sobota, 31 lipiec 2010 11:53

Oświata według Romana Giertycha

Napisane przez

Z ogromnym hukiem przetoczyły się przez całą Polskę protesty związane z powołaniem na stanowisko ministra edukacji lidera Ligi Polskich Rodzin Romana Giertycha. Opinia publiczna odbierała zawsze tę partię i jej lidera jako ostoję ciemnogrodu, nacjonalizmu i zacofania, stąd też tak licznie do młodzieżówek lewicowych dołączyły postronne osoby. Jednak należałoby zapytać, ile spośród protestujących osób zadało sobie trud zapoznania się z programem LPR-u dotyczącym edukacji i pomysłami Giertycha na oświatę w Polsce?

 

Odpowiedź: zapewne niewiele. A przecież, aby sensownie kogoś krytykować, na przykład polityka obejmującego właśnie stanowisko ministra edukacji, wypada najpierw dokładnie poznać jego poglądy i program w danej kwestii. Przyznać trzeba, że wymaga to pewnego wysiłku. Najprostszym posunięciem w dobie panowania Internetu jest wejście na stronę Ligi Polskich Rodzin. Zawarte tam źródła wydawały się skromne, więc "Opcja na Prawo" postanowiła sięgnąć do książki Giertycha Lot Orła, wydanej w roku 2000 pod egidą Fundacji "Nasza Przyszłość". Jednak sprawa okazała się niezmiernie trudna, gdyż, paradoksalnie, tego wydawnictwa nie było nawet w Bibliotece ? nomen omen ? Narodowej. W końcu jednak, po wielu trudach, udało się do niej dotrzeć.
W kwestii edukacji mottem Giertycha wydaje się cytat z kanclerza Jana Zamoyskiego Takie będą Rzeczpospolite, jakie ich młodzieży chowanie. Oczywiście, Roman Giertych jako przedstawiciel neoendeckiej Ligi Polskich Rodzin, najchętniej wychowywałby swoje dzieci w duchu patriotyzmu, wiary w Wielką Niepodległą Polskę (do czego zresztą nawiązuje tytuł książki) i po katolicku. Oczywiście, niektórzy mogą obawiać się takiego rozwoju wydarzeń, który doprowadzi do tego, że będzie on w tym duchu wychowywał cudze dzieci. Mają do tego pełne prawo, bowiem o edukacji dzieci decydują (czy też powinni decydować, bo w Polsce nie jest to, niestety, oczywiste) przede wszystkim rodzice. Powstaje więc zasadnicze pytanie: co proponował do tej pory Giertych w kwestii edukacji? Centralizację czy decentralizację?; przymusowe uczęszczanie na religię czy wolność religijną?; a może przymusowe lekcje patriotyzmu?

Bardziej majętni nauczyciele
Zerknięcie na karty dotychczasowych publikacji Giertycha przynosi raczej uspokajające wieści dla tych, którzy tak żywo manifestowali swoją niechęć do lidera LPR. W książce Lot Orła znajdujemy rozdział XVI, zatytułowany Szkolnictwo i nauka, w którym absolwent Wydziału Prawa i Wydziału Historii Uniwersytetu A. Mickiewicza w Poznaniu prezentuje swoje spojrzenie na polską oświatę.
Już na wstępie zaznacza, że Nie ma potrzeby zmieniać obecnie wprowadzonego podziału na szkoły podstawowe, gimnazja, licea i szkoły wyższe. Jednakże jest konieczne, aby zmienić płace nauczycieli, wprowadzić bony edukacyjne oraz umożliwić rodzicom kształcenie w domu. A więc dosyć zaskakujące wyznanie, przewidujące raczej głęboką reformę szkolnictwa.
Swój wywód Giertych dzieli na trzy wyżej wymienione problemy, którymi trzeba się zająć. Podstawową kwestią jest, według niego, niska płaca nauczycielska. Dostrzegając cechy nowej rzeczywistości rynkowej, słusznie zauważa, że Obecnie niskie płace powodują powstawanie systemu negatywnej selekcji, w którym w szkolnictwie pozostają jedynie osoby nie potrafiące znaleźć sobie innej pracy lub (co się rzadko spotyka) osoby z powołaniem do nauczania. [...] W tej sytuacji jedynie podwyżka płac może przerwać proces degradacji kadry nauczycielskiej i zwiększyć prestiż tego zawodu. Na ten problem zwraca uwagę także w książce Możemy wygrać Polskę (Dom Wydawniczy Ostoja 2001), przesadnie przypisując niskie pensje nauczycielskie działalności... Unii Europejskiej (to prawdopodobnie chęć pozyskania elektoratu dla LPR-u pchała go do wysnuwania takich absurdalnych tez)! Wiemy już, że pierwszym krokiem Giertycha po objęciu urzędu ministra edukacji była zapowiedź podwyżek. Nie był to krok dobry z ekonomicznego punktu widzenia (postawił przed faktem dokonanym ministra finansów, który będzie musiał te pieniądze znaleźć). Ale jest to na pewno krok słuszny z punktu widzenia poprawy poziomu edukacji.

Bony od zaraz
Kolejną kwestią, którą zajmuje się Giertych, są bony edukacyjne. Lider LPR-u podchwycił pomysł laureata Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii Miltona Friedmana i zapowiada dogłębną reformę całego systemu. Pisze: Takie bony umożliwiałyby rodzicom realny wybór szkoły, a pomiędzy szkołami zaczęłaby się prawdziwa konkurencja. Rodzice decydowaliby w ten sposób o tym, która szkoła jest lepsza. Cały system edukacji musi umożliwiać rodzicom realny wpływ na szkołę. Słusznie więc zwraca uwagę na wolność wyboru, która pojawiłaby się po wprowadzeniu tegoż rozwiązania, a także na przesunięcie odpowiedzialności za edukację dzieci ze szkoły na rodziców.
Pomysły Giertycha idą nawet dalej, niż niektórzy by przypuszczali. Szkoła, według Giertycha, to szkoła samorządna, bo Rodzice powinni mieć prawo do zwalniania określonych nauczycieli. Zebranie rodziców powinno mieć do tego prawo, bo to właśnie rodzice są odpowiedzialni za wychowanie dzieci. [...] W przypadku wprowadzenia bonów edukacyjnych i prawa do zwalniania nauczycieli przez zebranie rodziców, szkołą zmieniałaby stosunek do rodziców. To oni byliby prawdziwymi decydentami, nie dyrektor mianowany przez kuratorium. Przy okazji pojawia się też propozycja znalezienia oszczędności: Likwidując kuratoria, budżet państwa zaoszczędziłby na podniesienie wartości bonów edukacyjnych, a więc również na podniesienie płac dla nauczycieli ? przekonuje Giertych.
(?)
Piotr Rosik
Wyświetlony 4693 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.