sobota, 31 lipiec 2010 13:32

Gra toczy się...

Napisane przez

Pupilkowie Rakowskiego i Kiszczaka odsunięci od władzy (chwilowo?). Cimoszewicz skrył się w Białowieży i raz po raz, słychać jego bolesny głos na puszczańskim rykowisku - mikrofony podstawiają program 3 TVP i telewizja komercyjna- TVN. Kwaśniewski- na Uniwersytecie Katolickim w Georgetown w Waszyngtonie, Miller - dorabia jako publicysta na łamach dziennika koncernu Axel Springer.

Wszyscy ponoć przegrali. Miller zgubił nawet swój cyniczny uśmiech. Ale media poszły mu w sukurs ? dorabiają gębę tym, co są po nim. Stara władza jest dobrze zabezpieczona. Po 1989 r. miała swoje hydry, które odrastając, raz siebie wynosiły do władzy ? raz obalały. Wyborca w wielkim teatrze cieni wrzucał kartę do urny. Maszyneria działała niezawodnie, tylko od czasu do czasu miażdżyła wrzucane w nią drobne kamyki. Europa oglądała nas z podziwem ? tak jak i po 1945 r. ? i tym razem wszystko kręciło się zgodnie za jej aprobatą.

Media wszystko nadzorują, zachodnie koncerny dostarczają coraz więcej euro na kolejne przedsięwzięcia. Już w 1989 r. nadzorcy medialni mieli wszystko dobrze poustawiane. Wiadomo było: kto może być dopuszczony do głosu, komu mikrofon odsunąć. Okazało się jednak, że wyborcy, ta nieukształtowana masa, zrozumiała siłę wyborczej karty, wykonała woltę, rezygnując z mędrców i ich salonów.
Jak to możliwe? Co za skandal, kto będzie czytał nasze książki zastanawiała się Magdalena Środa wraz z Andą Rottenberg i koleżankami w programie Kwiatkowskiego, realizowanym w zielonym barze hotelu Europejskiego. Co będzie dalej? ? kipiał z oburzenia socjolog Ireneusz Krzemiński, jego kolega Paweł Śpiewak ogłaszał w "Wyborczej", że rozpoczyna się okres "walki na noże".
Co będzie dalej, co będzie dalej? ? Władzia i dwóch Tomków ? pytał Jacek w TOK FM. Kompanija cała: Żakowski, Wołek, Władyka i Lis od miesięcy wieszczą koniec demokracji i gospodarki w Polsce.
Cóż, gra postkomunistów z Lepperem wypadła fatalnie, obłaskawiany przywódca Samoobrony zbuntował się i poszedł swoją drogą. Wybory 2005 przyniosły jeszcze większą traumę niż te z 2001, kiedy w rozpaczy po rozpierzchłych wodzach publicysta "Rzeczpospolitej" Smecz pisał: Poczta internetowa podsuwa mi do podpisu list intelektualistów, że Leppera trzeba ostro, stanowczo, zdecydowanie. Kusi już złożony podpis Miłosza. Ale to nadal pisk myszy. Po co dodawać swój pisk?. W tym samy tekście Jastrun postulował, by zebrać się i na gruzach Unii zbudować nową partię polityczną, obok unieruchomionej Platformy.
(?)
Hanna Karp

Wyświetlony 2492 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.