sobota, 31 lipiec 2010 18:07

Szklana pogoda

Napisane przez

Współczesny świat tkwi z nosem przylepionym do telewizora nadającego prognozę pogody. Niestety, dostępność informacji nie sprzyja podejmowaniu racjonalnych decyzji, lecz postawom skrajnym: od histerii, do zaniedbania.
Gdy wyruszam w podróż, przygotowania zaczynam od sprawdzania prognozy pogody. Najlepiej z kilku źródeł jednocześnie, aby porównać uzyskane dane. Cierpię prawdopodobnie na to samo natręctwo, co miliony ludzi na całym świecie. W ciągu ostatnich lat, liczba osób oglądających prognozy pogody zwiększyła się kilkukrotnie. Co tu dużo mówić -  skoro istnieją nawet w Polsce specjalne kanały pogodowe. Pogodynka to ciężki zawód w Ameryce Południowej. Za przepowiedzenie złej pogody można stracić życie.

Cała Polska w cieniu Śląska

W stu procentach pogody przewidzieć się nie da. Gdyby okazało się to możliwe, nie bylibyśmy świadkami spustoszenia czynionego przez zjawiska naturalne. Pełne wykluczenie ryzyka jest niemożliwością. Niemniej to człowiek, jako jedyna istota, zdołał okiełznać siły natury, wyzwalając się z konieczności dostosowania się do środowiska. Przeświadczenie o całkowitej niezależności może jednak okazać się zwodnicze. Pogoda wywiera i będzie wywierała ogromny wpływ na gospodarkę.
Pozostajemy jeszcze w cieniu chorzowskiej tragedii, gdy w Polsce walą się kolejne dachy. Zadajemy sobie pytanie, czy można było temu zapobiec? Prawdopodobnie tak, ale niestety przez wiele lat wykazywano najwyższą pogardę wobec człowieka. Podobnie jak w Sowietach, indywidualny człowiek znaczył niewiele, a jego istnienie podporządkowane było nadrzędnym celom społeczeństwa. Podstawowym problemem jest brak odpowiedzialności. Gdy wsiadałem do windy w jednym z hoteli w Nowym Jorku, zauważyłem tabliczkę, na której widniała data badania technicznego i wyraźny podpis osoby dopuszczającej urządzenie do użytku. Zyskałem pewność, że ów pracownik dołożył wszelkich starań, aby nie znaleźć się w sądzie.
Nieprzypadkowo wiele z tragedii rozgrywa się na Śląsku. Właśnie w tym, moim rodzinnym regionie, do cna eksploatowano ludzkie masy i środowisko naturalne. Zawalenia dachów są z pewnością pierwszymi z mających nastąpić katastrof budowlanych. Przecież wiele miast i miasteczek leży na terenach górniczych, gdzie pokłady wydobywanego węgla łatano piaskiem, gdzie zapadnięcie się drogi czy kamienicy nie robi na nikim wielkiego wrażenia. Budowniczowie socjalizmu musieli być świadomi, że za ich brawurę Ślązakom przyjdzie kiedyś zapłacić.
Innym problemem, który łączy Polaków, są drogi. Zwolennikom pozostawienia infrastruktury transportowej w rękach państwa właściwie pozostają wyłącznie argumenty natury militarnej ? nieodzowności kontroli nad trasami w czasie wojny. Jak stwierdził niedawno przebywający w Polsce Argentyńczyk Alejandro Chafuen, prezes jednego z największych amerykańskich think-tanków Atlas Foundation, polskie drogi przypominają do złudzenia te ze skorumpowanych do cna krajów Ameryki Południowej. Nie korzystamy z dróg za darmo. Jeździmy po jednych z najdroższych dróg na świecie, opłacanych z podatków (drogowych, transportowych, ukrytych w cenie paliwa), których wybudowanie kilometra kosztuje tyle, ile kilka ? równej jak stół ? autostrady w USA.

Jak to robią inni
Piszę te słowa w chwili, gdy moja żona ugrzęzła w korku spowodowanym "kolejnym atakiem zimy", jakby zima przyszła do nas po raz pierwszy. Patrząc, jak Polacy dostosowują się do wybryków natury, czytam, jak inne narody kształtują warunki naturalne do swoich potrzeb. W Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej, mimo że na skutek ostatecznej nieprzewidywalności pogody, również tam zdarzają się zaskakujące sytuacje, prognozowanie zdarzeń pogodowych odgrywa zasadniczą rolę w gospodarce każdego kraju. Według naukowców z Uniwersytetu Illinois, lżejsza zima przekłada się w USA na dodatkowe oszczędności. Szacuje się, że obywatele oszczędzają ponad 20 mld dolarów na kosztach ogrzewania, transportu i odśnieżania. Z drugiej strony 0,5 mld dolarów traci branża turystyczna i odzieżowa, naturalnie ta nastawiona na produkty zimowe.
W raporcie Amerykańskiego Towarzystwa Meteorologicznego (ATM) na temat wpływu pogody na gospodarkę, wymienione są także inne korzyści mniej uciążliwej zimy. W gospodarce rynkowej, wskutek niższego popytu na surowce energetyczne, spadają ceny gazu. Władze federalne i stanowe, operatorzy autostrad, oszczędzają niebagatelne kwoty na braku konieczności odśnieżania dróg i chodników. Z czego cieszą się podatnicy, martwi właścicieli prywatnych firm świadczących usługi oczyszczania. Brak popytu odbija się na wynikach finansowych ich przedsiębiorstw.
Sprzyjające warunki pogodowe zadowalają budownictwo, można iść do przodu z zaplanowanymi projektami. Miesięczne obroty firm budowlanych w okresie lekkiej zimy rosną o ponad 6 proc. Wniebowzięte są firmy transportowe. Przewoźnicy, linie lotnicze i kolejowe notują mniej awarii i opóźnień. Kilka miliardów dolarów zostaje w kieszeniach właścicieli nieruchomości, zakładów przemysłowych i towarzystw ubezpieczeniowych, którzy mogą liczyć na mniejszą ilość szkód. Reasumując, pogoda wywiera bezpośredni wpływ z pewnością w takich dziedzinach jak transport, utrzymanie infrastruktury czy energetyka, a mniej bezpośredni na sprzedaż czy turystykę. Stanley Changnon, emerytowany profesor Uniwersytetu Illinois, który przygotował raport dla ATM, stwierdza nawet, że klimat przyszłości z cieplejszymi zimami w Stanach Zjednoczonych ? oczekiwany przez wiele modeli prognozujących globalne ocieplenie ? miałby pozytywny wpływ na gospodarkę.
Pogodę traktuje się serio w Wielkiej Brytanii. Na wyspach nikt nie pozwoli sobie na ignorancję czy zaniedbania w kwestii przygotowań do ekstremalnych warunków. Powody są nadzwyczaj praktyczne: prewencja ratuje życie, wpływa na komfort codziennego funkcjonowania i przynosi oszczędności finansowe. Drożność i stan dróg monitorowany jest na bieżąco. Drogi główne są utrzymywane całodobowo. W samym tylko wyżynno-górskim regionie Highland w północnej Szkocji automatyczne stacje pogodowe za pomocą czujników przekazują non-stop informacje o temperaturze powietrza i stanie nawierzchni. Odśnieżaniem zajmują się konkurujące firmy prywatne. Na posypywanie szos solą w hrabstwie Hampshire wydaje się rocznie blisko 1,5 mln funtów. To taniej niż konsekwencje zaniedbania.
(?)
Tomasz Teluk

Wyświetlony 3629 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.