czwartek, 01 lipiec 2010 14:54

Siły Wyższe się nakradły?

Napisał

Wprawdzie z uwagi na cykl produkcyjny, w momencie, gdy piszę ten felieton, wybory prezydenckie jeszcze się nie odbyły, ale kiedy ukaże się w druku, będzie już, jak to mówią ? po harapie ? to znaczy, że z tych wszystkich prezydentów skołowany naród wybierze sobie jednego Umiłowanego Przywódcę, który przez następne pięć lat będzie opowiadał mu różne bajki i robił w konia na sto innych sposobów.

 

Można to wydedukować choćby z procesu, jakie faworyci tych wyborów wytoczyli sobie nawzajem przed niezawisłym sądem. Marszałek Bronisław Komorowski, popierany przez Platformę Obywatelską, która w popłochu uchodzi za partię liberalną (hi, hi!) obraził się na Jarosława Kaczyńskiego za to, że powiedział on, jakoby marszałek Komorowski był zwolennikiem prywatyzacji szpitali. Tymczasem marszałku Komorowskiemu takie świętokradztwo nawet nie przyszło do głowy, a nawet gdyby jakimści cudem mu się w głowie zmieściło, to razwiedka, gdyby tylko się o tym dowiedziała, zaraz przypomniałaby mu, skąd wyrastają mu nogi. Wprawdzie sztabowcy PiS cytowali bredzenia Platformy Obywatelskiej z roku 2005 (czy może 2007), że będzie prywatyzowała szpitale i w ogóle ? dusiła ludzi gołymi rękami ? ale przecież każdy rozumie, że te wszystkie ?programy? nie wyrażają prawdziwych przekonań partii, tylko są spisywane po to, żeby było ładniej. Prawdziwym programem każdej partii ? a w każdym razie partii takiej, jak Platforma Obywatelska czy PiS ? jest wypić i zakąsić, najlepiej na koszt podatników, którym właśnie za pomocą bajeru trzeba tylko wytłumaczyć, że to dla ich dobra. Oczywiście tego pan marszałek ani jego papugi niezawisłemu sądu nie tłumaczyli. Przeciwnie ? klarowali niezawisłemu sądu, że pan marszałek ? po pierwsze ? wcale nie musi mieć poglądów takich, jak Platforma Obywatelska, bo w wyborach kandyduje niezależnie od partii, w której tylko wygrał prawybory, a po drugie ? jeśli już ma jakieś poglądy, to tylko takie, że jest zwolennikiem komercjalizacji szpitali ? zapewne ?w celu innym niż prywatyzacja?. Jakiż to jest ten zagadkowy cel, o którym ustawodawca nie ośmielił się powiedzieć niczego więcej? Aaaa, to jest właśnie najściślej strzeżona tajemnica państwowa, dzięki której Rzeczpospolita każdego roku bierze coraz więcej i więcej utrzymanków na swoje, to znaczy, pardon ? nie na żadne ?swoje?, tylko na barki podatników. Niezawisły sąd wysłuchał ględzenia papug pana marszałka oraz Jarosława Kaczyńskiego, który pojawił się w niezawisłym sądzie w towarzystwie swoich papug, po czym ? uwaga, uwaga! ? przysądził sobie 24 godzinny tempus deliberandi, że to niby musi się zastanowić nad salomonowym wyrokiem. Kto chce, niech wierzy, ale my, jako ludzie doświadczeni, domyślamy się, że tempus deliberandi był konieczny na skonsultowanie się z Siłami Wyższymi, które zdalnie kierują nie tylko niezawisłymi sądami, ale całym tubylczym państwem. I co państwo powiecie? Po 24 godzinach orzekł, że pan marszałek Komorowski w żadnym wypadku nie chciał prywatyzować szpitali. Taki jest rozkaz.

 

(...)

Wyświetlony 2435 razy
Więcej w tej kategorii: « Eksperci postkomunizmu Normalizacja »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.