sobota, 31 lipiec 2010 17:52

"Duce" Benito Mussolini

Napisane przez


28 kwietnia 1945 r. socjalistyczni partyzanci włoscy złapali w Alpach uciekającego do Szwajcarii byłego – w okresie 1922-1943 – faszystowskiego dyktatora Italii, Benito Mussoliniego (1883-1945). Jako sojusznika Hitlera, który notabene w dwa dni później popełnił samobójstwo w Berlinie, osądzono go w trybie doraźnym i powieszono na rynku w Mediolanie, głową w dół. Wściekły tłum, który jeszcze dwa lata wcześniej sławił był swego ukochanego "Duce", obecnie pastwił się nad zwłokami Mussoliniego i jego kochanki Claretty Petacci. Kim był człowiek, którego koniec był tak żałosny? Twórca ideologii i praktyki faszyzmu (który to system rozprzestrzenił się w rozmaitych formach i odmianach m.in. w Portugalii, Niemczech, Hiszpanii oraz w niektórych krajach Ameryki Pd.), w latach dwudziestych minionego wieku najpopularniejszy bodaj polityk Europy, stoczył się podczas II wojny światowej do roli żałosnego satelity III Rzeszy...

Faszyzm włoski Mussoliniego to interesujący problem dla badacza i publicysty. Najwięcej pisali o tym Paolo Monelli oraz zmarły w 1996 r. włoski historyk Renzo de Felice, a w Polsce ostatnio m.in. Jerzy W. Borejsza, Marek Borucki oraz niżej podpisany. Inny był faszyzm niemiecki (nazizm) Hitlera, Goebbelsa i Himmlera, inny "frankizm" w Hiszpanii czy "salazaryzm" w Portugalii. Wszystkie wszak te systemy nawiązywały do ideologii włoskich faszystów, którzy w październiku 1922 r. przejęli władzę nad Italią.

Mussolini w młodości był socjalistą, dziennikarzem z zawodu, pisał też jakieś naiwne romansidła. Nie miał wyż- szego wykształcenia. Pole do popisu na niwie politycznej otworzył dlań dopiero koniec I wojny światowej. Włosi byli sfrustrowani i głęboko wzburzeni tzw. okaleczonym zwycięstwem.
Italia stanęła (od 1915 r.) po stronie Ententy, mimo uprzednich flirtów z Niemcami i Austrią (Trójprzymierze). Przy minimalnym ? a przede wszystkim bardzo mało efektywnym ? wysiłku wojennym, uzyskała w 1919 r. Tyrol Pd. (kosztem Austrii) oraz Triest (kosztem nowo utworzonej Jugosławii). Mimo to szary Włoch narzekał na bezrobocie, kryzys i drożyznę. Po całym kraju wałęsały się tłumy kombatantów, ludzi bez wykształcenia i zajęcia, którzy najzwyczajniej nie mieli co ze sobą zrobić. Z takiego elementu rekrutowali się faszyści (fasci ? związki kombatanckie). Występowali przeciwko elitom liberalno-burżuazyjnym, ale nie z pozycji lewicowo-marksistowskich (jak komuniści czy socjaliści), ale nacjonalistycznych i populistycznych.
Faszyzm jako taki nie był przeto częścią prawicy ? jak twierdzili zawsze marksiści wszelkiej maści ? lecz "trzecią drogą" między liberalnym kapitalizmem a komunizmem (socjalizmem). Mussolini i jego kamraci (którzy zorganizowali tzw. marsz na Rzym, w wyniku czego król włoski Wiktor Emanuel III zdecydował się na powierzenie "Duce" fotela premiera), opowiadali się za silnym państwem, interwencjonizmem w gospodarce, nacjonalistyczną ekspansją zagraniczną tudzież likwidacją lewicy. Założenia doktrynalne zostały zresztą sformułowane na piśmie post factum, bo Mussolini raczej pogardzał teoretykami i intelektualistami. Stało się to przeciwnie niż w wypadku niemieckim, gdzie Mein Kampf napisał Hitler na osiem lat przed dojściem do władzy.
"Duce" opanował premierostwo relatywnie łatwo, bo elity włoskie były zagubione w powojennym świecie, a król obawiał się rewolty komunistycznej. Na tej właśnie fali udało się faszystom dzierżyć władzę przez lat 21. Trzeba przyznać, że "wczesny" Mussolini cieszył się w Europie i świecie sporym szacunkiem, a nawet podziwem. Chwalono go za zapobieżenie rewolucji komunistycznej oraz wprowadzenie w Italii porządku i dobrobytu (Winston Churchill, Roman Dmowski, arcybiskup Canterbury, Ignacy Jan Paderewski, Thomas Alva Edison, Stanisław Thugutt, a nawet Mahatma Gandhi). Przymykano przy tym oko na rządy monopartyjne (od 1926 r.) oraz terror osobisty (tajemnicze zabójstwo lidera socjalistów Giacomo Mateottiego w 1924 r.). Nowy premier ? choć sam niedowiarek i antyklerykał ? dogadał się nawet z Watykanem (tzw. układy laterańskie, czyli faktyczny konkordat z 1929 r.), aż do wprowadzenia instytucji tzw. kapelanów faszystowskich włącznie.
Lata trzydzieste to już "wielka polityka" europejska, aneksja Etiopii i Albanii, udział Włoch w "koncercie mocarstw", prosperity ekonomiczna. W całym kraju trwają zakrojone na szeroką skalę roboty publiczne, znika bezrobocie, powstaje sieć znakomitych autostrad. Upowszechnia się system tanich wczasów pracowniczych (tzw. dopolavoro). Tłumy szaleją na Piazza Venezia w Rzymie na widok swego idola w oknie pałacu. Mussolini, znakomity demogag i "czarodziej", przeżywa swoje apogeum i jest powszechnie akceptowanym mężem stanu, godnym partnerem Piusa XI, Chamberlaina, Brianda, Litwinowa, Becka, Lavala, MacDonalda, Hitlera. Kiedy tenże dochodzi w 1933 r. do władzy w Rzeszy, "Duce" jest początkowo dlań mentorem i nauczycielem, ojcem niemalże (dzieliła ich różnica sześciu lat). Stopniowo jednak role się zmieniają.
Niechętny stosunek do Francji i Anglii (rywalizacja w basenie Morza Śródziemnego), antykomunizm oraz wspólnota ideologiczna, zbliżają w latach 1934-36 Włochy Mussoliniego ku III Rzeszy. Ta ostatnia to ewidentnie partner silniejszy ekonomicznie i militarnie. Sam "Duce" ulega z czasem "charyzmie" fuehrera. Zawsze zresztą lubił i poważał Niemców, znał kraj i język. Jedynym punktem spornym jest kwestia ewentualnego Anschlussu Austrii, bo Rzym tradycyjnie nie chciał mieć wspólnej granicy z potężnymi Niemcami. Kiedy bojówki nazistowskie zamordowały w lipcu 1934 r. w Wiedniu austriackiego kanclerza Engelberta Dollfussa, Mussolini o mało nie wypowiedział Hitlerowi wojny. Ale konflikt stopniowo załagodzono i już jesienią 1936 r. powstała sławetna "Oś" Rzym-Berlin. Potem dołączyła jeszcze militarystyczna, autorytarna Japonia. Hitler i Mussolini wspólnie zaangażowali się w zainstalowanie reżimu gen. Franco w Hiszpanii (1936-39).
W marcu 1938 r. Rzym dał wreszcie Hitlerowi zgodę na Anschluss. Wobec losu Czechosłowacji wyraził obojętność. Polaków, wobec których faszyści przywdziewali fałszywą maskę sympatii (życzliwe gesty wobec naszych ambasadorów nad Tybrem ? Alfreda Wysockiego i gen. Wieniawy-Długoszowskiego), zachęcano na wiosnę 1939 r. do ustępstw wobec III Rzeszy. Po 17 września natomiast sam "Duce" brutalnie krzyknął do tłumów na Piazza Venezia: La Polonia e finita!... Nie przystąpił wszelako do wojny, bo po prostu bał się i był nieprzygotowany. Włosi zawsze byli tradycyjnie kiepskimi wojakami, a uczestnicząc (od czerwca 1940 r.) w II wojnie światowej jako aliant Niemiec, byli dla Hitlera raczej kulą u nogi, niźli efektywną pomocą.
(?)
Tomasz Serwatka

Wyświetlony 4807 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.