sobota, 31 lipiec 2010 13:45

Uczniowie kontra minister

Napisał

Media z radością i satysfakcją pokazywały protesty uczniów przeciwko mianowaniu Romana Giertycha ministrem oświaty. Przyznam się, że nie jestem zwolennikiem pana Romana ani w żaden sposób nie jestem związany z LPR i obozem rządowym. Mój sprzeciw zawsze jednak wywołuje podważanie struktur państwa. Tym, którzy lekko i instrumentalnie je traktują, wypada przypomnieć, że obowiązkiem każdego obywatela jest dbanie o te struktury, dzięki którym możemy żyć w państwie polskim. Ich podważanie kilkakrotnie już w naszej historii kończyło się katastrofą utarty niepodległości. Jedną z tych struktur jest Ministerstwo Oświaty, od którego zależy poziom nauczania, wychowania i przyszłość naszej młodzieży. Nieodpowiedzialne podważanie tych struktur jest w tej chwili tylko przestępstwem moralnym, choć gdyby prokuratorzy byli trochę odważniejsi znalazłyby się też i odpowiednie paragrafy.

Zajadłość polityczna

Każda władza, aby skutecznie rządzić, dąży do zdobycia naturalnego uznania, akceptacji i poparcia. Nie zawsze udaje się jej to osiągnąć. Jedni wymuszali posłuch brutalną siłą lub strachem, inni terrorem moralnym, medialnym i zawodowym, jeszcze inni kompetencjami, zasługami i umiejętnościami. Patrząc z tego punktu widzenia, w systemie demokratycznym te ostatnie zalety i umiejętności winny być szczególnie cenione. Każdy z uczestników gry wyborczej zakłada, że demokratycznie wybiera się najlepszych spośród wszystkich kandydatów. To, że rzeczywistość bardzo często znacznie odbiega od tych założeń, wynika tylko i wyłącznie z niedoskonałości najlepszego systemu, jakim jest demokracja. Jednocześnie system wyborczy zmusza zwycięzców do koalicji i pozyskiwania dawnych przeciwników w celu uzyskania większości sejmowej i utworzenia rządu. Wszystko to wydawałoby się, że należy do spraw powszechnie znanych i akceptowanych. Kompromisy, uznane na wyższych szczeblach władzy, nie są jednak akceptowane na niższych jej poziomach. Tak jest właśnie z Romanem Giertychem. Sprzeciw uczniów i demonstracyjne żądania jego dymisji, mimo że jeszcze nawet nie zdążył wejść do budynku ministerstwa, są przejawem zajadłości politycznej, która nie cofa się przed niczym, dla której państwo i jej urzędnik jest tylko wtedy dobry, gdy jest swój i jest z własnego nadania. Nie bierze się pod uwagę, że sytuacja taka może istnieć tylko w systemach totalitarnych. W tej sytuacji atak na ministra oświaty, który nie jest atakiem merytorycznym, bo nie zdążył on podjąć jeszcze żadnej decyzji w swoim resorcie, jest atakiem na struktury państwa, co nie powinno się zdarzyć.

Skutki ataku
Jest jasne, że urzędnik, jakim jest minister, powinien tak samo dbać o autorytet państwa, jak i o swój własny. Jeżeli Roman Giertych zdaje sobie z tego sprawę, a wydaje się, że co do tego nie powinno być żadnych wątpliwości, to czarno widzę przyszłość protestujących. I nie chodzi tu wcale o biedne dzieci użyte do walki politycznej, co samo w sobie jest wręcz obrzydliwe. Wykrycie inspiratorów tych protestów nie jest wcale trudne, wystarczy tylko odnotować miejscowości i konkretne szkoły, a wiadomo, że ich kierownictwo odpowiada za zachowanie się młodzieży. Zmiana tego kierownictwa jest konieczna, jeżeli minister chce zachować minimum autorytetu własnego i autorytetu urzędu, który piastuje. Wydaje się, że nie jest to łatwe przy tak powszechnym proteście. Skąd wziąć tylu nowych nauczycieli? Otóż nauczycieli wcale nie brakuje. Wraz z niżem demograficznym zamknięto wiele szkół, a znaczna część nauczycieli poszła na przedwczesne emerytury lub po prostu jest bezrobotna. Ich zatrudnienie przez ministra Giertycha na pewno zostanie przyjęte z wdzięcznością i zapewnieniem lojalności. Ten sposób postępowania nie ma nic wspólnego z żadną zemstą, lecz jest powszechnie stosowaną praktyką we wszystkich demokratycznych państwach, które zabiegają o lojalnych pracowników w instytucjach państwowych.

Demokracja resortowa
Wydawałoby się, że w czasach szalejącej wolności i demokracji każdy może wybierać sobie szefa, wodza, ministra i zwierzchnika. Idąc tym tropem uczniowie ? jak rozumiem ? chcą sobie wybrać innego ministra. Można zapytać, od kiedy to niepełnoletni i w związku z tym pozbawieni części praw obywatelskich mogą wpływać na decyzje w tym wypadku ściśle polityczne. Czy doszło już do tego, że w szkołach podstawowych i średnich uczniowie zamiast zdobywać wiedzę tworzą kluby i organizacje polityczne, które mają decydować o personalnej obsadzie najwyższych stanowisk? Samo podjęcie tego tematu jest w sumie humorystyczne, bo uczniowie żądają zmiany ministra, a nie są w stanie zmienić nawet swojego nauczyciela WF, nie mówiąc już o dyrektorze szkoły. Ta resortowa próba pokazania siły politycznego sprzeciwu jest o tyle też surrealistyczna, że w szkole wymaga się od uczniów pewnego minimum posłuszeństwa i dyscypliny w stosunku do przełożonych. Nauczyciele, którzy byli inspiratorami tych protestów, powinni o tym dobrze wiedzieć, bo niesubordynacja w stosunku do najwyższego rangą zwierzchnika nauczycieli, łamie zasady stosowane wobec nich samych. A później dziwimy się, że na lekcji uczniowie dla rozrywki nakładają nauczycielowi na głowę kosz od śmieci lub też biją go na lekcjach! W tej demokracji resortowej mieści się na podobnych zasadach struktura wojska i jego dowództwa. Kiedyś wybierano sobie dowódców, ale były to czasy wczesnego bolszewizmu, kiedy przy tej pomocy usiłowano rozłożyć carat, co się zresztą całkowicie powiodło. Zaraz jednak po tym wszystkich zwierzchników wojska nawet bolszewicy mianowali. W tym resorcie powszechna demokracja jest po prostu niemożliwa. Nie słyszałem, aby żołnierze protestowali przeciwko własnemu dowódcy, ministrowi czy też prezydentowi, który jest ich konstytucyjnym zwierzchnikiem. Za czyn taki każdemu żołnierzowi i dowódcy grozi natychmiastowa dymisja, a często jeszcze wyrok sądowy.
(?)
Adam Maksymowicz
Wyświetlony 5935 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.