czwartek, 01 lipiec 2010 16:11

Samobójstwa w Fushikang

Napisane przez

Szesnastego lipca 2009 roku, środek nocy, zdesperowany Sun Dan Yong, lat 25, pracownik gigantycznej fabryki Foxconn Fushikang, chińskiego producenta wykonującego zlecenia m.in. Apple, Sony, Noki i Dell, podjął ostateczną, decyzję, nie ma odwrotu, nie jest już w stanie znosić tych wszystkich oskarżeń i poniżeń.

 

Dwie godziny wcześniej wysłał dziewczynie, która przed kilku dniami przybyła z odległego, rodzinnego Yunnan, by spędzić z ukochanym trochę czasu, wiadomość: Kochana, bardzo mi przykro, jutro wracaj do domu, mam problemy, nie wolno ci wspominać o tym mojej rodzinie. Proszę, nie kontaktuj się z mną. Musisz mi obiecać, że tak zrobisz! Naprawdę bardzo cię przepraszam. Zdecydowany na wszystko wcisnął guzik windy, zapaliła się lampka z liczbą 12. Sun Dan Yong pewnym krokiem wyszedł z windy, podszedł do przeciwległego okna. O 3:33 w nocy skoczył na spotkanie śmierci.

Sun stracił twarz ? zgubił prototyp nowego iphone. Z szesnastu sztuk prototypu, które miał wysłać do arcyważnego klienta, jedna tajemniczo zginęła. Szukał przez trzy dni. Na próżno. Pracownicy i internauci spekulują, że był przeszukiwany, bity, poniżany. Firma zaprzecza, oddając dochodzenie miejscowej policji. Przełożeni musieli potężnie na Suna nakrzyczeć, ujawnił się przecież ich brak kompetencji i beznadziejny poziom bezpieczeństwa. Czyżby Sun stał się kozłem ofiarnym? Mały, cichy, dobry cel dla sfrustrowanych dyrektorów produkcji, na których głowy lecą gromy ze strony zarządu. Jakże można było zgubić prototyp iphone? Przecież zamówienia z Apple to sprawa życia i śmierci dla oscylującej w okolicach czerwonej linii firmy. Kolega Suna z pracy mówi: W pracy jest presja, ale musimy mediować, szukać rozwiązań pojawiających się problemów. Sun Dan Yong był zbyt zamknięty w sobie, wybrał samobójstwo, do dziś tego nie rozumiem.

Rodzina Suna, która przybyła dokonać formalności pogrzebowych, nie chciała rozmawiać z dziennikarzami, wypraszając ich z hotelu. Chwilę później brat samobójcy poinformował media, że obecnie rodzina Sun prowadzi rozmowy z Fushikang, ma więc nadzieję, że media nie będą się w nie wtrącać i dokonają sprawozdania po ich zakończeniu. Czym było podyktowane to zagadkowe milczenie? Dlaczego rodzina powstrzymała się od ostrej krytyki działań firmy, które, być może, doprowadziły Sun Dan Yonga do odebrania sobie życia?

2010

26 maja 2010 roku, CEO Grupy Honghai, firmy matki Fushikang, Guo Tai Ming przybywa do gigantycznej fabryki w Longhua, Shenzhen na zwołaną przez siebie konferencję prasową. To zdecydowanie jedna z największych, pod względem liczby zatrudnionych pracowników, fabryk na świecie. 250 tysięcy ludzi zaangażowanych jest w produkcję dla tajwańskiego potentata. Guo musi być zły. Jeszcze wczoraj składał obietnice, że będzie lepiej, zaplanowano konferencję prasową dla setek dziennikarzy oraz ich wizytę na terenie zakładu, miał być wielki show, poprawiający nadszarpniętą reputację. Niestety, w nocy Li Hai, dziewiętnastolatek z Hunanu, po 42 dniach pracy w Fushikang pod wpływem stresu wynikłego z nadmiernej pracy ujrzał gigantyczny dystans pomiędzy marzeniami a rzeczywistością, tracąc sens życia. I tak jak dziesięciu poprzedników, dokonał aktu samobójstwa, skacząc z dachu. Zginął na miejscu. Guo, kłaniając się nisko, jak nakazuje chińska tradycja, przepraszał zgromadzonych i opinię publiczną. Po raz kolejny zapowiedział poprawę warunków życia i pracy chińskich robotników, jednocześnie wskazując, że główną przyczyną serii samobójstw są emocjonalne problemy pracowników, a nie metody zarządzania w Fushikang. Nie jesteśmy fabryką krwi i potu, łaknącą wyłącznie pieniędzy, niepomną na ludzkie życie ? oświadczył. Guo miał prawo wpaść w furię i dusić wściekłość. Czyżby wrogowie z konkurencji wykorzystywali obecny kryzys? A może jest ofiarą polityki? 25 maja akcje Fushikang na giełdzie w Hongkongu poszły w dół o 9,69%. Od 29 kwietnia akcje jej spółki matki, Grupy Honghai, z 154.5 dolarów hongkongskich (HK$) zeszły 25 maja do 124 HK$. Ponad 19% w dół! Inwestorzy i udziałowcy rozpoczęli wyprzedaż akcji. Szansa na wykorzystanie zbliżającej się pomyślnej koniunktury, ostateczne wydobycie się z tarapatów i strat z roku 2008 i pierwszej połowy 2009, wydawała się utracona.

Czarną serię zapoczątkował 23 stycznia dziewiętnastoletni Ma Xiang, skacząc z dachu o czwartej rano. W ślad za nim poszli inni. Proces nabrał przyspieszenia w maju ? aż siedem osób targnęło sie na swoje życie. Ten ostatni, niejaki pan Chen, odebrał sobie życie przez podcięcie żył. Łącznie 13 prób samobójczych ? tylko dwie nieskuteczne.

Przy tak wielkiej liczbie pracowników można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że tragedii było więcej, a powyższe 13 przypadków to czubek góry lodowej.

(...)

Wyświetlony 1407 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.