wtorek, 29 czerwiec 2010 22:56

11 września - nowe Pearl Harbor?

Napisane przez

Wszyscy wiemy, co stało się 11 września 2001 roku. Dowodzona przez Osamę bin Ladena Al-Kaida dokonała zamachów terrorystycznych na terytorium USA. Rząd Stanów Zjednoczonych nie pozostał bierny: ogłoszono "wojnę z terroryzmem". Podjęto decyzję o zlikwidowaniu Al-Kaidy. W tym celu dokonano inwazji na Afganistan, gdzie bin Laden miał się ukrywać.

 

Wydarzenia sprzed pięciu lat pamiętamy bardzo dobrze. Czy jednak na pewno wiemy wszystko o tym, co stało się 11 września 2001 roku? Czy naprawdę rozumiemy dlaczego? Co jesteśmy w stanie powiedzieć o konsekwencjach tego wydarzenia?

Wgłębiając się coraz bardziej w historię zamachów 11 września i ich konsekwencje, bardzo szybko przekonujemy się, że wersja wydarzeń, którą znamy wszyscy, a do której wciąż odwołują się politycy amerykańscy, jest pełna kłamstw, sprzeczności i niedomówień. Natrafiamy na wiele tajemnic, którym oficjalne dochodzenia nie poświęciły wiele (bądź w ogóle) uwagi. Słyszymy dziesiątki pytań, na które amerykański rząd wciąż nie udziela odpowiedzi. Nawet najbardziej rzeczowo przedstawiane argumenty odrzucane są jako teoria spiskowa, bądź też twierdzi się, że jest to bezczeszczenie pamięci ofiar. Bo przecież jak można wątpić w coś, co widzieliśmy wszyscy? Ale... co właściwie widzieliśmy?

Zderzenie cywilizacji....
11 września 2001. Po tym jak uprowadzone samoloty wbiły się w wieże World Trade Center, wstrząsające relacje telewizyjne pokazywały wyskakujących z okien ludzi, szok i dramat Amerykanów. Ale oglądaliśmy również cieszących się mieszkańców Palestyny. W końcu tym, co przeżywaliśmy, było "zderzenie cywilizacji". Nienawidzący wolności, "zachodniego" stylu życia islamscy terroryści uciekli się do zamachów, by zniszczyć nasze "szatańskie" wolności.
Dopiero później okazało się, że owi Palestyńczycy nie świętowali z powodu amerykańskiej tragedii. Cieszyli się oni po prostu z powodu... słodyczy, które im podarowano. Za całe przedsięwzięcie odpowiedzialny był zespół izraelskiego ministerstwa obrony. Kupione za 200 szekli cukierki rozdawano we wschodniej Jerozolimie dzieciom i przechodniom. Sfilmowana radość tych ludzi miała później trafić poprzez Reutersa do CNN, jako relacja o reakcji Palestyńczyków na zamachy w USA.
Ale co z tego, że relacja ta została sfałszowana? Liczy się to, że doskonale pasowała do koncepcji zderzenia cywilizacji, która to po zakończeniu zimnej wojny stanowi intelektualne uzasadnienie dla olbrzymich wydatków zbrojeniowych i militarnej obecności USA na całym świecie, a w szczególności w regionach stanowiących wylęgarnię terrorystów. Jeśli jednak przyjrzymy się sprawie bliżej, to okaże się, że owe regiony są ważne przede wszystkim z innych powodów, jak kontrola nad surowcami czy szlakami przemytu narkotyków.

Wątpliwości...
Zagadek dotyczących zamachów 11 września jest mnóstwo. Jak to się stało, że w ogóle terrorystom się udało ? dlaczego w tak bardzo dziwny sposób zawiodły standardowe procedury? Dlaczego politycy amerykańscy kłamali, twierdząc, że takiego ataku nie dało się przewidzieć? A jeśli ataku nie dało się przewidzieć i nie mieli żadnych informacji na ten temat, to jakim cudem tak szybko zidentyfikowano sprawców? A co z niezwykle dziwnym zachowaniem prezydenta Busha tego dnia?

Izrael...
Wielu autorów na całym świecie próbuje rozwikłać tajemnice 11 września. Rozważania te przyczyniły się do powstania wielu wyjaśnień na temat tego, co naprawdę stało się tego dnia. Niektórzy, jak to zwykle bywa, dopatrywali się w tym wszystkim udziału Izraela, o czym świadczyć miał rzekomo fakt, że wśród ofiar zamachów na World Trade Center nie było Izraelczyków. Dlaczego? Otóż 4000 nie stawiło się 11 września do pracy w WTC). Wniosek? Musieli o wszystkim wiedzieć! Należy wyraźnie powiedzieć, że jest to kompletna bzdura. Cała historia ma początek w relacji libańskiej telewizji Al Manar (wyraźnie antyizraelskiej). Po pierwsze, wśród ofiar zamachów na WTC byli obywatele Izraela. Dwóch zginąć miało na pokładach samolotów, jeden akurat był w WTC w sprawach biznesowych. Po drugie, niewiarygodne jest twierdzenie, że w WTC pracowało 4000 obywateli Izraela. W WTC w ponad 300 firmach zatrudnionych było ok. 50 000 ludzi. Spośród owych przedsiębiorstw tylko dwa należały do obywateli Izraela. Inna sprawa to kwestia żydowskiego pochodzenia ? możliwe jest, że w WTC pracowało 4000 osób o żydowskich korzeniach. Ale znowu ? osoby pochodzenia żydowskiego ginęły w WTC. Ich liczba oceniana jest na ok. 400-500 osób. Należy wszakże zauważyć, że Al Manar mówił w swojej relacji o obywatelach Izraela.
Owszem, w wydarzeniach 11 września odnajdujemy pewne niewyjaśnione jeszcze do końca ślady Mossadu. Ich zbadanie jest z pewnością niezwykle ważną kwestią. Czym innym jest natomiast wyjaśnianie sobie wszystkiego poprzez wszechobecne wpływy Izraela i Żydów. Przedsięwzięcia takie, jak widzimy, nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością i odwracają naszą uwagę od rzetelnego zbadania sprawy.

Atak z zaskoczenia
Nie było żadnych znaków ostrzegawczych, o których wiem, a które wskazywałyby na tego typu operację w tym kraju.
Robert Mueller, dyrektor FBI
Amerykańscy politycy bardzo często wskazują na to, że zamachy były całkowitym zaskoczeniem. Bo niby kto mógłby pomyśleć o użyciu samolotu jako pocisku? W ten sposób próbuje się choć po części wyjaśnić, dlaczego zupełnie zawiodły odpowiedzialne za bezpieczeństwo służby. Twierdzenia te są jednakże zwykłymi kłamstwami.
O możliwościach uprowadzenia samolotów i użycia ich jako pocisków pisał w książce "Target America" Yoseff Bodansky już w 1993 roku. Co więcej, sam Pentagon przeprowadził w tym samym roku badania możliwości użycia samolotów do zniszczenia narodowych symboli. Jeden z ekspertów pracujących przy tym badaniu napisał rok później, że z dużym prawdopodobieństwem celem takiego ataku stać by się mogły wieże WTC, gdyż nie tylko dostarczają koniecznej wysokiej liczby ofiar, lecz zapewniają także z powodu swojego symbolicznego statusu światowe poruszenie. Pentagon zresztą z czasem tak bardzo zaczął obawiać się takiego ataku, że zaczął specjalne przygotowania ? w październiku 2000 roku odbyły się ćwiczenia, które służyć miały jako przygotowanie do wydarzeń takich jak upadek samolotu pasażerskiego na Pentagon. Glen Flood, rzecznik prasowy oddziału zarządzania kryzysowego Pentagonu, powiedział: Wiedzieliśmy, że może dojść do rozbicia się samolotu i przeprowadziliśmy odpowiednie symulacje. W świetle takich wiadomości wypowiedź pułkownika Vica Warzinskiego, rzecznika prasowego Pentagonu: Pentagon po prostu nie był świadomy tego, że samolot leciał w naszą stronę, i wątpię, żeby przed wtorkowym wydarzeniem ktokolwiek spodziewał się tutaj czegoś takiego, wydaje się, delikatnie mówiąc, bardzo niewiarygodna.
Nie koniec na tym. W grudniu 1994 roku powiązani z Al-Kaidą terroryści z GIA porwali samolot i próbowali zniszczyć nim wieżę Eiffela. Zamiar ten został jednak udaremniony przez francuskie siły specjalne. O możliwości użycia samolotu jako latającej bomby musiano też wiedzieć przy okazji sławnego szczytu G8 w Genui. Pokazywane w mediach baterie przeciwlotnicze miały chronić uczestników szczytu w razie takiego ataku. Magazyn "Time" opublikował w połowie lat dziewięćdziesiątych artykuł, który mówił o tym, że największy strach wśród osób odpowiedzialnych za ochronę prezydenta wzbudza możliwość uprowadzenia samolotu i użycia go do zniszczenia budynku, w którym aktualnie przebywa prezydent. Takie zagrożenie brano również pod uwagę przy organizacji igrzysk olimpijskich w Salt Lake City. Jeden zaś z reporterów amerykańskiego radia publicznego w relacji na żywo z Kongresu 11 września, przytaczał słowa członka Kongresu Ike Skeltone'a, który powiedział mu, że słyszał wcześniej od szefa CIA, iż wkrótce dojść może do tego typu zamachów na USA.
Nie ma więc absolutnie żadnej możliwości, aby taki rodzaj ataków był zupełnym zaskoczeniem dla amerykańskich polityków i służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. Pytanie brzmi teraz: a co z samym atakiem 11 września? Czy istniały jakiekolwiek wskazówki pozwalające przypuszczać, że do takich zamachów dojdzie?
(?)
Tomasz Wyszyński

 

Wyświetlony 4996 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.