdumieniem, że "dla ich niedowiarstwa" nie mógł dokonać tam żadnego cudu. Nie ? że nie chciał za karę, tylko ? że nie mógł. To zdumiewające świadectwo pokazuje, że dar wolnej woli, jakim obdarzony jest człowiek, nie tylko jest autentyczny, a nie jakiś podrabiany, ale, że w pewnym sensie siła ludzkiej woli może być porównywalna z Boską wszechmocą, skoro ? jak wynika z tego fragmentu Ewangelii ? pozostają one ze sobą w jakimś stosunku zależności. Najwyraźniej wszechmoc Boża taktownie zatrzymuje się u wrót duszy człowieka, by nie stwarzać nawet pozoru zakłócenia autentyczności wolności woli ludzkiej. Wydaje się, że ta ewangeliczna scena, w której prawdziwość nie mamy powodu wątpić, stawia pod znakiem zapytania pogląd, jakoby istniała "wolność od" i "wolność do" i że ta druga miałaby być lepsza od tej pierwszej. Nie bez kozery któryś z filozofów zauważył, że co jest prawdziwe, jest jednocześnie ładne, tzn. trafny pogląd najczęściej bywa elegancki również pod względem swojej konstrukcji. Tymczasem "wolność do" już na pierwszy rzut oka razi nas gramatycznym dysonansem. Aż się prosi, by zamiast "wolność do", powiedzieć ? "skłonność do" ? i kiedy dokonamy takiego podstawienia, od razu widać, że "skłonność" wcale nie jest tym samym, co "wolność", zatem cała koncepcja "wolności do" i jej rzekomej wyższości nad zwyczajną wolnością zaczyna wyglądać na podstępną próbę podważenia fundamentu chrześcijaństwa, według którego Bóg stworzył człowieka jako istotę wolną naprawdę, a Ewangelia utwierdza nas w tym przekonaniu, informując o pozornym ograniczeniu Boskiej wszechmocy. To ograniczenie jest zarazem pozorne, ale i rzeczywiste, bo "spodobało się Wszechmogącemu Panu", by bez udziału ludzkiej woli nie zawieszać stworzonego przez siebie związku przyczynowo-skutkowego.
(?)
Stanisław Michalkiewicz

Wyświetlony 4512 razy
Więcej w tej kategorii: « Drobiarz Witaj, szkoło »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.