Wydrukuj tę stronę
wtorek, 29 czerwiec 2010 22:29

Od białego do czerwonego caratu

Napisane przez

Od czasów rewolucji francuskiej historia rewolucji i historia terroru splatają się ze sobą nierozerwalnie.

 

Wtedy to dopuszczono użycie gwałtu i mordu jako uzasadnienia zmian społecznych, rozstrzygania konfliktów i podstaw nowego porządku państwa i prawa. W ten sposób terror został usprawiedliwiony i mógł być odtąd używany w dobrej wierze przeciw obywatelom, ku ich, jak przekonywano, własnemu pożytkowi i rozwojowi społeczeństwa. Wyższy cel uświęcał użycie przemocy, a nawet zbrodnie, zadawanie śmierci, naruszenie praw i wartości życia, mocą decyzji jakiejś grupy ludzi. Odtąd rewolucyjny terror, na zupełnie innych prawach niż wojna sprawiedliwa czy obrona konieczna, wszedł w bieg dziejów Europy i wpłynął niewątpliwie na ich charakter aż do totalitarnego XX wieku.

Dzisiejszy terror jest również wynikiem swoistego postępu. Samobójcze zamachy, gdy z góry wybiera się własną śmierć, a swoje życie poświęca się na rzecz jakichś innych celów i idei, są tym bardziej groźne, że zindywidualizowane i nieuchwytne. Współczesny terrorysta kojarzy się z arabskim fundamentalistycznym zamachowcem, który nie ceni własnego życia, stając się niszczącą wszystko dokoła bombą. Ale nie jest to wynalazek islamski. Pierwszymi samobójczymi zamachowcami byli terroryści rosyjscy w drugiej połowie XIX wieku. W Rosji bowiem narodził się ten rodzaj indywidualnego i zespołowego, nie wojennego, jak podczas rewolucji francuskiej, terroryzmu, który dziś w różnych wariantach znamy.
W świetnej książce Edwarda Radzińskiego, pisarza i historyka rosyjskiego, pt. Aleksander II znajdziemy obszerny i wnikliwy opis tego zjawiska umieszczonego na tle dziejów Rosji XIX wieku. Książka ta, to nie tylko wszechstronna biografia jednego z ostatnich carów, na co wskazuje jej tytuł, ale właśnie panorama historyczna całej Rosji pod koniec panowania carów, w przeddzień obalenia carskiego imperium i rewolucji, która nadchodziła na początku XX wieku. Dzieło Radzińskiego jest zarazem utworem literackim, w którym autor potrafił przybliżyć czytelnikowi świat już historyczny, a zarazem pokazać mu związki z odległymi, ale wcale nie obcymi zjawiskami schyłku XIX wieku, fermentu społecznego, przemian i buntu, ruchów anarchizmu i nihilizmu rosyjskiego, który tak wszechstronnie uwiecznił w swych powieściach Fiodor Dostojewski.
Po epoce despotyzmu i represji za Mikołaja I, które były reakcją na liberalne dążenia części warstw szlacheckich, pociągniętych przykładem Zachodu, objawiające się w buncie dekabrystów, stłumionym w 1825 roku, następuje epoka Aleksandra II. Rozumiał on, że nie powstrzyma już koniecznych zmian w utrzymywanym od wieków despotycznym państwie. Zdecydował się na stopniowe reformy państwa, poszerzenie praw, uwłaszczenie chłopów, zastanawiał się nad wprowadzeniem konstytucji, która byłaby ograniczeniem wszechwładzy carów. Wbrew oczekiwaniom i dobrym intencjom te połowiczne próby reform przysporzyły mu więcej przeciwników niż zwolenników. Reforma rolna nie rozwiązała kwestii chłopskiej, zniosła specyficzne rosyjskie niewolnictwo, ale nie uczyniła chłopów samodzielnymi właścicielami. Wzburzyła za to posiadaczy ziemskich, część szlachty, a także warstwy państwowej biurokracji, wrośniętej już w system rosyjskiego samodzierżawia, tworzącej aparat despotycznego państwa. Wzbudziła w końcu bunt wśród nowej warstwy powstającej ze zubożonej i zdeklasowanej szlachty ? inteligencji, która ściągała z rosyjskich prowincji do większych miast. To wśród radykalnych jej przedstawicieli narodziły się nowe, przeważnie obrazoburcze poszukiwania, idee anarchistyczne i najczęściej rewolucyjne, mające dokonać gruntownych zmian w Rosji, w końcu przez obalenie władzy i caratu, rzadziej bardziej konserwatywne, jakie mógł reprezentować, powiedzmy, Dostojewski, który od Rosji rewolucyjnej wolał Rosję chrześcijańską, zarazem imperialną i prawosławną.
Życie intelektualne i duchowe Rosji w drugiej połowie XIX wieku zostało zdominowane przez gwałtowne spory i dylematy tego wcześniejszego już wyboru, czym ma być w istocie Rosja i jaką drogą pójść: czy dokonywać swojej modernizacji na wzór zachodni, europejski, jak przekonywali okcydentaliści, czy, przeciwnie, kontynuować imperialną misję przywództwa światowego, jako Trzeci Rzym, słowiański spadkobierca Bizancjum, który stworzy nową cywilizację Eurazji, wypełniając ideał przyszłości historycznej, wyobrażenia o integralnym świecie, w którym spełnia się zarazem wola Boża, jedność władzy i społeczeństwa, religijne przesłanie dla wszystkich i nowy, lepszy, szczęśliwy człowiek. Z tego fermentu wyrastają idee Czernyszewskiego i Dobrolubowa, Michajłowskiego, Ławrowa, na emigracji Hercena i anarchisty Bakunina. Pod patronatem ideologów powstają ruchy narodników, anarchistów, rewolucjonistów, w końcu terrorystów. Organizacja "Ziemla i Wola", która powstała na początku lat 60. stawiała sobie za cel ratowanie rosyjskiego ludu, idealizowanego jako mityczna osnowa wiecznej Rusi. Po rozczarowaniach w zetknięciu z nędzą wsi rosyjskiej, szybko skończyła się misja chożdienia w narod. Część organizacji zradykalizowała się, przekształcając w anarchistyczną "Narodną Wolę", która wybierała terror jako jedyny sposób dokonywania zmian w Rosji. Nie tylko państwa, ustroju i władzy, ale całego, jak sobie wyobrażano, życia rosyjskiego. Samo obalenie cara miało przynieść gruntowną przemianę życia każdego Rosjanina. Ideolodzy terroru pojawili się już wcześniej. Anarchista Bakunin i jeszcze radykalniejszy, bezwzględny Nieczajew, który nie wahał się poświęcić życia współtowarzysza, zamordowanego dla konsolidacji swej terrorystycznej grupy, przygotowywali grunt pod wielką falę terroru, która ogarnęła Rosję lat 70. Biesy, opisywane przez Dostojewskiego, opanowały ówczesną Rosję. Całe zło uosabiał car Aleksander i na nim skupiły się ataki terrorystów. Od 1866 roku car przeżył sześć zamachów, zginął w siódmym, w 1881 roku. Drugiego zamachu dokonał w Paryżu Polak Antoni Berezowski w roku 1867. Największa fala terroru organizowanego przez "Narodną Wolę" ruszyła w końcu lat 70., gdy Wiera Zasulicz zastrzeliła generała Trepowa i została uniewinniona w sądzie. Pisze o tym Radziński: jedyny mogący liczyć na zrozumienie Sąd Sprawiedliwości odniósł zdecydowane zwycięstwo nad Sądem Prawa. Usankcjonowano w sądzie prawo wydawania wyroku zgodnie z sumieniem, zalegalizowano prawo do strzelania zgodnie z przekonaniami. Z tą chwilą wielkiego nieposzanowania prawa wybiła godzina rewolucji.
Wtedy też pojawili się pierwsi terroryści-samobójcy, desperaci, którzy nie licząc się z własnym życiem, dokonywali zamachów dla idei lub dla sławy. W 1878 roku strzelał do cara na ulicy Petersburga niejaki Sołowjow. Podczas ucieczki zażył truciznę, ale odratowano go i skazano na śmierć. Na szafot wchodził z uśmiechem, nie żałował swego życia ani, tym bardziej, czynu. Nie potrzebował spowiedzi ani rozgrzeszenia, nie wierzył w Boga. W 1880 roku stolarz Chałturin wysadził w powietrze część Pałacu Zimowego. Zginęło kilkudziesięciu żołnierzy z carskiej ochrony, ale car ocalał.
Aleksander II rozpoczął wojnę z terroryzmem po zakończeniu wojen na Kaukazie i na Bałkanach. Wojnę carowi wydała "Narodna Wola". Rozpoczęło się istne polowanie na cara. Żelabow, Kibalczyc, Barrannikow, Goldenberg, Wiera Figner, Sofia Perowska organizowali kolejne zamachy, wysadzali pociągi, którymi podróżował car. Policja jednak również zaczęła sprawnie działać, rozpracowując całą organizację. Szybko ujęto większość zamachowców. Gdy sytuacja wydawała się już opanowana, nastąpił zamach zorganizowany przez Sofię Perowską, ostatnią już terrorystkę na wolności. Przygotowano kilka wariantów zamachu, by ten okazał się skuteczny: podkop pod ulicą, którą miał przejeżdżać car, gdzie umieszczono bombę, oraz kilka bezpośrednich zamachów bombowych, wykonywanych przez terrorystów-samobójców. Pierwsza bomba rzucona przez Rysakowa uszkodziła nieznacznie karetę carską. Car zamiast szybko odjechać wysiadł, by zobaczyć ujętego zamachowca. W tłumie, który się zebrał, znalazł się drugi zamachowiec, polski student Ignacy Hryniewiecki. Rzucił bombę wprost pod nogi cara. Sam zginął na miejscu, car zmarł pół godziny później.
Paradoks Rosji polegał na tym, że wcześniejszy terror władzy carskiej, system samodzierżawia nie tylko z policyjnymi, ale i religijnymi sankcjami, był długo traktowany jako wyższy ład i porządek całego imperium rosyjskiego. Kiedy zaś zaczął być reformowany, gdy władca sam chciał ograniczyć swą władzę, wywołało to terror samych Rosjan. Jak zaznacza Radziński: Jak wszyscy następni rosyjscy reformatorzy, łącznie z Gorbaczowem, jednego [Aleksander II] nie pojął: "Rozpoczynać reformy w Rosji jest niebezpiecznie, ale o wiele niebezpieczniejsze jest ich zaprzestanie". Represje po śmierci cara za panowania jego następcy Aleksandra III, stagnacja imperium, brak dalszych reform oddalały tylko w czasie następne fale terroru. Rosja zmierzała ku totalnej rewolucji.
Rosyjski wiek XIX rozpoczynał się próbami Aleksandra I modernizacji Rosji na wzór zachodnioeuropejski. Przerwał je, czy też zakończył bunt dekabrystów. 25 lipca 1826 roku na szubienicach w twierdzy Piotra i Pawła w Petersburgu zawisło pięciu dekabrystów. Kończy się ten wiek zabójstwem umiarkowanego reformatora. 15 kwietnia 1881 roku na placu Siemionowskim powieszono pięciu terrorystów: Żelabowa, Kibalczyca, Michajłowa, Rysakowa i Perowską.
Jan Kucharzewski, autor fundamentalnego dzieła Od białego caratu do czerwonego opisuje obrazowo i syntetycznie ten schyłek rosyjskiego wieku w zakończeniu piątego tomu pt. Terroryści: Minęły sny wiosny posewastopolskiej, minęły sny ludowców i narodowolców, upadła wiara w Romanowa-odnowiciela, w odkupiciela-lud, w carobójstwo. Rozwiały się rojenia reformatorów z Pałacu Zimowego i Marmurowego, rewolucjonistów z podziemi. Chłop-fetysz, turgieniewowski bourgeois w tułupie, przygląda się biernie skrwawionej czapce Monomacha, leżącej w pyle, i nieskończonemu pochodowi na Sybir marzycieli odnowienia Rosji. Trojka rosyjska minęła następny z rzędu etap ? trumnę Aleksandra II i szubienice narodowolców. Pędzi na niej ku nieznanej mecie, tratując reformatorów i terrorystów, cara i carobójców, okrutne i obłąkane, jak Paweł I, fatum ? rosyjski król Lear, który odtrąca i gubi swe najlepsze dzieci, a potem błąkać się będzie po dzikich kniejach.
Istotnie, po zamordowaniu cara najbardziej byli rozczarowani zwolennicy terroru. Jak pisze Radziński, jedna z ocalałych terrorystek zanotowała: Lud przejawił całkowitą obojętność na fakt carobójstwa. Niczego nie było ? ani barykad, ani rewolucji. Głucha tęsknota za tym, co się nie spełniło, wpełzło niczym czarna chmura do serca. Tylko nieliczni terroryści przeżyją na bezterminowych katorgach i dożyją czasów rewolucji, Wiera Figner skazana na 20 lat, Nikołaj Morozow na 23 lata twierdzy w Szlisselburgu. W zakończeniu swej książki Edward Radziński pisze o tej ostatniej, symbolicznej parze terrorystów: Dosięgnie ich jeszcze jedna kara. Dożyją do lat 40. XX wieku i zobaczą na własne oczy "wspaniałe drzewo wolności" i "świetlane czasy" zwycięstwa rewolucji w Rosji, o którym pisał, idąc na śmierć, zabójca cara Hryniewiecki. Zobaczą, jak pod "wspaniałym drzewem" w stalinowskich łagrach zginie cała partia socjalistów-rewolucjonistów, umiłowanych spadkobierców "Narodnej Woli". I jak w "świetlanych czasach" będą stawiani pod ścianą na rozstrzelanie wspaniali rewolucjoniści. I jak ginąć będzie w piekle kolektywizacji chłopstwo rosyjskie. Stalin oszczędzi ich, by pokazywać jako antenatów swojego imperium zbudowanego na samym terrorze.

Edward Radziński, Aleksander II. Ostatni wielki car, przekł. Eugenia Siemaszkiewicz, René Śliwowski, Wydawnictwo Magnum, Warszawa 2005.
Marek Klecel

Wyświetlony 3528 razy
Marek Klecel

Najnowsze od Marek Klecel

Artykuły powiązane

Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.