sobota, 31 lipiec 2010 15:06

Jednoosobowe podziemie

Napisane przez

Przede mną książka o Krzysztofie Kąkolewskim. I choć delikatny zarys sepiowego zdjęcia bohatera na stronie tytułowej nie odsłania jej tajemnic, jednak autorka, Marta Sieciechowicz jak pracowity tygrzyk łąkowy, wije sieć nitek, tworząc portret swojego bohatera.

I powstaje misterny wzór, najlepiej widoczny pod światło i z oddali, tak oglądany, by powiew, czy nieuważny ruch dłonią, nie zakłócił widocznego kształtu.

A tworzą go nitki rozmów i wywiadów, których pisarz już udzielił ? jej i innym dziennikarzom ? jednak cały wzór nadaje autorka, wyznaczając klucz i katalog tematów. Zaglądamy więc w przeszłość pisarza, jego dom rodzinny, historie młodości, debiut, pierwsze literackie próby, uniwersytet, pierwsze lata pracy, świat przyjaciół i redakcje, w których pracował, i wreszcie stan wojenny ? a więc Kielecczyzna, pisanie i izolacja, o której powiada: stworzyłem jednoosobowe podziemie. Napisałem nawet o tym opowiadanie. Ale o prześladowaniach nie wypada mi mówić wobec tego, co znosili ludzie w więzieniach: bici, maltretowani. Nie znoszę skarg, bo psują wspomnienia.
Znajdziemy tu wiele nazwisk polskiej literatury i dziennikarstwa. Przez całą opowieść w różnych kontekstach przewija się postać Melchiora Wańkowicza, mistrza polskiego reportażu, którego Kąkolewski był uczniem i przyjacielem. Sam czytelnik w wątkach i tematach może smakować wedle upodobania. Dla wielu zapewne wyda się bardzo interesująca kuchnia, do której autor najpierw sprowadza swoje wiktuały, a potem zmienia je w smakowite dzieło. Sam bohater opowiada o tym w sposób frapujący: Czasem 20 lat zbieram pomysły do jednego opowiadania. Każde opowiadanie ma oddzielną kopertę z tytułem roboczym na niej. Kiedy koperta staje się pękata, to jest znak, że trzeba zebrane myśli połączyć i wszystko zmienić. Zapytany, dlaczego nie korzysta z komputera, odpowiada, że w pisaniu komputer nie jest mu potrzebny: Kiedy porównuję moje notatki, to musiałbym mieć amplifikatornię 30 monitorów, musiałbym na każdym monitorze mieć inną notatkę, żeby z tego stworzyć jeden element. Okazuje się więc, że urządzenie, które zwykle pomaga w pracy, w tym wypadku nie miałoby zastosowania, gdyż praca Kąkolewskiego opiera się na innej technice: Komputer jest stworzony dla kogoś innego ? zapewnia pisarz. No cóż, nie każdy ma luksus pisania na obdarzonej duszą maszynie do pisania i nie każdy ma wspaniałą żonę-sekretarkę. Pani Joanna Kąkolewska, bo o niej mowa, pojawia się na kartach książki jako dobry duch i prawa ręka pisarza, sekretarka, a nawet współautorka niektórych książek ("Ksiądz Jerzy w rękach oprawców", "Generałowie giną w czasie pokoju"). Pani Joanna ma masę pracy z korespondencją, umawianiem terminów, przepisuje pierwszą wersję tekstów. Prowadzi dwa domy ? warszawski i suchedniowski ? zajmuje się samochodem, wypełnia zeznania podatkowe, robi nawet wino. I jeszcze wiele, wiele innych rzeczy...
Na osobną uwagę zasługują podpisy pod niektórymi zdjęciami książki. Wydaje się, że te lakoniczne zdania to właściwie tematy na nowe monografie o Kąkolewskim, np.: Chciał się wymknąć z Saskiej Kępy do dworku po rodzicach swojej matki, ale władze gminne, powiatowe i wojewódzkie nie życzą sobie, by przyjeżdżał na Kielecczyznę lub: Jego życie dzieli się ponoć na dwieście siedemnaście okresów albo: To nie powaga, to dążenie do samoizolacji i to: W lepszych okresach życia bywa ponury.
Autorka książki nie ucina nitek w swoim portrecie. Pomimo 50 lat pracy twórczej pisarza: 30 książek i ponad pół miliona nakładu, pozostawia obraz niedokończony. Na jej ostatnie pytanie bohater właściwie nie odpowiada, podkreślając, że nie lubi dokładnie zdawać sobie sprawy ze swojej sytuacji, ani jej podsumowywać. Nigdy nie wiem, kiedy nastąpi nowy zwrot w moim życiu ? dodaje. Jednak to, co zostało przedstawione na 140 stronach książki stanowi doskonałą lekturę. Trzeba po nią sięgnąć, i pozwolić Potworowi z Saskiej Kępy prowadzić po jego labiryntach.

Marta Sieciechowicz, "Potwór z Saskiej Kępy", Wydawnictwo von borowiecky, Warszawa 2006.
Hanna Karp

Wyświetlony 2853 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.