sobota, 31 lipiec 2010 11:38

Katastrofa generała

Napisane przez

Byłem w Gdyni u krewnych. Zaproponowali spacer po Orłowie. Klif, domek Żeromskiego, molo... Wracaliśmy Promenadą Królowej Marysieńki. Przy bulwarze głaz, przy którym zatrzymują się ludzie i coś czytają. Podeszliśmy bliżej. Na głazie wyryty napis: Pamięci gen. Orlicz-Dreszera, żołnierza Komendanta, Inspektora Armii, prezesa Ligi Morskiej i Kolonialnej. Zginął 16.7.1936 r. w katastrofie lotniczej przy molo w Orłowie.
A więc to tu?! To znaczy nie dosłownie tu, lecz nad morzem, ale na tej wysokości. A może trochę bliżej mola. Albo trochę dalej. Bo głaz mógł zostać umieszczony dokładnie naprzeciwko miejsca, w którym samolot z generałem runął do Bałtyku. Lecz mógł zostać umieszczony tak, by był dobrze widoczny przy promenadzie. Albo tam, gdzie dobrze się przy niej komponował. Dosyć że było to gdzieś tu!
Stanęliśmy, przeczytaliśmy. Spojrzeliśmy na molo, z którego chwilę wcześniej zeszliśmy, na morze. Dzień był słoneczny i ciepły, prawie bezwietrzny, morze spokojne. Wokół spacerowali ludzie, niektórzy opalali się na plaży opodal mola.


Śmierć w Bałtyku
Tamten dzień, 16 lipca, siedemdziesiąt lat temu, też był ciepły i pogodny, chociaż nad morzem wiał silny wiatr i zazwyczaj spokojne wody Zatoki Gdańskiej przelewały się wzburzoną falą. Wczesnym popołudniem znad wysokiego brzegu w Orłowie ukazał się samolot, który znad lądu kierował się nad morze. Nagle zniżył swój lot i runął w wodę. Była godzina 14.20.
Generał Gustaw Orlicz-Dreszer wystartował około godziny 13 z Grudziądza na samolocie RWD 9 pilotowanym przez kapitana Aleksandra Łagiewskiego, w towarzystwie podpułkownika Stefana Lotha. Leciał na spotkanie żony, która miała wrócić do Gdyni około godziny 15 statkiem "Piłsudski" płynącym z Nowego Jorku. Pociągiem z Grudziądza by nie zdążył.
Ówczesne relacje różnią się nieco. Świadkowie zazwyczaj rozmaicie widzą to samo. Plażowicze i spacerowicze na molo w Orłowie mówili, że samolot leciał nisko nad wodą i nagle do niej spadł. Marynarze z niemieckiego (gdańskiego) statku "Folke", którzy też obserwowali zdarzenie (pamiętajmy, opodal było Wolne Miasto Gdańsk), twierdzili, że samolot leciał na wysokości 1000 m., gdy runął do morza. Jedni świadkowie podawali, że stało się to około 200 metrów na wschód od mola, inni ? że 800 m (Samolot, by lądować w Gdyni, musiał wyjść nad morze i znad niego kierować się nad lotnisko. Jeśli ktoś przypomina sobie poprzednie lotnisko w Gdańsku, zapewne zapamięta, że samolot, na przykład z Warszawy, wychodził na wysokości Gdańska nad morze i znad morza kierował się na pas do lądowania na lotnisku. Nie wiem, gdzie było wtedy lotnisko w Gdyni. I czy w ogóle było. Zapewne niewielkie wojskowe lotnisko na Oksywiu. RWD 9 zmieściłby się tam, bo była to właściwie awionetka).
Na widok katastrofy w stronę samolotu wyruszyło dwóch kajakarzy (więc raczej 200 m od mola; ale może i dalej, gdyż ci dzielni ludzie pewnie nie zastanawiali się nad ryzykiem, lecz ruszyli z pomocą). W chwilę po nich ruszyła łódź Polskiego Czerwonego Krzyża z plaży w Orłowie. Ku miejscu katastrofy skierował się też ów niemiecki (gdański) statek "Folke", a rychło łodzie polskiej marynarki wojennej i handlowej. Zaczęły holować samolot w kierunku orłowskiego mola. Jeszcze podczas holowania próbowano wyciągnąć z samolotu pasażerów. Ci jednak byli przypięci pasami, z czego wysnuto później wniosek, że nie spodziewali się katastrofy, w przeciwnym bowiem przypadku odpięliby pasy.
Po przyholowaniu samolotu do mola okazało się, że wszyscy trzej nie żyją. Ich śmierć stwierdził lekarz z Orłowa, dr Pokutyński. Sekcja zwłok gen. Dreszera, przeprowadzona 17 lipca, wykazała pęknięcie namiotu móżdżkowego, co spowodowało natychmiastową śmierć. Tak więc ani on, ani kpt. Łagiewski, ani ppłk Loth nie utonęli, jak początkowo przypuszczano, lecz zginęli wskutek obrażeń wewnętrznych w momencie katastrofy.
Komisja badająca wypadek brała pod uwagę, że samolot, wylatując znad lądu nad morze dostał się w silne wiry powietrzne, które strąciły go do Zatoki (RWD 9 był lekkim samolotem). Odrzuciła jednak ten wniosek i stwierdziła, że przyczyną mogło być albo zbytnie obniżenie lotu, przez co aparat zahaczył podwoziem o wodę (lecz przecież kpt. Łagiewski był dobrym, doświadczonym pilotem), albo ? co bardziej prawdopodobne ? nastąpiła awaria silnika i samolot runął do morza.
Opis katastrofy i akcji ratunkowej obszernie relacjonowały natychmiast najbardziej znaczące i poczytne ówczesne gazety. Najpopularniejszy ówczesny dziennik, neutralny politycznie, niezależny o charakterze liberalno-patriotycznym "Ilustrowany Kurier Codzienny" 1936, nr 198 (sobota 18 lipca) i nr 199 (niedziela 19 lipca), półrządowa sanacyjna "Gazeta Polska" 1936, nr 198 (piątek 17 lipca) i nr 199 (sobota 18 lipca), opozycyjny endecki "Warszawski Dziennik Narodowy" 1936, nr 194 (piątek 17 lipca) i nr 195 (sobota 18 lipca), no i oczywiście inne.
W następnych numerach gazety te podawały szczegółowe relacje z uroczystości pogrzebowych, które odbyły się 20 lipca, a zgromadziły przedstawicieli rządu, wojska, parlamentu, duchownych wszelkich wyznań i liczne rzesze społeczeństwa. Tragedia wstrząsnęła całym krajem, zapanował powszechny żal. Gen. Orlicz-Dreszer spoczął na Cmentarzu Marynarzy na Oksywiu. W kościele przy Cmentarzu Morskim na Oksywiu wmurowano tablicę pamiątkową ku czci generała. Zgodę na to wyraził ówczesny proboszcz, jak i biskup diecezji pelplińskiej, która wtedy obejmowała Gdynię, mimo że Orlicz-Dreszer był protestantem, a nie katolikiem. Niekiedy osobowość i zasługi człowieka dla ojczyzny są ważniejsze, niż jego wyznanie, zaś sąd ostateczny o człowieku i tak pozostaje w gestii Boga. Ta tablica przetrwała w kościele do dziś. Dzień później kpt. pil. Łagiewskiego i ppłk. Lotha pochowano w Warszawie.
Kapitan Aleksander Łagiewski, ur. w 1900 r. ukończył w 1919 r. podchorążówkę w Warszawie, w wojnie polsko-bolszewickiej w 1920 r. dowodził kompanią, w 1926 r. przeszedł do lotnictwa, dowodził eskadrą treningową. Cieszył się opinią doskonałego pilota, gen. Dreszer odbywał z nim wszystkie swoje loty.
Podpułkownik Stefan Loth służbę wojskową rozpoczął w armii rosyjskiej, w 1918 r. wrócił do kraju, gdzie organizował formacje wojskowe, między innymi 36 pułk piechoty Legii Akademickiej. Ukończył z odznaczeniem Wyższą Szkołę Wojenną, pracował w Generalnym Inspektoracie Sil Zbrojnych, był jednym z organizatorów wychowania fizycznego nie tylko w wojsku, bo jednym z twórców warszawskiego klubu sportowego "Polonia".

Kim był generał?
Skąd żal i poczucie tragedii, które owładnęło społeczeństwem? Powszechnie odczuwano śmierć generała jako stratę jednego z najbardziej wartościowych ludzi, jakich miała wtedy Polska, angażującego się w budowę siły kraju.
Gustaw Konstanty Dreszer urodził się 2 października 1889 r. w Jadowie, pow. Radzymin, w ziemiańskiej protestanckiej rodzinie. Skończył gimnazjum w Częstochowie, podjął naukę na Wydziale Prawa Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie, następnie studiował na Wydziale Handlu Uniwersytetu w Leodium w Belgii, wreszcie został absolwentem Akademii Eksportowej w Hawrze we Francji.
Jeszcze w gimnazjum włączył się w działalność niepodległościową. Był członkiem Związku Młodzieży Polskiej ("Zet"), w 1905 r. uczestniczył w strajkach młodzieży domagającej się polskiej szkoły, był członkiem konspiracyjnego Związku Przyszłość ("Pet"). Podczas studiów w Belgii działał w Zjednoczeniu Młodzieży Polskiej. Z chwilą wybuchu I wojny światowej jako podporucznik rezerwy rosyjskiej kawalerii został powołany do służby, ale z Belgii, gdzie zastały go pierwsze dni wojny, wyruszył do Krakowa i 14 sierpnia 1914 r. zameldował się w Legionach. Walczył w 1. pułku ułanów I Brygady, jako kolejno dowódca szwadronu, dywizjonu, a wreszcie jako zastępca dowódcy pułku. Wtedy właśnie przyjął legionowy pseudonim Orlicz. Po tzw. kryzysie przysięgowym w 1917 r. internowany w Szczypiornie, potem w więzieniu niemieckim.
(?)
Marek Arpad Kowalski
Wyświetlony 3780 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.