Wydrukuj tę stronę
sobota, 31 lipiec 2010 11:56

Schody komputerowe

Napisane przez

W dzisiejszym świecie nie jest możliwe sprawne zarządzanie państwem bez korzystania z odpowiedniej jakości systemów komputerowych. Chcąc skutecznie zarządzać dowolną organizacją, należy najpierw zrozumieć jej specyfikę, wybrać obszary działalności, które, dla osiągnięcia korzyści (np. zwiększenie efektywności działania organizacji), należałoby wspomóc techniką komputerową. Państwu powinno opłacać się budowanie systemów komputerowych spełniających odpowiednio wysokie standardy!

 

Bywa jednak i tak, że zamiast korzyści z zastosowania techniki komputerowej, ponosimy straty. Tak się działo przez ostatnie lata w Polsce przy komputeryzacji urzędów państwowych i samorządowych. Moja wieloletnia praktyka w informatyce pozwala na stwierdzenie, że: jakość instalowanych w administracji publicznej systemów komputerowych jest odwrotnie proporcjonalna do wielkości ponoszonych kosztów. Nie mogło być inaczej, jeśli państwo nie ma żadnej spójnej strategii komputeryzacji kraju, a wszelkie próby działań naprawczych były torpedowane. O komputeryzacji poszczególnych instytucji państwowych decydował nie wolny rynek, a nieformalne grupy polityczno-biznesowe, traktujące państwo jak dojną krowę. W instytucjach państwowych decyzję o sposobie komputeryzacji (m.in. wymagania systemu, zastosowanego sprzętu, warunki odbiorów, terminy i koszt realizacji, itd.), podejmowali nie informatycy, a urzędnicy ? często z nadania politycznego lub towarzyskiego. W większości były to osoby osobiście zainteresowane pozostawieniem status quo w firmie. W tej sytuacji efekty nie mogły być zadowalające. Nie trzeba być informatykiem, aby stwierdzić, że komputeryzacja źle działającej organizacji, bez poprawienia mechanizmów jej działania, nie ma rozsądnego uzasadnienia. Bez wcześniejszego usprawnienia działania organizacji korzyści z jej komputeryzacji są iluzoryczne, a co jest jeszcze gorsze, sankcjonują lub zwiększają istniejący bałagan.
Sztandarowym przykładem braku strategii w komputeryzacji państwa oraz nieudanej komputeryzacji państwowej instytucji jest komputeryzacja ZUS. Trafną ocenę tego stanu przedstawił Robert Gwiazdorski, szef Komisji Podatkowej Centrum im. Adama Smitha, nowy szef Rady Nadzorczej ZUS: System komputerowy ZUS wykonuje 40 mld operacji obliczeniowych rocznie. Obliczeń nikomu do niczego niepotrzebnych, bo od tych obliczeń wcale nie jest lepiej, jest tylko gorzej.(...) Proszę zwrócić uwagę, co się dzieje dziś. Płacimy składki do ZUS ? przelew. Dzisiaj ZUS część naszej składki odprowadza do OFE ? przelew.. OFE za część tych pieniędzy wykupują obligacje skarbu państwa ? przelew. Skarb Państwa część z tych pieniędzy, które dostał z OFE, które doszły do OFE z ZUS-u, które ZUS wziął w podatkach, przekazuje z powrotem do ZUS, bo ZUS potrzebuje dotację, bo ma dziurę z tego powodu, że część składki odprowadził do OFE. Przecież to jest istny absurd… Mamy do czynienia z olbrzymim organizmem ?49 tys. zatrudnionych. Przed reformą było 40 tys. Wygenerowała ona dodatkowe koszty. Nie dość, że trzeba było zamówić system komputerowy, który do dziś kosztował prawie 3 mld, to jeszcze trzeba było zatrudnić kilka tysięcy ludzi do obsługi tego całego procesu. Koszty są moim zdaniem niewspółmierne do efektów.
Można powiedzieć, że są tacy, którym pieniądze się "przelewają". Należałoby także dodać do wypowiedzi R.G., że liczba osób zatrudnionych w ZUS na koniec 2005 r. wynosiła 51 tysięcy, w tym 1,5 tys. stanowisk kierowniczych. System, za który nadzór ZUS płaci rocznie wykonawcy ponad 150 mln., w praktyce służy tylko do zbierania składek. Taki zakres jest najprostszy do realizacji ? do dzisiaj brak np. egzekucji składek. Jest ona nadal obsługiwana przez stary program, "odkurzony" kilka lat temu przez prof. Lesława Gajka. Zmuszono go jednak szybko do odejścia z ZUS, gdyż za bardzo domagał się rozliczania wykonawcy z tego, co i jak wykonał. Poważnym problemem jest też fakt, że ZUS stał się w dużej części miejscem, w którym znaleźli schronienie ludzie z nomenklatury komunistycznej. Niektórzy z tych "fachowców", zajmujący do dzisiaj wiele stanowisk kierowniczych, wiedzę czerpało tylko na Wieczorowych Uniwersytetach Marksizmu i Leninizmu. Wielu z nich to byli pracownicy lub współpracownicy służb specjalnych PRL. Ta kadra, istna "V kolumna" (dotyczy to nie tylko ZUS), próbuje obecnie wszelkimi sposobami torpedować wprowadzanie zmian naruszających ich stan posiadania.
(?)
Edward Leszczyński
Wyświetlony 5289 razy
Edward Leszczyński

Najnowsze od Edward Leszczyński

Artykuły powiązane

Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.