sobota, 31 lipiec 2010 11:47

Rosja czy Sowiety? Stanowisko Józefa Mackiewicza

Napisane przez


Po II wojnie światowej poza granicami kraju pozostało tysiące Polaków, odrzucających sowiecką dominację, zdecydowanych kontynuować walkę o niepodległość. Twórcy polskiej myśli politycznej na uchodźstwie szczególną uwagę przywiązywali do tzw. kwestii rosyjskiej. Zdawali sobie sprawę, że jej rozwiązanie stanowiło klucz do odzyskania przez Polskę niezależności i zapewnienia jej stabilnego bytu państwowego.

 Aby emigracja mogła odpowiedzieć sobie na pytanie o postawę wobec państwa sowieckiego i jego mieszkańców, o wybór modelu, strategii działania, musiała dokonać rozpoznania przeciwnika. W środowiskach uchodźstwa popularnością cieszyła się opinia, że ZSRR był (w mniejszym czy większym stopniu) po prostu nowym wcieleniem dawnej carskiej Rosji, a bolszewizm stanowił kontynuację rosyjskiej doktryny imperialnej. Przekonywano o ogromnym wpływie rosyjskich tradycji na kształt (ustrojowy, polityczny, społeczny) państwa sowieckiego.

W najbardziej zdecydowany sposób wypowiadał się w tej kwestii Wacław Zbyszewski. Bolszewizm, stalinizm cały ten terror, cała ta ohyda wszystko to jest krew z krwi, kość z kości, duch z ducha Rosji (...) Bolszewizm ? to jest rosyjska forma marksizmu... (...) Nie ma żadnego konfliktu polsko-sowieckiego, jest tylko w nowej, wyjątkowo groźnej formie, odwieczny konflikt polsko-rosyjski.
Podobne stanowisko zajmował Józef Łobodowski, znany poeta i publicysta emigracyjny. Dowodził, że bolszewizm stanowił zjawisko logicznie wynikające z wielowiekowej tradycji rosyjskiej. Nie mógłby przyjąć się w Rosji, gdyby nie miała za sobą ponad ośmiuset lat odpowiedniego przygotowania. Taka sytuacja, twierdził autor, stawiała problem polsko-rosyjski w jednoznacznym świetle. Wróg jest ten sam, co wczoraj, co przed wiekami, co za czasów jagiellońskich. Dlaczegóż zapominać mamy o jego właściwym imieniu? (...) nie bolszewik, ale Moskal grozi narodowi polskiemu całkowitą zagładą. Bolszewizm ? to tylko współczesna forma tej odwiecznej groźby. Bolszewizacja narodu polskiego była tylko udoskonaloną formą dawnej rusyfikacji
Według Łobodowskiego prawdziwe zagrożenie stanowiła dla Polaków "wiekuista Rosja". Rzecz należało nazwać po imieniu. To azjatycka Moskwa dusi polski naród za gardło. A że przy tym zamierzonym morderstwie posługuje się wyhodowanym przez siebie krajowym bolszewizmem (...) to tylko kwestia techniki. (...) bolszewizm jest tylko kolejnym etapem w rozwoju tej samej moskiewskiej zarazy. Przy tym wszystkim Rosja bolszewicka była państwem znacznie groźniejszym niż Rosja carska. Jej metody "walki i podboju" stały się o wiele doskonalsze niż przed rewolucją, poprzez wykorzystanie jako narzędzia uniwersalistycznej doktryny światowej rewolucji, która usprawiedliwiać miała ekspansję.
Większość przedstawicieli uchodźstwa przynajmniej częściowo zgadzała z takim postrzeganiem ZSRR. Na tym tle wyraźnie wyróżniała się postawa Józefa Mackiewicza. Ten jeden z najwybitniejszych pisarzy emigracyjnych zajmował stanowisko jednoznacznie antykomunistyczne i antysowieckie. Jednocześnie stanowczo przeciwstawiał się tendencjom antyrosyjskim funkcjonującym na emigracji. Był przeciwnikiem teorii kontynuacyjnej. Odrzucał tezę o związkach między Związkiem Sowieckim a starą Rosją, jej tradycjami, dążeniami, tzw. duchem rosyjskim.
Według Mackiewicza, bolszewizm nie był tworem rosyjskim, lecz stanowił efekt przeszczepienia na teren Rosji obcej doktryny, zrodzonej w Europie Zachodniej. Był rodzajem psychicznej zarazy, której pierwszą ofiarą padli Rosjanie. Zagrażał każdej kulturze i cywilizacji. Był wrogiem narodów, wrogiem każdego człowieka, wrogiem jego Boga, całego dorobku ludzkiego. W opinii publicysty rewolucja bolszewicka dokonała przemiany w narodzie rosyjskim, odwracając dotychczasowy porządek rzeczy. Zniszczyła kulturę warstw wyższych oraz system tradycję, wartości, obyczaje rosyjskich mas. ZSRR nie miał nic wspólnego z dawną Rosją.
Autor przekonywał, że Rosja przedrewolucyjna była państwem ustawowo związanym z wiarą w Boga, opartym na moralności chrześcijańskiej, własności prywatnej, wolnej konkurencji, kapitalistycznej strukturze gospodarczej, poszanowaniu indywidualności ludzkiej. Była bardziej podobna chociażby do Portugalii, niż do państwa sowieckiego.
Odmienności (geograficzne, klimatyczne, etniczne, obyczajowe, historyczne itd.) oczywiście istniały, jednak nie tworzyły różnic większych niż te, jakie normalnie zachodziły między państwami zachodnioeuropejskimi. Życie w Petersburgu czy Moskwie, wskazywał pisarz, bardziej podobne było do życia w Londynie niż życie w Londynie do życia na Sycylii. Możliwe do uchwycenia podobieństwa w dziedzinie polityki zagranicznej między Sowietami a caratem były po prostu pochodną położenia geograficznego. Gdyby Włochów zastąpić Chińczykami lub Skandynawami, dowodził autor, prowadziliby taką politykę zagraniczną, jaką narzucało im położenie półwyspu Apenińskiego.
(?)
Tomasz Tokarz
Wyświetlony 3884 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.