czwartek, 01 lipiec 2010 14:40

Jak uratować zadłużone kraje?

Napisał

Dwa miesięce temu pisałem o tym, że jedną z ważniejszych przyczyn kryzysu zadłużeniowego w Grecji były unijne dotacje, które doprowadziły do nadmiernych wydatków państwa. Na dodatek wiele z tych inwestycji realizowanych przy współfinansowaniu z Unii Europejskiej było nietrafionych i niepotrzebnych. To musiało się tak skończyć. Powstaje pytanie: w jaki sposób Grecja najszybciej mogłaby wyjść z tarapatów, w które wpędzili ją nieodpowiedzialni socjaliści?

Logicznie myśląc, lekiem na nadmierne zadłużenie powinno być odejście od zaciągania kredytów na rzecz ich spłacania. Prof. Krzysztof Rybiński z SGH nie ma żadnych wątpliwości, że Grecy ?przeżrą pieniądze?, które otrzymają od UE i MFW, a jedynym ratunkiem dla Grecji jest ogłoszenie bankructwa i ustalenie wysokości rat, na które zostanie rozłożony dług. ? Nie można leczyć długów kolejnym zadłużaniem się ? zauważa z kolei amerykański inwestor Wilbur Ross. Tymczasem co robi Grecja? Zamiast zaciągać pasa i zaczynać spłacać swoje gigantyczne zadłużenie oraz zmniejszyć podatki, by rozruszać gospodarkę, prosi o kolejne kredyty. Już nie od prywatnych spekulantów, bo ci przestali wierzyć w wypłacalność Grecji, a od innych socjalistycznych rządów na Starym Kontynencie. W rezultacie w nagrodę za takie skandaliczne prowadzenie się od dekad Grecja otrzyma kolejne wielomiliardowe kredyty! Chyba nikt nie wierzy, że zostaną one kiedykolwiek spłacone (tak twierdzi m.in. Thorsten Polleit, główny niemiecki ekonomista banku Barclays Capital).

Gdyby Komisji Europejskiej rzeczywiście zależało na naprawie finansów publicznych w państwach unijnych czy choćby w stefie euro, to nie ratowałaby Grecji ani żadnego innego kraju przed nieuchronnym bankructwem, które jest bezpośrednim skutkiem nadmiernych wydatków państwowych tamtejszych socjalistycznych rządów. Zamiast tego Komisja Europejska mogłaby zarządzić po pierwsze, zakaz deficytów budżetowych w państwach członkowskich i po drugie, obowiązek spłaty wszystkich długów publicznych zaciągniętych przez polityków w imieniu podatników i mieszkańców w określonym czasie, np. 10 lat, a w szczególnych przypadkach (tam, gdzie zadłużenie przekracza 100 proc. PKB), powiedzmy, 15 lat. Konieczność zaciskania pasa równocześnie spowodowałaby ograniczenie interwencjonizmu i etatyzmu. Nie mając odpowiednich środków finansowych, państwo musiałoby wycofać się z wielu dziedzin życia gospodarczego i społecznego, co tym samym uzdrowiłoby te dziedziny, a problem z bankructwem zniknąłby jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Należy po prostu wprowadzić zdrowe finanse publiczne, tak jak zdrowe są finanse większości gospodarstw domowych, bo takie wymusza rynek, gdyż nie da się więcej wydawać, niż się zarabia. Państwo nie powinno wydawać połowy produktu krajowego! Na dodatek głównie na szkodzącą biurokrację i demotywujące cele socjalne! Tymczasem taką właśnie politykę od dekad prowadzą nie tylko państwa Eurokołchozu, ale także Stany Zjednoczone czy Japonia.

(...)

Wyświetlony 1890 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.